Przebywający w areszcie Piotr Ikonowicz zdecydował się jednak zapłacić grzywnę i wyjdzie z aresztu najprawdopodobniej już w południe - poinformowała jego żona Agata. Jak powiedziała, powodem był jej stan zdrowia.

Osadzony w areszcie działacz społeczny Piotr Ikonowicz twierdzi, że został skazany w stronniczym procesie, i uważa się za więźnia politycznego. "Celem tego wyroku było napiętnowanie działań opartych na obywatelskim nieposłuszeństwie, podejmowanych w obronie ludzi niezgodnie z konstytucją... czytaj więcej

Wielu ludzi wzywało też męża do wyjścia. Na wolności może więcej zrobić na rzecz ludzi, którym pomaga - dodała.

Ikonowicz trafił do aresztu 30 października, ale sprawa sięga 2000 roku. Działacz, a wtedy jeszcze poseł, brał udział w blokowaniu eksmisji pary starszych ludzi w Warszawie. Prokuratura oskarżyła go później o udział w pobiciu właściciela domu. W 2008 roku sąd skazał Ikonowicza na 6 miesięcy prac społecznych, ale ten złożył wniosek, by karę zamieniono mu na grzywnę. Później natomiast odmówił jej zapłacenia.

W tej sytuacji karę zamieniono na 90 dni aresztu, ale Ikonowicz nie stawił się do więzienia w wyznaczonym terminie - 14 października. Kilkanaście dni później został do aresztu doprowadzony.

On sam twierdzi, że został skazany w stronniczym procesie i uważa się za więźnia politycznego. W areszcie rozpoczął głodówkę, by - jak mówił - zwrócić uwagę na sytuację osób eksmitowanych na bruk.

(edbie)