W poniedziałek prokuratura we Wrocławiu podejmie decyzję w sprawie ewentualnego zażalenia na postanowienie sądu, dotyczące Janusza W. Były trener i poseł, podejrzany o korupcję nie został tymczasowo aresztowany. Sąd uznał, że "nie zachodzi obawa matactwa". Kazał mu jedynie wpłacić 150 tysięcy złotych poręczenia majątkowego i zgłaszać się na policję. Prokuratura czeka teraz na pisemne uzasadnienie tej decyzji.

Podejrzany o korupcję Janusz W. nie trafi do aresztu - zdecydował wrocławski sąd. Były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski ma jedynie wpłacić 150 tys. zł poręczenia majątkowego, nie wolno mu też opuszczać kraju. Za kratki nie trafi również były obserwator PZPN z Poznania Krzysztof P. czytaj więcej

Januszowi W. postawiono 11 zarzutów o charakterze korupcyjnym. Były trener nie przyznaje się do winy, ale potwierdził materiał dowodowy zgromadzony przez prokuraturę. Grozi mu do 5 lat więzienia.

W. usłyszał zarzuty związane z ośmioma meczami, które miały miejsce wiosną 2004 r. Dotyczą one drużyny Świt Nowy Dwór Mazowiecki. W. jest podejrzany o wręczenie w sumie ponad 500 tys. zł łapówek - powiedział szef Prokuratury Krajowej we Wrocławiu Edward Zalewski.

Janusz W. miał "działać wspólnie i w porozumieniu" z Ryszardem F., pseud. Fryzjer, który obecnie zasiada na ławie oskarżonych w toczącym się przed wrocławskim sądem procesie dotyczącym korupcji w polskiej piłce nożnej.