"Prawdopodobnie Zbigniew Boniek nie miał w sobie wystarczająco dużo argumentów, żeby wierzyć, iż reprezentacja Polski z Jerzym Brzęczkiem udanie rozpocznie eliminacje do piłkarskich mistrzostw świata 2022" - tak w Porannej rozmowie w RMF FM Mateusz Borek komentował wczorajszą dymisję Brzęczka ze stanowiska trenera polskiej reprezentacji w piłce nożnej. "Prawdopodobnie Boniek nie był przekonany, że to jest reprezentacja pod wodzą tego trenera, która może coś ugrać podczas mistrzostw Europy, a oczekiwania są spore, po tym co zrobił Nawałka" - dodał komentator i ekspert sportowy.

Ta decyzja została podjęta przez prezesa Bońka jednoosobowo, nie wiedział o niej żaden z wiceprezesów PZPN, żaden z członków zarządu, ani też żaden piłkarz reprezentacji, włącznie z Robertem Lewandowskim - podkreślił Mateusz Borek. Gość Roberta Mazurka zauważył, że prezes PZPN podejmując taką decyzję, najpewniej przesuwa odpowiedzialność za wyniki na piłkarzy.

Borek zauważył, że Brzęczek był selekcjonerem niekochanym przez polskie społeczeństwo, nie miał meczu-symbolu. Jak stwierdził komentator, trenerowi "zabrakło umiejętności wygrania sposobem, pomysłem z lepszymi od siebie". Brak przyporządkowania piłkarzy do poszczególnych pozycji i brak właściwego wykorzystania najlepszego piłkarza świata. Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem świata, a w ostatnich meczach tego nie było widać - wyliczał minusy dotychczasowego selekcjonera Borek. Zauważył też, że większość zawodników nie potrafiła w reprezentacji grać na poziomie, który prezentują, grając co tydzień w klubach.

Robert Mazurek pytał swojego gościa o to, kto zastąpi Jerzego Brzęczka. Podejrzewam, że rozmowy z nowym selekcjonerem już się toczą. Wydaje mi się, że następcą będzie ktoś, kto mówi równie dobrze po angielsku jak i włosku, nie wydaje mi się, żeby był gotowy kandydat na rynku polskim - stwierdził Borek. Jak dodał, jest przekonany, że Boniek nie powierzy niedoświadczonemu trenerowi startu na mistrzostwach Europy i startu w eliminacjach do mistrzostw świata.

Mniejsze kontrakty najlepszych piłkarzy przez pandemię? Borek: Nie wyobrażam sobie. W klubach wcale o tym nie myślą

Zgadzam się, że w przypadku większości lig i klubów na pewno spadną ceny zawodników (w wyniku pandemii - przyp. red.). Czy spadną pensje? Myślę, że spadną pensje zawodników dobrych albo solidnych. Bo za tych najlepszych i tym najlepszym wciąż się będzie bardzo dobrze płaciło - stwierdził w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Mateusz Borek. Ja sobie nie wyobrażam, żeby piłkarze tacy, jak Messi, Neymar, Ronaldo, Lewandowski chcieli schodzić ze swoich pensji. Oni to mogą zrobić raz, symbolicznie, żeby uratować kilkudziesięciu pracowników klubu - dodał komentator sportowy. Według eksperta piłkarskiego, w negocjacjach umów nie ma mowy o obniżkach. Proszę mi wierzyć. Oni tam wcale nie myślą o specjalnych obniżkach kontraktów dla piłkarzy - zapewniał prowadzącego rozmowę. 

W internetowej części rozmowy Robert Mazurek dopytywał jeszcze swojego gościa o kulisy zwolnienia trenera Jerzego Brzęczka. Czy mógł doprowadzić do tego Robert Lewandowski, który od czasu do czasu zaznaczał swoje różnice z selekcjonerem kadry, jak chociażby po listopadowym meczu z Włochami? Mowa jest srebrem, milczenie złotem. Na pewno te 7,6 sekundy nie pomogło wtedy w (dobrym - przyp. red.) odebraniu Jerzego Brzęczka przez kibiców i dziennikarzy - przyznał Borek. Jednak ta cisza Roberta po beznadziejnym meczu reprezentacji Polski była wymowna. Polacy miotali się wtedy po boisku - dodał gość RMF FM, w rozmowie odsłaniając więcej szczegółów tamtej sytuacji. 

