Jan Bury nie przyznał się do postawionych mu przez Prokuraturę Apelacyjną w Katowicach sześciu zarzutów korupcyjnych. Wcześniej jego adwokat Karolina Margulewicz-Fortuna zapewniała, że polityk nie unikał wymiaru sprawiedliwości. Polityk został zatrzymany wczoraj przez CBA.

Jan Bury /Andrzej Grygiel /PAP

Według ustaleń śledztwa, Bury przyjmował korzyści majątkowe od co najmniej dwóch osób. Już wcześniej usłyszały one zarzuty wręczania posłowi łapówek. Prokuratura zarzuciła Buremu (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska) m.in., że jako poseł i sekretarz stanu w resorcie Skarbu Państwa przyjmował łapówki od pewnego biznesmena - łącznie 228 tys. zł - w różnych kwotach, ale też w formie sztabki złota.

Chodziło o załatwianie spraw w różnych instytucjach państwowych - powiedział rzecznik prokuratury Leszek Goławski.

Trzy inne zarzuty dotyczą przyjmowania korzyści majątkowych lub pośrednictwa w przyjmowaniu łapówek za załatwianie spraw w różnych instytucjach. Zdaniem prokuratury Bury przyjął 700 tys. zł od pewnego przedsiębiorcy za załatwienie sprawy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Poseł zobowiązał się, że "załatwi" pewien wyrok - powiedział Goławski. Zapadł "właściwy" wyrok, ale pytanie, czy załatwiał, czy też było to na takiej zasadzie, że powoływał się na wpływy, to już inna kwestia. W każdym razie te pieniądze zostały przekazane - dodał rzecznik, dopytywany przez dziennikarzy o okoliczności sprawy. Zaznaczył, że gdyby nie decyzja sądu, osoba od której Bury miał przyjąć łapówkę musiałaby zapłacić dużo wyższą kwotę urzędom skarbowym.

Pozostałe zarzuty wobec b. posła są związane z nakłanianiem urzędników i przedstawicieli instytucji na działania bądź niezgodne z prawem bądź działania ukierunkowane na działania bezprawne. Mam na myśli sytuacje, kiedy pan Jan Bury naciskał na takie działania urzędników, żeby prowadzili zbieranie informacji lub kierunkowali postępowanie np. skarbowe w urzędzie kontroli skarbowej - wskazał Goławski.

Podejrzany nie przyznał się do zarzutów. Jutro przesłuchanie będzie kontynuowane.

Uważam, że w sprawie o takim charakterze i wobec postawy mojego klienta, którą prezentował - że jest gotów na każde wezwanie organów ścigania - mam nadzieję, że nie ma postaw, żeby stosować środki zapobiegawcze, ale decyzja co do tego jeszcze nie zapadła - zaznaczyła Margulewicz-Fortuna.

Przypomnijmy - według informacji naszego dziennikarza Krzysztofa Zasady, Bury od czasu, gdy stracił immunitet, nie mieszkał u siebie na Podkarpaciu, ale u kilku znajomych w Warszawie. W ich mieszkaniach przebywał jednak tylko w nocy. Do lokali często wracał w kapturze na głowie.

Jan Bury został zatrzymany wczoraj późnym wieczorem w Warszawie przez agentów CBA [więcej o okolicznościach zatrzymania TU].

(abs)