Krakowskie tramwaje jeżdżą od 7 maja według nowych rozkładów. Teraz składy pojawiają się na przystankach częściej, za to jeżdżą wolniej. Zmiany rozkładów wprowadzono, bo wcześniej tramwaje nie były w stanie dojechać na czas na kolejny przystanek. Nie chodziło jednak o korki, ale fatalny stan torowisk.

krakowskie tramwaje, zdjęcie ilustracyjne /Jacek Skóra /RMF FM

Wykolejenia tramwajów w Krakowie zdarzają się kilka razy w miesiącu. Był taki dzień w marcu, w którym - w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut - wykoleiły się aż cztery. Ruch w centrum miasta był zablokowany przez wiele godzin.

Jeżeli dane miejsce jest mocno zużyte i tramwaj z większą prędkością naprze na fragment szyny, to może ona się wyłamać i wtedy tramwaj się wykolei - tłumaczy Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. Łuki szyn są o wiele ostrzejsze w zabytkowym centrum miasta, tam po prostu jest mniej miejsca, dlatego też tramwaje muszą tam jeszcze bardziej zwalniać - dodaje.

Po serii wykolejeń miejscy urzędnicy zaproponowali zmniejszenie prędkości tramwajów na niektórych torowiskach. I tak, na przykład na alei Solidarności składy jeżdżą z prędkością 10 kilometrów na godzinę.

O zmiany w rozkładach jazdy apelowali motorniczowie, bo nie byli w stanie dojechać do pętli w określonym czasie. Niezadowoleni byli jednak przede wszystkim pasażerowie. Rozkłady jazdy nijak miały się do rzeczywistości.

Na początku stycznia miasto wprowadziło tzw. maksymalizację komunikacji miejskiej. Na ulice i torowiska wyjechało więcej autobusów i tramwajów. "Maksymalnie" dużo, ale tak, by z kolei nie zablokować torowisk.

Jak mówią mieszkańcy, po Krakowie jeździ się coraz gorzej. Są ciągłe korki. By przejechać samochodem 5 kilometrów, trzeba czasami poświęcić 30 minut. Tramwaje jadą wolno i tak też traci się czas, więc już lepiej siedzieć w aucie. A rowerem? Niebezpiecznie. Poza tym, w porównaniu do innych miast, jest bardzo mało ścieżek rowerowych - mówi pan Józef.

35 kilometrów, czyli prawie 20 procent wszystkich torowisk w Krakowie, wymaga pilnych remontów. Na kompleksowy remont torowisk brakuje 150 milionów złotych.

Środków brakuje, bo zmieniają się warunki inwestycji. Dofinansowanie mamy przyznane na podstawie cen z 2015 roku, od tamtej pory podrożały materiały budowlane (...) Cały czas dążymy jednak do tego, by dokończyć zaplanowane inwestycje... niektóre torowiska mają po kilkadziesiąt lat. Te pieniądze nie są nie do zdobycia. Myślimy, gdzie aplikować, by zdobyć te finanse - mówi Magdalena Wasiak z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu robi co może, by remontować torowiska z dostępnych funduszy. Środki na ten cel rosną z roku na rok: od 14,5 mln złotych w 2015 roku, przez 16,7 mln w 2016, blisko 19 mln w 2017, po 35 milionów w 2018 roku.

ZIKiT cały czas przeznacza także pieniądze na awaryjne naprawy torowisk. Te niestety także zdarzają się bardzo często. A w lecie będą zdarzać się jeszcze częściej - w czasie upałów torowiska się wybrzuszają.

Torowiska w Krakowie są zaniedbane, tramwaje jeżdżą wolno, samochody stoją w korkach, ścieżek rowerowych jest mało... Tymczasem miasto cały czas zachęca, by przesiąść się z samochodu do komunikacji miejskiej. Od lipca też każdy, kto płaci w Krakowie podatki, będzie mógł kupić miesięczny bilet o 20 złotych taniej. Ale czy to wystarczy?

(ak)