Robert Mazurek: Dlaczego Jerzy Brzęczek został zwolniony?

Mateusz Borek: Prawdopodobnie prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek nie miałw sobie wystarczająco argumentów do tego, żeby wierzyć, iż z Jerzym Brzęczkiem reprezentacja Polski udanie rozpocznie eliminacje do piłkarskich mistrzostw świata 2022 i też nie był przekonany, że to jest reprezentacja, pod wodzą tego trenera, która może coś ugrać podczas mistrzostw Europy. A jednak będą oczekiwania spore po tym, co zrobił Nawałka, bo przypominam, że on dotarł do ćwierćfinału mistrzostw Europy 2016 i był bliski awansu do półfinału.

Ale od 2 miesięcy w zasadzie reprezentacja nie gra. Przez te dwa miesiące, od ostatniego meczu z Włochami i tak wszyscy wieszali psy na reprezentacji i na trenerze. Więc wydawałoby się, że jeżeli ma nastąpić zmiana trenera, to właśnie wtedy. A nie teraz, kiedy cisza, flauta, Trzech Króli, ferie. I tu bach!

To trzeba znać Zbigniewa Bońka. Ja go znam blisko 25 lat. Zbigniew Boniek musi pewne rzeczy po zdarzeniach przemyśleć sam, w spokoju. Ja muszę powiedzieć, że ta decyzja została podjęta przez prezesa absolutnie jednoosobowo. Nie wiedział o tej decyzji żaden z wiceprezesów PZPN, nie wiedział o tej decyzji żaden z członków zarządu PZPN ani też żaden piłkarz reprezentacji Polski z kapitanem Robertem Lewandowskim na czele, bo wczoraj po ogłoszeniu tej decyzji otrzymałem kilka SMS-ów od reprezentantów Polski "czy to prawda i dlaczego tak się stało". Prawdopodobnie oni mają grupę WhatsAppową i gdzieś się komunikowali, nie ukrywając zaszokowania taką decyzją prezesa.

To wygląda trochę jak kaprys Zbigniewa Bońka. No i Zbigniew Boniek jest człowiekiem przekonanym o tym, że ma rację. Dał temu wyraz w komentarzu mówiąc: "skoro podjąłem decyzję o zwolnieniu Jurka, to jest to decyzja dobra i przemyślana". Gratuluję. Ale zupełnie serio. Dobrze, zostawmy Jerzego Brzęczka, chociaż przypomnę, że to Zbigniew Boniek go powoływał i powinien wziąć odpowiedzialność za tę decyzję na siebie, tymczasem, rozumiem, że teraz okazuje się, że to Brzęczek był winny, a wszyscy inni są okej.

Prawdopodobnie Zbigniew Boniek bierze decyzję na siebie. Ja powiem jeszcze coś innego. Wydaje mi się, że taką decyzją też Zbigniew Boniek troszeczkę przesuwa odpowiedzialność za wynik i sposób gry na piłkarzy, bo Zbigniew Boniek praktycznie w piłce europejskiej wygrał wszystko. Z reprezentacją był kilka razy na mistrzostwach świata i sięgnął po medal i zawsze twierdził, że trener jest albo trochę lepszy albo trochę gorszy, natomiast na samym końcu wygrywają albo przegrywają mecz piłkarze. I wydaje mi się, że dzisiaj, przy nowym selekcjonerze, bo podejrzewam, że już takie rozmowy się toczą, że ma go w głowie Zbigniew Boniek i w tej chwili dogrywa tylko detale nowego kontraktu, on chce, żeby została przesunięta ta odpowiedzialność na piłkarzy. Bo nie ma co ukrywać - Jerzy Brzęczek, mimo że awansował do mistrzostw Europy, był takim trenerem niekochanym przez polskie społeczeństwo. Wydaje się, że jemu zabrakło takiego meczu-symbolu. Tak jak kiedyś Leo Beenhakker potrafił ograć Portugalię na Stadionie Śląskim, tak jak Adam Nawałka gdzieś kupił nasze serca zwycięstwem z Niemcami... Nie miał takiego meczu- symbolu Jerzy Brzęczek. Gdzieś ta reprezentacja była sinusoidalna w swojej formie.

