Każdy obiecuje, ale nikt nie chce nam pomóc, nie chce dotrzymać swoich zobowiązań - mówią pielęgniarki, które już czwarty dzień okupują lubelski oddział NFZ. Protestujące domagają się sprawiedliwego podziału pieniędzy na służbę zdrowia pomiędzy regionami.

Pielęgniarki wierzą, że ich sytuacja ulegnie zmianie. Jednak po piątkowym spotkaniu z wiceszefem Funduszu można mieć wątpliwości czy tak się stanie. Siostry nie usłyszały od Marka Kondraciuka żadnych rewelacji: Nic nam nie powiedział. Nastawił na to, że będzie gorzej, będą cięcia - czyli w przeciwieństwie do poprzedników powiedział chyba prawdę.

Protestujące dowiedziały się, że jest źle. Pacjenci z Lubelszczyzny rzekomo uciekają na Mazowsze. Co więcej pan Kondraciuk próbował tłumaczyć, że leczenie w Warszawie jest droższe niż w Lublinie.

To ciekawa teoria, skoro leki kosztują tyle samo. W Lublinie są także dobrzy fachowcy. Nie różnią się też ceny za energię i telefony. Skąd zatem te warszawskie wyliczenia: Jest takie powiedzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, także tutaj nie mamy na co liczyć - mówią pielęgniarki.

W ciągu ostatnich lat to już czwarta okupacja siedziby funduszu.

06:00