Dziś ma być wiadomo, czyje ciało znaleziono wczoraj w Warcie w wielkopolskich Wronkach. To ponad 50 kilometrów za Poznaniem – dlatego było podejrzenie, że może to być finał poszukiwań zaginionej w listopadzie ub. roku Ewy Tylman.

Ciało kobiety wyłowiono wczoraj z Warty /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Udało się potwierdzić, że znaleziono kobietę. W pierwszym momencie nie było to oczywiste, bo ciało długo przebywało w wodzie.

Policja ma listę zaginionych i teraz dopasowuje do niej poznane detale, przede wszystkim elementy ubioru - a te nie pasują do Ewy Tylman.

Dokładne badania prowadzi już Zakład Medycyny Sądowej, dokąd trafiły zwłoki. Natrafił na nie wczoraj po południu przechodzień.

Ciało pływało przy brzegu Warty, niedaleko mostu kolejowego. Dwa dni wcześniej kilka kilometrów dalej znaleziono w rzece ciało poszukiwanego mężczyzny.

Ewa Tylman zaginęła, gdy wracała po imprezie do domu

26-letnia Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada. Kobieta wracała po imprezie do domu. Odprowadzał ją Adam Z. Po raz ostatni 26-latka była widziana około godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha w Poznaniu. Po tym ślad po niej zaginął.

Według policji - kobieta nie żyje. Według prokuratury, dopóki nie zostanie odnalezione jej ciało, dopóty jest osobą poszukiwaną.

4 grudnia 2015 roku Adam Z. - kolega Ewy Tylman - usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Mężczyzna kilkakrotnie zmieniał zeznania i nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywocie.

(mpw)