„Prezes UODO nie podjąłby takiej decyzji. Podejrzewam, że inny prezes podjął tę decyzję - prezes prezesów. Jest pytanie, dlaczego. Albo mamy do czynienia z sytuacją, gdzie wszyscy członkowie KRS-u są wybrani na podstawie jednej listy poparcia, albo mamy sytuację taką, że tych list w ogóle nie ma” - mówi w rozmowie w Samo południe w RMF FM, Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Gość: Marek Sawicki

Polityk PSL-u skomentował też najnowszy sondaż, w którym jego ugrupowanie uzyskało tylko 2,8 proc. poparcia. Od lat Polskie Stronnictwo Ludowe szczególnie w okresie wakacyjnym i w roku przedwyborczym zawsze jest poniżej progu wyborczego. To jest niestety smutne, że mamy do czynienia z nierzetelnym badaniem opinii, tym bardziej, że też respondenci, którzy by głosowali na PSL w tej chwili głównie pracują, więc nawet jeśli dzwoni respondent, to często zdarza się, że nie ma czasu, nie odbiera, nie odpowiada - zwrócił uwagę gość Pawła Balinowskiego.

Nie ma w Polsce miejsca na przemoc

Nie ma w Polsce miejsca na przemoc - mówił nasz gość w kontekście brutalnych ataków na marsz równości w Białymstoku. W Polsce od stuleci tradycja i wolność mieszkały pod jednym dachem i za rządów PiS nastąpiło zakłócenie równowagi między tradycją, a wolnością. Do tego dochodzi brak tolerancji.

O wolności zgromadzeń nasz gość mówił: Każdy ma prawo maszerować w takim marszu i z takim środowiskiem, jakie uznaje za własne. Nie ma naszej zgody na to, żeby po drugiej stronie marszów wolności pojawiały się bojówki, które robią ludziom krzywdę. Trzeba wygasić spirale nienawiści budowanej świadomie na płaszczyźnie ideologicznej.

Samolotem rządowym leciałem dwa razy

Samolotem rządowym jako minister leciałem dwa razy - zadeklarował były dwukrotny minister rolnictwa. Raz z prezydentem Lechem Kaczyńskim i raz w prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Na pytanie czy nasz gość podróżował z rodziną Sawicki odpowiedział: Gdy wyjeżdżałem jako minister rejsowymi samolotami za granicę, jeden raz wziąłem żonę do Japonii i dwa razy gdzieś tam najmłodszą córkę, ale za każdym razem za przelot płaciłem sam, z własnych pieniędzy i były to samoloty rejsowe, a nie samoloty z floty rządowej - powiedział.