Za prywatne odcinki autostrad ciągle dużo więcej płacimy, niż na nich zarabiamy. W ubiegłym roku do Krajowego Funduszu Drogowego z odcinków objętych koncesjami wpłynęło niecałe 120 milionów złotych. W tym samym czasie ze Skarbu Państwa firmy zarządzające autostradami dostały 1,3 miliardów złotych. W tym roku będzie to nawet o 300 milionów więcej. To konsekwencja umów koncesyjnych na budowę autostrad zawieranych kilkanaście lat temu.

Dlaczego ignorujemy znaki drogowe?

Jak wygląda rzeczywistość na polskich drogach? Można powiedzieć: prawo sobie, znaki sobie, a kierowcy sobie... Komu służą znaki drogowe? Kierowcom czy urzędnikom? Czy ludzkie życie jest warte mniej niż pieniądze z mandatów? czytaj więcej

Na dwóch odcinkach wpływy z bramek pobierają prywatne firmy, bo one wyłożyły pieniądze. Na dwóch odcinkach - na A1 od Torunia do Gdańska i na A2 od Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami - gwarancji kredytowych udzielił natomiast Skarb Państwa.

Pieniądze pobierane od kierowców trafiają do Skarbu Państwa, ale płacimy bardzo dużo za spłatę odsetek i utrzymanie autostrad. Taki był wtedy system budowy, taki został przyjęty, dlatego obecnie wpłacamy pieniądze, które finansują spłatę kredytu za tę autostradę - mówi Jan Kryński z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jednocześnie zapewnia, że wpływy z opłat od kierowców będą coraz większe. Rośnie bowiem ruch, a ponoszone koszty zmniejszą się, bo spada oprocentowanie. Państwo przestanie spłacać budowę tych odcinków pod koniec lat... 30-tych.

Resort zasłania się klauzulą poufności

Ani GDDKiA, ani Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie odpowiadają na pytanie, jakie sumy są przekazywane do konkretnych spółek zarządzających autostradami. MIR zasłania się klauzulą poufności nałożoną na umowy koncesyjne. Informację o wysokości oraz tytułach wypłat dla spółek, z którymi zostały zawarte umowy o budowę i eksploatację, lub wyłącznie eksploatację autostrady płatnej, są objęte klauzulą poufności - czytamy w odpowiedzi ministerstwa na interpelację poselską.

Odcinkiem A2 między Nowym Tomyślem a Świeckiem zarządza Autostrada Wielkopolska SA, czyli spółka Jana Kulczyka. Ta sama firma jest także operatorem odcinka Konin - Nowy Tomyśl, ale ten fragment został wybudowany przez spółkę za własne pieniądze i dlatego to AWSA inkasuje opłaty autostradowe na bramkach. Tak samo na odcinku A4 Kraków - Katowice działa firma Stalexport.

Drugi odcinek, za który ciągle płaci Skarb Państwa to autostrada A1 między Toruniem a Gdańskiem. Operatorem tej trasy jest firma GTC (Gdańsk Transport Company). 

(MRod)