W przyszłym tygodniu powinna wyjaśnić się sprawa lokalizacji skansenu pomników wdzięczności Armii Radzieckiej i Związkowi Radzieckiemu. IPN prowadzi rozmowy w tej sprawie - ustalił reporter RMF FM.

Częściowo zdemontowany pomnik generała Armii Czerwonej Iwana Czerniachowskiego, odpowiedzialnego za likwidację oddziałów AK na Wileńszczyźnie /Tomasz Waszczuk /PAP

Instytut chce nakłonić samorządy, by pomniki i symbole komunistyczne usunąć z ulic i placów miast i przenieść w jedno miejsce. Rosja reaguje histerycznie i zapowiada skargę do OBWE, ONZ i UNESCO.

Skansen pomników wdzięczności Armii Radzieckiej i Związkowi Radzieckiemu miałby powstać w Czerwonym Borze na Podlasiu, między Zambrowem a Łomżą. To zdaniem autora pomysłu, szefa Biura Edukacji IPN Andrzeja Zawistowskiego idealne miejsce.

To były wojskowy poligon, po wkroczeniu sowietów w 1939 roku teren został włączony do ZSRR, stąd odjeżdżały pociągi z Polakami na Syberię. Potem po wojnie w tym lesie ukrywali się partyzanci i żołnierze niezłomni, a w 1982 roku w pobliskim zakładzie karnym więziono działaczy Solidarności.

IPN wskazuje to miejsce, bo to raptem 1,5 godziny jazdy z Warszawy, a grunty są państwowe. Trwają rozmowy z Lasami Państwowymi.

Kluczowe zdaniem Zawistowskiego jest stanowisko rządu - przygotowanie przepisów regulujących przenoszenie pomników do skansenu i pieniądze na tę operację.

(mpw)