Wójtowie, burmistrzowie, lokalni urzędnicy - to ich agenci CBA zatrzymywali najczęściej. Tak wynika z raportu CBA za ubiegły rok. Jak podkreśla "Rzeczpospolita" jedna trzecia spraw operacyjnych Biura dotyczyła administracji samorządowej.

Agenci CBA zatrzymali czwartą osobę w sprawie korupcji w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim. To biznesmen z Krakowa. Wcześniej na polecenie prokuratury zatrzymano trzy osoby. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. Jak dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM, jeden z zatrzymanych biznesmenów przyznał się... czytaj więcej

To w samorządach zagrożenie korupcją jest największe, bo przez nie przechodzi większość środków publicznych i odbywa się wiele inwestycji. Tam najczęściej tworzą się lokalne sitwy i układy, a korupcja jest najbardziej dotkliwa dla ludzi - mówi szef CBA Paweł Wojtunik.

Jedna z najbardziej spektakularnych spraw dotyczy korupcji w Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Były dyrektor CPI miał przyjąć około 4 mln zł łapówek od firm informatycznych, które dzięki temu wygrywały intratne przetargi. Zawrotne łapówki miały kryć się za prywatyzacjami Stoenu i LOT.

Sumy łapówek przyprawiają o zawrót głowy

Kazimiera T. - wójt Kleszczowa, najbogatszej gminy w kraju, na nieuczciwym handlu ziemią mogła zarobić 5 mln zł. Członkowie jej rodziny mieli kupić za bezcen (80 gr za m) od prywatnych osób grunty rolne, a gdy gmina je przekwalifikowała na budowlane, stały się warte fortunę. Gmina odkupiła je za około 35 zł za metr.

Z kolei prezydent Starachowic Wojciech B. miał przyjąć 96 tys. zł w związku z działalnością spółek komunalnych, a wójt gminy Niegosławice około 300 tys. zł za zlecenie przebudowy dróg.

Skąd w CBA zainteresowanie samorządowcami? Podchodzimy do spraw apolitycznie, czego dowodem są zatrzymania osób podejrzanych o korupcję z różnych opcji politycznych. Kierujemy się jedynym kryterium: łamania prawa - mówi Wojtunik.

Uwagę CBA przykuwały też sprawy sektora gospodarczego. Chodzi m.in. o zamówienia publiczne, zarządzanie majątkiem, dawanie zezwoleń. Kontrole decyzji gospodarczych ujawniły szkody w mieniu Skarbu Państwa lub samorządów w wysokości ok. 200 mln zł - wylicza rzecznik CBA.

Agenci badali też oświadczenia majątkowe urzędników i posłów. Jeden z nich nie ujawnił pożyczek i darowizn sięgających 369 tys. zł i nie odprowadził podatków - podaje raport. Nie wykazał też środków zgromadzonych na koncie żony w USA - wynika z reportu.