W związku z doniesieniami o nielegalnym użyciu danych ok. 50 mln użytkowników Facebooka amerykańska Federalna Komisja Handlu zbada tę firmę pod kątem wykorzystywania przez nią danych - podał Bloomberg, powołując się na źródło bliskie sprawie. Źródło poinformowało, że komisja przeanalizuje, czy Facebook pozwolił Cambridge Analytica na otrzymanie danych użytkowników, łamiąc swoją politykę. Co więcej, przewodniczący komisji ds. cyfryzacji i mediów w brytyjskiej Izbie Gmin wezwał szefa Facebooka Marka Zuckerberga do złożenia wyjaśnień przed posłami.

Mark Zuckerberg /PAP/EPA

Przedstawiciele Federalnej Komisji Handlu nie skomentowali na razie doniesień Bloomberga.

Brytyjski "Observer" opublikował w niedzielę szczegóły dziennikarskiego śledztwa dotyczącego działalności Cambridge Analytica. Podał, że firma naruszyła prawo, pozyskując i wykorzystując w celach komercyjnych dane dotyczące nawet 50 milionów osób zarejestrowanych na Facebooku (ok. 1/3 wszystkich użytkowników w Ameryce Północnej). Następnie były one wykorzystywane w celu przewidywania ich decyzji wyborczych i wpływania na nie. "Guardian" podaje, że firma była też zaangażowana w propagowanie Brexitu przed brytyjskim referendum z 2016 roku.

Według informacji gazety użyte informacje dotyczą w szczególności wyborców w Stanach Zjednoczonych i były następnie wykorzystywane w kampanii wyborczej w 2016 roku, aby pomóc republikańskiemu kandydatowi Donaldowi Trumpowi.

Zuckerberg wezwany do brytyjskiej Izby Gmin

"To jakiś fake news". Andrzej Duda o współpracy z Facebookiem w czasie kampanii

Nic mi nie wiadomo o współpracy z firmą Facebook w czasie kampanii prezydenckiej; to jest jakiś fake news - stwierdził prezydent Andrzej Duda. Facebook był wykorzystany jako medium społecznościowe, gdzie sztab wyborczy zamieszczał wpisy - dodał. czytaj więcej

Kontrowersje wokół Cambridge Analytica zaniepokoiły także brytyjską Izbę Gmin. Przewodniczący komisji ds. cyfryzacji i mediów wezwał  szefa Facebooka Marka Zuckerberga do złożenia wyjaśnień przed posłami.

W liście do Zuckerberga deputowany Partii Konserwatywnej Damian Collins zaznaczył, że "komisja wielokrotnie pytała Facebooka, w jaki sposób firmy pozyskują i przechowują pozyskane dane osobowe, a w szczególności czy jakiekolwiek dane mogły być pozyskane bez zgody użytkowników", podczas gdy przedstawiciele firmy "konsekwentnie bagatelizowali to ryzyko i wprowadzali w błąd członków komisji".

Nadszedł czas, byśmy usłyszeli odpowiedzi bezpośrednio od wysokiego rangą przedstawiciela Facebooka, który ma wystarczającą władzę, by udzielić dokładnych odpowiedzi w sprawie tej katastrofalnej porażki (ochrony danych osobowych) - napisał Collins. Wyraził nadzieję na to, że otrzyma odpowiedź najpóźniej w najbliższy poniedziałek, 26 marca.

Wcześniej rzecznik brytyjskiej premier Theresy May powiedział dziennikarzom, że rząd jest gotów rozważyć zmiany w przepisach o ochronie danych osobowych, w tym wzmocnienie instytucji komisarza ds. informacji (odpowiednika polskiego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych - PAP).

Jeśli przedstawione zostaną nam propozycje dotyczące wzmocnienia tych kompetencji, to będziemy gotowi rozważyć je w trakcie procedowania w parlamencie - powiedział rzecznik.

Z Zuckerbergiem chce rozmawiać szef Parlamentu Europejskiego

Europarlament zaprosił szefa Facebooka Marka Zuckerberga. Facebook musi wyjaśnić przed przedstawicielami 500 milionów Europejczyków, że dane osobowe nie są wykorzystywane do manipulowania demokracją - napisał na Twiterze szef PE Antonio Tajani.

