Bliżej porozumienia w sprawie zezwoleń na wjazd polskich ciężarówek do Rosji. Jutro w Warszawie pojawi się rosyjski wiceminister transportu Nikołaj Assauł. Spotka się ze swoim polskim odpowiednikiem Jerzym Szmitem. Oznacza to, że na trwających teraz w Warszawie rozmowach delegacji obu krajów być może uda się doprowadzić do kompromisu.

Od północy z niedzieli na poniedziałek ciężarówki nie przejeżdżają przez polsko-rosyjską granicę /Tomasz Waszczuk /PAP

W Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa są dziś kontynuowane polsko-rosyjskie negocjacje na temat zasad wykonywania przewozów drogowych do Federacji Rosyjskiej oraz ustalenia wysokości kontyngentu zezwoleń na 2016 r. Biorą w nich udział także przedstawiciele polskich i rosyjskich organizacji zrzeszających międzynarodowych przewoźników drogowych.

Rozmowy ekspertów w ramach posiedzenia polsko-rosyjskiej Komisji Mieszanej ds. międzynarodowych przewozów drogowych rozpoczęły się wczoraj. Jesteśmy na początku długiej drogi, ale bliżej niż wczoraj - prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan Buczek. Rozmowy idą bardzo dobrze. Jest trudno, ale zaczynamy się coraz lepiej rozumieć. Nasi koledzy rozkładają też na czynniki pierwsze te swoje warunki, które do niedawna wydawały nam się bardzo kategoryczne - dodaje.

Od północy z niedzieli na poniedziałek do Rosji nie wjeżdżają polskie tiry i odwrotnie - rosyjskie nie wjadą do Polski. Wygasły bowiem pozwolenia na tranzyt towarów.

Z końcem stycznia straciły ważność zezwolenia dla polskich kierowców wykonujących przewozy na terenie Federacji Rosyjskiej. Strona rosyjska zgodziła się, by do 15 lutego kierowcy, który wjechali teren Federacji Rosyjskiej na podstawie ubiegłorocznych zezwoleń, mogli bez przeszkód opuścić ten kraj.

Jeden dzień przestoju - ponad 6 mln zł strat dla polskiej branży transportowej

Pierwszy dzień przestoju na granicy z Rosją kosztował polską branżę transportową ponad sześć milionów złotych. To dane Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, do których dotarł nasz dziennikarz Michał Dobrołowicz. Dziennie do Rosji z Polski wjeżdża bowiem średnio 600 ciężarówek. Każda z nich - przewożąc towar - zarabia średnio dwa i pół tysiąca euro na dobę.

Rosyjskie zezwolenia drogowe z 2015 roku były ważne do 31 stycznia 2016. Zasady realizowania przewozów drogowych pomiędzy Polską a Rosją, w tym tranzytu do krajów trzecich, określa umowa międzyrządowa z 1996 roku. W grudniu Rosjanie wydali jednak przepisy wykonawcze, które zmieniły sens pojęcia przewozu na rzecz kraju trzeciego. Nowe przepisy strona rosyjska rozciąga także na towary produkowane w Polsce, np. w firmach zagranicznych - a przewóz na rzecz kraju trzeciego jest bardzo limitowany. Strona rosyjska twierdzi, że nowe przepisy usunęły luki w prawie, które pozwalały nierzetelnym przewoźnikom na wwożenie do Rosji towarów z krajów trzecich pod przykrywką preferencyjnego dwustronnego systemu przewozów.

Sygnały od strony rosyjskiej o łagodzeniu stanowiska

Wczoraj po pierwszym dniu polsko-rosyjskich rozmów Szmit powiedział, że Rosjanie pozostają na stanowisku, iż wprowadzone przez nich w ubiegłym roku przepisy nie są sprzeczne z umową międzynarodową Polska-Rosja z 1996 r. Strona polska - jak mówił Szmit - pokazuje negatywne konsekwencje wprowadzonych przepisów, które zmierzają do eliminacji polskiego transportu na rosyjskich szlakach.

Wczoraj także pojawiły sygnały, które mogą świadczyć o łagodzeniu rosyjskiego stanowiska w negocjacjach. Wiceszef rosyjskiego ministerstwa transportu Nikołaj Asauł stwierdził, że liczy na porozumienie z Polską. Liczymy na to, że w najbliższych dniach porozumienie zostanie osiągnięte - oświadczył w wypowiedzi, cytowanej przez agencję TASS.

Równocześnie jednak rosyjski wiceminister zarzucił stronie polskiej, że na pierwszym spotkaniu w tej sprawie zażądała zwiększenia ponaddwukrotnie liczby pozwoleń dotyczących przewozów towarów do krajów trzecich - z 45 tysięcy do 100 tysięcy. Według Asauła, takie zwiększenie liczby pozwoleń oznaczałoby zmniejszenie udziału rosyjskich przewoźników. To znaczy, że połowa naszych przewoźników i tysiące pojazdów byłoby bez pracy - wskazał. Wyraziliśmy gotowość do dyskutowania o rozmiarze kontyngentu (pozwoleń), ale strona polska uznała, że może osiągnąć swoje cele drogą szantażu i ultimatum - stwierdził również wiceminister. Powiedział ponadto, że Polska odmówiła przedstawienia konkretnych propozycji ws. wymiany pozwoleń na przewozy między krajami na bieżący rok.

W ubiegłym tygodniu Jerzy Szmit polski wiceminister infrastruktury i budownictwa odpowiedzialny za transport podał, że Polska nie przekazała propozycji dotyczącej konkretnej liczby pozwoleń - chce bowiem najpierw "ustalić warunki prawne wykonywania tych przewozów, a potem rozmawiać o liczbie pozwoleń".

W poniedziałek natomiast, pytany o to, czego oczekuje po spotkaniu, odparł: „Chcemy uzyskać od Rosji zapewnienie, że przepisy, które zostały jednostronnie przyjęte przez stronę rosyjską, dotyczące kontroli transportu i rozporządzenia, że one nie pogorszą dostępności polskiego transportu i towarów na rynek rosyjski. Żeby nie była to kolejna sankcja dla Polski”.

Szmit zwrócił także uwagę, że rosyjskie przepisy transportowe, które obejmują wszystkich przewoźników zagranicznych działających na terenie Rosji, najbardziej uderzają w Polskę.

W 2015 r. obowiązywał kontyngent w wysokości 250 tys. zezwoleń dla polskich kierowców podzielonych na trzy kategorie: przewozy tranzytowe, przewozy dwustronne i tzw. kraje trzecie.

(mpw)