Rok temu, 15 sierpnia, zmarł Sławomir Mrożek. Jeden z najwybitniejszych polskich dramaturgów pozostawił po sobie językowy pomnik - frazę "jak z Mrożka"; używają jej nawet ci, którzy dzieł tego pisarza nigdy nie czytali.

Zobacz również:

"Jak z Mrożka" mówiliśmy, mówimy i mówić będziemy, mając na myśli, że sytuacja jest absurdalna i że ma pewne konotacje komiczne. To powiedzenie nie ma wydźwięku ponurego, dramatycznego, zakłada raczej pewien dystans komentującego do świata. Bardzo niewielu pisarzy, nawet tych największych, doczekało się takiego utrwalenia w języku. Mówi się czasem o "sienkiewiczowskiej frazie", czy że "nawet Szymborska nie umiałaby tego wyrazić", ale to są okazjonalne sformułowania. Takich powiedzeń - bo to już jest powiedzenie - jak to o Mrożku, właściwie więcej sobie nie przypominam. Tego nie doczekał się żaden inny pisarz - mówił profesor Bralczyk. Sam Mrożek nie lubił tego wyrażenia, a na pewno konsekwentnie przez całe lata odmawiał dziennikarzom wytłumaczenia, jak rozumie frazę "Jak z Mrożka".

Mrożek prezentuje się jako ktoś duchowo samowystarczalny, nieprzywiązany koniecznie do stadnego narodowego ciepełka. Jeśli coś go cechuje, to sceptycyzm i rezerwa wobec prawd wyznawanych przez zbiorowość - tak o dramaturgu pisał profesor Jerzy Jarzębski. Był jednym z rzeczywiście ostatnich wielkich mistrzów literatury polskiej ostatniego półwiecza. Przede wszystkim był wielkim krytykiem cywilizacji współczesnej i to nie tylko z punktu widzenia polityki. (...) Tutaj pojawia się kwestia zderzenia mędrka i chama - najbardziej charakterystyczny przykład mówienia Mrożka o współczesności, cecha główna jego wizji społeczeństwa - mówił Jarzębski po śmierci Mrożka.

Za wielki na Polskę, za mały na świat

Sławomir Mrożek - wieczny emigrant i obywatel świata - był przez wiele lat związany z Krakowem. To tu dorastał i stawiał pierwsze kroki w pisarskiej karierze. Wielokrotnie podkreślał więź łączącą go z tym miastem. Zapraszamy na wirtualną wycieczkę śladami autora "Tanga"! czytaj więcej

W ostatnich latach twórczość Mrożka przeżywała swoisty renesans. Wydarzeniem literackim była publikacja trzech tomów "Dziennika", który pisarz prowadził przez prawie 40 lat, od 1962 do końca 1999 roku. W "Dzienniku" Mrożek stworzył obraz całej epoki, ale też w niespotykany do tej pory sposób odsłonił przed czytelnikami swoją prywatność. W zapiskach Mrożka dominuje ton niezadowolenia z siebie i ze świata, wyłania się z nich obraz dramaturga walczącego z permanentnym kryzysem twórczym, nadmiernym pociągiem do alkoholu i kompleksami.

Nie jestem ani genialny, ani nie mam wyjątkowych zdolności. (...) Mogłem być znacznym pisarzem polskim. Nie będę nikim szczególnym na miarę więcej niż polską - podsumowywał w maju 1971 roku 41-letni pisarz. Za wielki na Polskę, za mały na świat. Samemu być - za głupi, z innymi - za mądry - pisał o sobie Mrożek na początku 1973 roku. Ale krytyczny był nie tylko wobec samego siebie, ale właściwie wobec całej rzeczywistości. Świat chyba zawsze był wstrętny, tylko mnie się wydawało, że jest nieco mniej wstrętny - pisał Mrożek w maju 1973 roku.

Sławomir Mrożek urodził się 29 czerwca 1930 roku w małym galicyjskim miasteczku - Borzęcinie - gdzie jego ojciec pracował jako urzędnik pocztowy. Omyłkowo w borzęcińskiej kancelarii wpisano mu inną datę urodzenia - 26 czerwca. Przyszły pisarz ukończył krakowskie gimnazjum im. Nowodworskiego, później studiował architekturę, filozofię orientalną i sztukę. Od 1950 roku współpracował z "Dziennikiem Polskim", krakowskim Teatrem Satyryków, studenckim teatrem satyrycznym "Bim - Bom" z Gdańska, kabaretem "Szpak" i "Piwnicą pod Baranami". Pierwszy sukces odniósł w 1950 roku - otrzymał nagrodę "Szpilek" za rysunkowe żarty. Od 1953 r. Mrożek publikował systematycznie serie satyrycznych rysunków. Dzięki nim, a także pełnym czarnego humoru opowiadaniom, wcześnie stał się autorem niezwykle popularnym, zajmującym osobne miejsce we współczesnej polskiej literaturze.