W poniedziałek Tajani zapowiedział, że PE przeprowadzi dochodzenie w sprawie kontrowersyjnej działalności firmy Cambridge Analytica.

Jak poinformował w poniedziałek Tajani, "zarzuty związane z niewłaściwym wykorzystywaniem danych użytkowników Facebooka to niedopuszczalne naruszenie naszego prawa do prywatności". Dodał, że Parlament Europejski przeprowadzi dochodzenie w tej sprawie, wzywając platformy cyfrowe, żeby się w to dochodzenie zaangażowały.

Biały Dom: Prywatność Amerykanów powinna być chroniona

USA przyjmą z aprobatą ewentualne śledztwo w związku z doniesieniami o działalności firmy Cambridge Analytica i nielegalnym użyciu danych blisko 50 mln użytkowników Facebooka - powiedział we wtorek zastępca rzecznika Białego Domu Raj Shah.

Prezydent (Donald Trump) sądzi, że prywatność Amerykanów powinna być chroniona (...). Jeśli Kongres będzie chciał się przyjrzeć tej sprawie i inne instytucje również, to przyjmiemy to z aprobatą - dodał Shah.

Pytany o to, czy szef Facebooka Mark Zuckerberg powinien złożyć zeznania przed Kongresem odparł: "Jeśli nie znamy szczegółów, to trudno jest powiedzieć, czy jakaś osoba powinna zeznawać, ale wspieramy prawo amerykańskich obywateli do prywatności".

Ostra reakcja niemieckiej minister sprawiedliwości

Niemiecka minister sprawiedliwości Katarina Barley wezwała Facebooka do wzięcia odpowiedzialności za naruszenie praw o ochronie danych. Facebook musi wyjaśnić, jak będzie w przyszłości lepiej chronił sferę prywatną swoich użytkowników"- podkreśliła.

Minister Barley (SPD) podkreśliła w wypowiedzi dla gazety "Pasauer Neue Prese" (wydanie środowe), że takie metody mogą wypaczać proces kształtowania opinii i stanowić zagrożenie dla demokracji, jeśli nie przestrzega się klarownych reguł. Tylko ten, kto wie, co dzieje się z jego osobistymi danymi, może suwerennie decydować o ich przetwarzaniu - dodała, podkreślając, że Facebook musi tego prawa przestrzegać.

"Użyliśmy Facebooka do pozyskania profili milionów osób, a następnie zbudowaliśmy modele wykorzystujące ich wewnętrzne 'demony'"

Dziennik "Irish Times" poinformował, że irlandzki urząd ochrony danych osobowych już w 2011 roku został po raz pierwszy poinformowany o możliwych lukach w przepisach, które pozwalały na zbieranie danych osobowych milionów osób bez ich wyraźnej zgody.

To samo rozwiązanie zostało użyte w 2014 roku przy pozyskaniu przez firmę doradczą Cambridge Analytica (CA) danych osobowych, które - jak poinformował w niedzielę "The Observer" - były później wykorzystywane w prowadzonych przez CA kampaniach politycznych, m.in. w kampanii Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA w 2016 roku.

Dane wyborców miały być pozyskiwane za pomocą aplikacji stworzonej na komercyjne zamówienie przez mołdawskiego naukowca Alexandra Kogana, który mieszkał w Rosji i USA.

Użyliśmy Facebooka do pozyskania profili milionów osób, a następnie zbudowaliśmy modele wykorzystujące to, co o nich wiedzieliśmy, i ich wewnętrzne demony (w celu tworzenia skutecznych przekazów politycznych - PAP). To był fundament, na którym zbudowano całą firmę - ujawnił w rozmowie z "Observerem" były szef działu badań CA Chris Wylie.

Efekty dziennikarskiego śledztwa są prezentowane jednocześnie przez "Observera", brytyjską telewizję Channel 4 i amerykański dziennik "New York Times". Redakcje zapowiedziały ich kontynuację.

Dokładna rola CA w wyborze Trumpa na prezydenta USA nie jest znana, ale firma informuje na swojej stronie internetowej, że "zapewniła kampanii (...) wiedzę ekspercką, która pomogła zdobyć Biały Dom". Zgodnie z oficjalnymi sprawozdaniami za usługi świadczone od czerwca 2016 roku CA otrzymała co najmniej 6,2 mln dolarów.

(mpw)