Czy grozi nam seria bankructw na wsi po wejściu do Unii Europejskiej? W tej chwili trudno to przesądzić, na pewno bardzo mocno po kieszeni dostaną rolnicy posiadający duże gospodarstwa, specjalizujący się w uprawie pszenicy, tytoniu i chmielu. To oni stracą najbardziej z powodu integracji. Przyznają to nawet politycy koalicyjnego PSL.

Rząd wybrał inny niż w krajach Piętnastki sposób naliczania dopłat. Tam pieniądze dostaje się za konkretne produkcje. W Polsce 350 zł od hektara dostanie każdy, kto posiada jakąkolwiek ziemię, i nieważne: co produkuje, jak i ile. A że suma dopłat jest niezmienna, to rolnicy, którzy dużo inwestują mają dobre plony, stracą najwięcej.

Zyskają z kolei rolnicy prowadzący małe gospodarstwa, mający kiepską ziemię, hodujący dla własnych potrzeb. Dla nich owe 350 zł to dodatkowa kwota do domowego budżetu.

Po wejściu Polski do Współnoty stanieje pszenica, nawet o 20 proc., bo zrówna się z unijnymi cenami. Najbardziej stracą, ci, którzy produkują na rynek i mają duże wydajności – tłumaczy Artur Balazs. A zgadza się z nim polityk PSL-u Zbigniew Kuźmiuk: Tu musza być jakieś systemy uzupełniające (...) np. system klauzul ochronnych.

W klauzule ochronne wierzy też Ministerstwo Rolnictwa, ale ta wiara jest chyba zbyt naiwna. Wprawdzie klauzule funkcjonują w UE, ale wstrzymanie importu w przypadku zalania kraju jakimś produktem udało się tylko 2 razy.

Foto: Archiwum RMF

16:00