Dramatopisarz, autor opowiadań, satyryk, felietonista, rysownik

Debiutem książkowym Mrożka stały się wydane w 1953 roku zbiory satyrycznych opowiadań - "Opowiadania z Trzmielowej Góry" i "Półpancerze praktyczne". W roku 1956 ukazała się powieść satyryczna "Maleńkie lato", a w 1957 tom opowiadań "Słoń" oraz zbiorek rysunków "Polska w obrazkach". Mrożek - dramaturg debiutował wystawioną w Teatrze Dramatycznym w Warszawie w 1958 roku sztuką "Policja".

Do 1963 roku ukazały się w Polsce min. "Ucieczka na południe" (1961), kolejny tom opowiadań - "Deszcz" (1962) - i sztuki teatralne, m.in. "Męczeństwo Piotra Oheya" (1958), "Indyk" (1961), "Karol" (1961), "Na pełnym morzu" (1961), Zabawa (1962), "Kynolog w rozterce" (1962), "Czarowna noc (1963), "Śmierć porucznika" (1963) i jeden z najważniejszych utworów Mrożka - "Tango" (1964). W latach 60. Mrożek stawał się popularny poza granicami kraju - w 1963 roku w Niemczech wydano trzytomowy zbiór jego dramatów; we Francji za "Słonia" otrzymał "Prix de l'Humour Noir", a trzy lata później ukazało się tam dwutomowe wydanie jego sztuk.

W 1963 roku Mrożek wyjechał do Włoch, myśląc o pozostaniu na stałe za granicą. Przez osiem lat mieszkał na włoskiej Riwierze, starając się o przedłużenie paszportu polskiego - nie chciał wchodzić w otwarty konflikt z polskimi władzami, by zachować kontakt z czytelnikami w kraju. Inwazja na Czechosłowację 1968 roku zburzyła ten układ. Mrożek ogłosił w paryskiej "Kulturze" list protestacyjny, rozpoczął starania o azyl we Francji (10 lat później uzyskał francuskie obywatelstwo, a w 2003 roku Legię Honorową za wkład w rozwój literatury francuskiej).

W Polsce od 1973 roku złagodzono obowiązujące od 1968 roku embargo na publikowanie Mrożka. Ukazały się wówczas m.in. "Szczęśliwe wydarzenie" (1973), "Rzeźnia" (1973), "Emigranci" (1974). Po wprowadzeniu stanu wojennego Mrożek ogłosił na Zachodzie "List do cudzoziemców", zastrzegł też publikowanie swoich utworów w polskiej prasie i pokazywanie sztuk w polskiej telewizji. Natomiast w polskich teatrach sztuki Mrożka święciły w tym okresie triumfy.

Emigrował ze względu na stan zdrowia

W 1989 Mrożek wraz z żoną - Susaną - przeprowadzili się do Meksyku na farmę Epifania. Lata 90. przyniosły wydanie "Dramatów", "Małych próz" i "Rysunków" (1991) oraz "Miłości na Krymie" (1993). Pisarz przebył operację tętniaka mózgu, musieli też wraz z żoną zrezygnować z pobytu w Epifanii. W 1996 roku Mrożkowie wrócili do Krakowa. Sześć lat później pisarz miał udar mózgu, po którym został dotknięty afazją (utratą zdolności posługiwania się językiem, zarówno w mowie, jak w piśmie). Lekarz poradził mu spisywanie wspomnień w celach terapeutycznych. Efekt tej pracy - autobiograficzna książka pt. "Baltazar" została opublikowana w 2006 roku. W czerwcu 2008 roku pisarz po raz drugi zdecydował się na emigrację ze względu na stan zdrowia. Osiadł w Nicei. Ostatni raz Sławomir Mrożek odwiedził Polskę w czerwcu 2013 roku: wziął udział w premierze swej najnowszej sztuki "Karnawał, czyli pierwsza żona Adama" w Teatrze Polskim w Warszawie.

Sławomir Mrożek zmarł 15 sierpnia w nicejskim szpitalu. Został pochowany w krakowskim Panteonie Narodowym. Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski powiedział podczas pogrzebu: Nauczyliśmy się od Mrożka wiele. Nauczyliśmy się patrzeć na siebie z dystansu. Może właśnie pochowanie pisarza w Panteonie Narodowym to taka nasza narodowa zemsta. Tyle nagadałeś nam trudnych i prawdziwych rzeczy, o nas - kim jesteśmy. Za to chowamy Cię w Panteonie Narodowym, z czcią. Sam zgotowałeś sobie ten los.

(agrafka)