Reklama

  • Jesień patriarchy

    Środa, 22 lutego (13:41)

    Tak ponura atmosfera nie towarzyszyła chyba żadnej z powyborczych rządowych "studniówek". Słabnące sondaże, coraz gorsze oceny, kolejne kryzysy i kryzysiki wprawiają rządzących w stan daleki od błogostanu. Zwłaszcza, że i oni dostrzegają, iż stare sztuczki i schematy działań w takich sytuacjach jakoś dziwnie przestają działać.

    Zdjęcie

    Donald Tusk  
    /PAP
    Na polityczne kryzysy Donald Tusk i jego otoczenie reagowały dotąd wdrożeniem jednego z trzech, czterech schematów. Gdy coś nie szło, Polacy tracili do premiera sympatię albo trzeba było wyjść z kryzysu - premier realizował:

    Schemat 1 - "Patriarcha" - marsowa mina, toczenie po sali groźnym wzrokiem, powtarzanie "nie ma na to mojej zgody", groźby dymisji (a nawet czasami ich wcielanie w życie) i obietnice "zapewniam, że do najbliższej środy zostanie to załatwione" (potem z tym załatwieniem różnie bywało) - ten schemat najdoskonalej został zrealizowany przy okazji afery hazardowej, ale też dopalaczy czy wpadek drogowych i katarskich.

    Schemat 2 - "Środa Popielcowa" - premier przepraszający, posypujący głowę popiołem, bijący się w pierś i deklarujący "wiem, zawiedliśmy, ale lepiej przyznać się do błędu niż w nim tkwić" - ostatnia odsłona historii ACTA była tego modelowym przykładem.

    Reklama

    Schemat 3 - "Osobiście odpowiedzialny" - wariacja na temat "patriarcha" premier wkracza do gry, ale jeszcze nie wie, co zrobić, więc jest trochę straszny, trochę uspokajający, a najbardziej to powtarzający: "przyjrzę się tej sprawie, zapewniam, że za kilka osobiście wszystko państwu wyjaśnię".

    Schemat 4 - "Wizjoner" - premier nie babra się w przyziemnych problemach codzienności, wybiega w przyszłość i snuje wielkie wizjonerskie projekty. "Zmienimy konstytucję", "wprowadzimy system kanclerski", "zlikwidujemy Senat", "zmniejszymy liczbę posłów", "zbudujemy elektrownię atomową", "wprowadzimy Polskę do strefy euro". Media mają się czym zajmować przez dobre dwa tygodnie, a premier oddycha z ulgą i czeka na to, co przyniesie kolejny sondaż - ten schemat z powodzeniem zadziałał w czasie obchodów zarówno 100 jak i 1000 pierwszych dni gabinetu.

    Dlaczego tym razem żonglerka schematami nie działa, sondaże z dnia na dzień zamiast szybować - pikują, a wokół rządzących rośnie smętek i beznadzieja? Trudno dowodzić tego z absolutnym przekonaniem, ale wydaje mi się, że może to być efektem znużenia, opatrzenia i przyzwyczajenia - w złym słowa tego znaczeniu. Na widok premiera, wykonującego kolejny polityczny manewr większość Polaków myśli sobie "gdzieś to już widziałem, skądś to znam...", co dramatycznie osłabia skuteczność jego zabiegów. Podobny syndrom wypalenia dotykał wielu premierów, dla wielu też fatalnie się kończył. Ich partyjni koledzy, przerażeni sondażowymi spadkami któregoś dnia przychodzili i oświadczali swemu - do tej pory wielbionemu - liderowi, że czas na zmiany. A raczej zmianę - szefa rządu. To nie musi nadejść szybko, ba..., to wcale nie musi Tuska dotknąć, ale gdzieś tam, w zaciszu partyjnych gabinetów już teraz może chować się i czekać na swój czas kolejny Major, Brown, a może nawet Brutus....

    Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Reklama

Wasze komentarze (13)

  • 23.02 (18:18)
    ~gośc
    jacy dziennikarze są jasnowidzami tylko że niedawno wspierali panaPremiera a teraz kopią to jest świństwo nakręcaćie sie i rywalizujecie ktyo jest leprzy w tym w śród dziennikarzy wstyt panowie wstyd dobrze wiecie że każdy z Was dłużej pracuje jak 65 lat bo co byście robili
  • 23.02 (14:24)
    ~diagnosta
    Chyba ktoś przestawił wajchę RMF-om, TłukFM-om i innym Mainstrime-Łże-Mendiom, bo już nie biją POkłonów przed Tusiem. Donaldzik się był zużył...Triki nie działają...A uczciwie pracować nie nawykł...Co za bida...
  • 23.02 (12:28)
    ~olek
    Ja mam 42 lata dwa samochody,dom(sam wybudowałem) a co najśmieszniejsze 6 lat udokumentowanej pracy w tym 3 szkoła,mam w (...)  płacenie na emeryture której i tak niewiadomo czy dożyje ,całe życie pracuje na czarno i tak będę pracował do końca,myślicie że ze swojej winy pracuje na czarno? Nie! taki mamy porąbany kraj,a że jestem murarzem to o robote się nie boję.Nie ma w Polsce jade do niemiec i tak w kółko,do lekarzy chodzę i tak tylko prywatnie bo nie mama czasu czekać rok na dostanie się do specjalisty.
  • 23.02 (09:29)
    ~wujek janusz
    czemu w polsce mało zarabiamy bo jest mała wydajnosc. czemu jest mała wydajnosc?? powiem tylkoz e wydajnosc nie zalezy od tegoc zy ktos pracuje dłuzej i ciezej. chodzi o to ze rzad polski zabiera nam wieksza czesc zarobków. niech zmniejsza podatki wproadza korzystne prawo dla pracodawcow. jesli był by nikski podatek liniowy to nikt by nie kombinował. kazdy by płacił bo nie opłacało bys ie kombinowac. wiecej pieniedzy wpływało by do budrzetu, prpoponował bym tez zmusic wielkie molochy do płacenia podatkow a nie tylko małe firmy ktore ledwo co wiaża koniec z koncem. jak pracodawca ma zainwestowac w pracownika i firme jak panstwo kradnie mu wieksza czesc dochodów. a co najsmieszniejsze ze nie nic nie widac na co ida te pieniadze i ciagle ejst za mało. chyba wiem na co na podroze tuska samolotem. mniejsze podatki wiecej kasy zostaje w portfelu mozna zainwestowac w w technologie ktore usprawnia i przyspiesza produkcje przez co wzrosnie wydajnosc. koszystne warunki podatkowe beda przyciagac inwestorow za granicy. zwiekszy sie popyt na pracownika, spadnie bezrobocie wiec zarobki pojda w gore. zus nalezy zlikwidowac i tyle a nie ratowac ta złodziejską instytucje. wystarczy pomyslec. zamaist tego nasi politycy wpychaja nas w coraz wieksza nedze. my zarabiamy tyle sam a wydatki rosna z miesiaca na miesiac nie mowiac juz o benzynie. co z tego ze w uni maja wieksze podatki ale oni zarabiaja wiecej, płaca wysokie podatkia le jak ktos idzie na bezrobocie to dostaje taki zasiłek ze w polsce ludzie marzyli by aby dostac taka wypłate wiec sory gdzie tu logika. niechce zebym ja ani moje dzieci byli chionczykami europy
  • 23.02 (08:17)
    ~już nigdy za PO
    Za kłamstwa i bałagan powinien podać się do dymisji.