Służba celna nie ma odpowiednich narzędzi do walki z hazardem. Nie będzie mogła wykonywać swoich zadań - tak część celników odnosi się do nowej ustawy o służbie celnej, która zacznie obowiązywać już za dwa dni. Wskazują również, że nie będą mogli w pełni kontrolować rynku jednorękich bandytów.

Urzędnicy w całej Polsce obawiają się zalewu wniosków o licencję na jednorękich bandytów. Jak ustaliła reporterka RMF FM Agnieszka Witkowicz od czasu wybuchu afery hazardowej do czasu ogłoszenia założeń do nowej ustawy wniosków było niewiele. Teraz, gdy właściciele automatów wiedzą, że rząd chce... czytaj więcej

Celnicy domagają się prawa do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych, czyli możliwości prowadzenia wywiadu i stosowania podsłuchów. W praktyce brak takich uprawnień oznacza pozbawienie funkcjonariuszy informacji o oszustwach i możliwości obserwacji miejsc urządzania nielegalnych gier - stwierdził Sławomir Siwy ze związku celnicy.pl. Zaznaczył on, że nowa ustawa pozwala celnikom tylko na kontrolę legalnie działających salonów gier. Tych nielegalnych, z szarej strefy, nie będą mogli zgodnie z prawem wyśledzić.

Ministerstwo Finansów twierdzi, że celnicy poradzą sobie bez tych uprawnień, bo dostaną nowe narzędzie - eksperyment. Kontroler będzie mógł sam zagrać i sprawdzić, jak działa maszyna. Co ciekawe, do tej pory nie było takiej możliwości. Nic więc dziwnego, że na 17 tysięcy kontroli w ubiegłym roku celnicy znaleźli tylko 200 nieprawidłowości – choć oni i gracze dobrze wiedzą, że znacznie więcej automatów działa niezgodnie z prawem.