​Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla sześciu bandytów zatrzymanych w piątek w Krakowie. To członkowie gangu, który zajmował się między innymi porwaniami oraz wymuszeniami pieniędzy. Przestępcy okaleczali też swoje ofiary. Wcześniej wszyscy usłyszeli zarzuty związane z uprowadzeniem dla okupu ze szczególnym udręczeniem. Decyzję o areszcie sąd tłumaczył zagrożeniem wysoką karą oraz okrucieństwem sprawców. Podczas piątkowej akcji antyterrorystów zginął jeden z przestępców.

Zdjęcie ilustracyjne /RMF FM/Piotr Bułakowski /

W piątek podczas akcji antyterrorystów w Krakowie zginął jeden z przestępców - Adrian Z., pseudonim Zielony, jeden z liderów pseudokibiców Cracovii. Mężczyzna został zastrzelony przez funkcjonariusza w chwili, gdy próbował wyrwać mu broń i strzelić w kierunku innego policjanta. W sobotę poinformowano, że jeszcze w piątek została zatrzymana kolejna, szósta osoba w tej sprawie.

To członkowie gangu, który zajmował się m.in. porwaniami oraz wymuszeniami pieniędzy. Porywali ludzi, a ci, którzy stawiali opór, byli bici i torturowani. Ostatnio grupa porwała mężczyznę. Uprowadzony był przez wiele godzin torturowany, bandyci m.in. połamali mu nogi i próbowali wymusić za niego okup.

Podejrzanych ustalili krakowscy kryminalni. W operacji brali udział antyterroryści z Krakowa, Warszawy, Kielc i Rzeszowa.

Kraków: Schwytano grupę bezwzględnych bandytów. Zginął jeden z liderów kiboli Cracovii

Brawurowa akcja krakowskiej policji. Funkcjonariusze rozbili grupę przestępców, którzy zajmowali się porwaniami oraz wymuszeniami pieniędzy i brutalnie okaleczali swoje ofiary - dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Jak ustalili, w trakcie przeprowadzonej minionej nocy operacji w ręce policjantów... czytaj więcej


Podczas próby jednego z zatrzymań - na krakowskim Ruczaju - padły strzały. Według naszych ustaleń, antyterrorysta, który zastrzelił bandytę, de facto uratował życie kolegów. Kiedy antyterroryści weszli do mieszkania Adriana Z., ten rzucił się na nich, a jednemu z nich usiłował nawet wyrwać karabinek i skierować go w stronę funkcjonariuszy. Wówczas antyterrorysta drugą ręką wyciągnął krótki pistolet i strzelił w stronę bandyty. Został on trafiony i mimo od razu podjętej reanimacji zmarł.

Gdyby funkcjonariusz nie podjął takiej decyzji, prawdopodobnie mogłoby to się zakończyć krwawą jatką. Mogliby zostać ranni, a nawet zabici pozostali policjanci.

Funkcjonariusze AT weszli w sumie do kilkunastu mieszkań na terenie Krakowa. Według naszych informacji, w mieszkaniach podejrzanych znaleziono broń i olbrzymie sumy pieniędzy.


(ł)