40 minut krążyły w środę w pobliżu mostu Rocha w Poznaniu specjalne psy szkolone do poszukiwań ludzi. To tam zaginęła w listopadzie Ewa Tylman.

Poszukiwania Ewy Tylman w Poznaniu /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Oba psy podjęły trop na ulicy Mostowej w Poznaniu, skąd pochodzą ostatnie zdjęcia z monitoringu, na których widać Ewę Tylman. Jeden z nich - rasy bloodhound wszedł na most Rocha i przeszedł na drugą stronę Warty. Tam, przeszedł z kolei na drugą stronę ulicy i wrócił na most. Spędził tam dłuższy czas, stojąc na środku.

Potem do akcji wkroczył drugi pies rasy beagle. On z koeli zszedł pod most Rocha, na brzeg rzeki, dochodząc do samego jej lustra w miejscu, gdzie według słów podejrzanego o zabójstwo kobiety Adama Z. miała ona wpaść do rzeki.

Zachowania psów będą teraz dokładnie analizowane. Niemieccy treserzy przekażą swoje uwagi polskiej policji.

Wieczorem funkcjonariusze nie chcieli ujawnić żadnych szczegółów akcji. Jak podkreślili, efekty pracy specjalnie szkolonych psów trafiły do prokurator prowadzącej śledztwo. Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji dodał, że warto było skorzystać z ich pomocy. 

Poszukiwana Ewa Tylman

Ewa Tylman zniknęła blisko trzy miesiące temu. Prokuratura przyjmuje, że wpadła do Warty. W nocy z 22 na 23 listopada wracała po imprezie do domu. Odprowadzał ją kolega, Adam Z. Po raz ostatni 26-latka była widziana ok. godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. Potem ślad po niej zaginął.

Kolega zaginionej, Adam Z. trafił do aresztu - jest podejrzany o "dokonanie zabójstwa z zamiarem ewentualnym". Dno i nabrzeża Warty były wielokrotnie przeszukiwane z użyciem specjalistycznego sprzętu. Ciała kobiety tam nie znaleziono.

(ug)