Kontrowersyjna brytyjska firma doradcza Cambridge Analytica poinformowała o zawieszeniu w obowiązkach swego prezesa Alexandra Nixa - jednej z centralnych postaci głośnego dziennikarskiego śledztwa ws. działalności tej firmy przeprowadzonego przez telewizję Channel 4. Z upublicznionych przez stację nagrań, zarejestrowanych ukrytą kamerą, wynika, że Cambridge Analytica proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych rywali i rozpowszechnianiu fałszywych wiadomości, by zniszczyć ich reputację. Firma miała pracować m.in. na rzecz kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa w 2016 roku.

Jeszcze w trakcie emisji wtorkowego serwisu informacyjnego telewizji Channel 4, która wraz z dziennikami "The Observer" i "New York Times" ujawnia nieprawidłowości, jakich mogła dopuścić się Cambridge Analityca (CA), zarząd firmy poinformował o zawieszeniu jej prezesa ze skutkiem natychmiastowym na czas prowadzenia "pełnego i niezależnego" wewnętrznego śledztwa.

Zdaniem zarządu nagrane potajemnie komentarze Nixa i inne oskarżenia (pod jego adresem) nie reprezentują wartości i działań firmy, a jego zawieszenie jest wyrazem powagi, z jaką patrzymy na te naruszenia - czytamy w oświadczeniu zarządu Cambridge Analityca.

"To jakiś fake news". Andrzej Duda o współpracy z Facebookiem w czasie kampanii

Nic mi nie wiadomo o współpracy z firmą Facebook w czasie kampanii prezydenckiej; to jest jakiś fake news - stwierdził prezydent Andrzej Duda. Facebook był wykorzystany jako medium społecznościowe, gdzie sztab wyborczy zamieszczał wpisy - dodał. czytaj więcej

W poniedziałek kanał Channel 4 News wyemitował nagrane z ukrycia rozmowy reportera stacji z czołowymi postaciami Cambridge Analytica, w tym m.in. z Nixem i dyrektorem zarządzającym spółki zależnej Cambridge Analytica - CA Political - Markiem Turnbullem. Z nagrań wynika, że firma proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych rywali i rozpowszechnianiu fałszywych informacji, by zniszczyć ich reputację.

Na upublicznionych nagraniach Nix tłumaczył m.in., że - oprócz wyszukiwania kompromitujących informacji o politycznych rywalach - firma jest w stanie przeprowadzić pokazowe próby działań korupcyjnych, które byłyby nagrane ukrytą kamerą i później opublikowane w internecie, a także zastawić pułapki przy udziale prostytutek.

We wtorek Channel 4 wyemitowała kolejne nagrania rozmów, w których Nix i Turnbull przechwalali się zakresem pracy na rzecz kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa przed wyborami w 2016 roku.

Dokładna rola Cambridge Analytica w wyborze Trumpa na prezydenta USA nie jest znana, ale firma informuje na swojej stronie internetowej, że "zapewniła kampanii (...) wiedzę ekspercką, która pomogła zdobyć Biały Dom". Zgodnie z oficjalnymi sprawozdaniami, za usługi świadczone od czerwca 2016 roku CA otrzymała co najmniej 6,2 mln dolarów.

W nagranej z ukrycia wypowiedzi prezes Cambridge Analytica ocenił m.in., że kandydat w wyborach jest zawsze "marionetką" swojego zespołu, która "nigdy, nigdy nie jest zaangażowana" w ustalanie szczegółów kampanii.

My zrobiliśmy całe przygotowanie, wszystkie dane, całą analizę, całe przygotowanie pod kątem określonego wyborcy, całą kampanię cyfrową i telewizyjną - mówił Nix.

Turnbull z kolei tłumaczył podającemu się za potencjalnego klienta reporterowi Channel 4, w jaki sposób Cambridge Analytica wykorzystuje inne organizacje do rozpowszechniania negatywnych przekazów o konkurentach politycznych ich klientów.

My tylko wrzucamy to do obiegu i patrzymy, jak to rośnie - czasem tylko popchniemy trochę tu i tam, żeby nabrało kształtów. Te rzeczy przenikają do społeczności internetowej i rosną, bez użycia żadnej marki - więc nie da się tego nikomu przypisać ani znaleźć źródła - mówił.

Wcześniej brytyjski dziennik "The Observer" ujawnił w niedzielnym wydaniu, że firma prawdopodobnie naruszyła prawo, pozyskując i wykorzystując w celach komercyjnych dane dotyczące nawet 50 milionów ludzi zarejestrowanych na Facebooku (to około jednej trzeciej wszystkich użytkowników FB w Ameryce Północnej): dane te miały być wykorzystywane w celu przewidywania decyzji wyborczych użytkowników i wpływania na nie w amerykańskiej kampanii prezydenckiej w 2016 roku.

Użyliśmy Facebooka do pozyskania milionów profili ludzi, a następnie zbudowaliśmy modele, które wykorzystywały to, co o nich wiedzieliśmy, i ich wewnętrzne demony (w celu tworzenia skutecznych przekazów politycznych). To był fundament, na którym zbudowano całą firmę - stwierdził w rozmowie z "Observerem" były szef działu badań Cambridge Analytica Chris Wylie.

W 2015 roku prawnicy Facebooka poprosili o usunięcie zdobytych w niewłaściwy sposób danych, ale mimo to - jak wynika z informacji "Observera" - wciąż istnieje wiele kopii bazy danych, które pozostają w użyciu.

Śledztwa ws. możliwego naruszenia prawa zapowiedziały brytyjska komisarz ds. informacji (to odpowiednik polskiego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych) i parlamentarna komisja ds. cyfryzacji, mediów, kultury i sportu, która we wtorek wezwała prezesa Facebooka Marka Zuckerberga do złożenia przed posłami wyjaśnień dot. działalności Cambridge Analytica.


(e)