W jednym była stała, czyli jak przychodził silniejszy rywal, to przegrywaliśmy. A jednak czasami chciałoby się, że było tak jak w piłce, że potrafimy wygrać z silniejszym. No właśnie - z Niemcami czy Portugalią. Tak się niestety nie stało. No dobrze. Jerzy Brzęczek odejdzie. Pewnie gdzieś pracę znajdzie. Bo jak patrzę na bilans jego spotkań reprezentacyjnych, to nie jest on jakiś tragiczny. Liczby go nie skazują. Kto będzie jego następcą?

Wydaje mi się, że ktoś, kto mówi równie dobrze w języku włoskim, jak i angielskim.

A, czyli szukamy za granicą, tak?

Wydaje mi się, że tak. Nie sądzę, żeby dzisiaj był gotowy kandydat na rynku polskim. Na pewno jest kilku trenerów takich jak Probierz, Stokowiec, Papszun czy Magiera, których bardzo ceni Zbigniew Boniek, ale wydaje mi się, że nie powierzy trenerowi niedoświadczonemu startu na mistrzostwach Europy i startu eliminacji. Bo jednak jak popatrzymy na kalendarz, to jest niesamowicie przeładowany w 2021 roku. Kadra zagra minimum 15 meczów. Jeśli zagramy tylko trzy mecze na Euro, z tego 13 spotkań minimum to będą mecze o punkty.

Miejmy nadzieję, że jednak zagramy trochę więcej na Euro. Jak się popatrzy na naszą grupę, co prawda, to szanse są średnie, bo jesteśmy w grupie z Hiszpanią, Szwecją i Słowacją. Nie wygląda to jakoś rewelacyjnie.

Nie wygląda rewelacyjnie, ale ja myślę, że musimy troszeczkę wrócić do argumentacji tutaj dotyczącej samego Brzęczka, bo wydaje się... Co zdecydowało? Po pierwsze, Zbigniew Boniek kilka miesięcy przed tymi meczami jesiennymi powiedział tak: Liga Narodów będzie weryfikować i mecze Ligi Narodów z mocnymi, a więc Holandią i Włochami - tutaj była klapa. Absolutnie nie wyszło. I gdybyśmy dzisiaj mieli spojrzeć na kadrę Brzęczka, na pewno brak zbudowania hierarchii, na pewno brak umiejętności wygrania sposobem, pomysłem z lepszymi od siebie i na pewno brak przyporządkowania piłkarzy do poszczególnych pozycji oraz brak właściwego wykorzystania najlepszego piłkarza świata. Bo Robert Lewandowski jest dzisiaj najlepszym piłkarzem świata. W reprezentacji tego w ostatnich meczach nie było widać. Jego bilanse są kompletnie różne od tego, co pokazywał za kadencji Adama Nawałki. I nowy trener przede wszystkim musi znaleźć sposób, żeby właściwie dla kadry narodowej wykorzystać najlepszego piłkarza świata, który wciąż tutaj przyjeżdża po to, żeby wygrywać z tą kadrą.


Robert Lewandowski - cokolwiek mówić o jego sukcesach za granicą - z polską kadrą tego sukcesu nie osiągnął. A Zbigniew Boniek osiągnął, Deyna nawet osiągnął, nawet, daj Boże zdrowie. Wszyscy osiągnęli tylko właśnie nie Robert Lewandowski. Jesteśmy rzeczywiście w bardzo mocnej grupie, jesteśmy też w grupie z Anglią w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze. Powiedz mi, czy Polska piłka... czy Robert Lewandowski ma szansę na osiągnięcie dużego sukcesu z reprezentacją? Na takie ukoronowanie swojej kariery? Przypomnę, że Lewandowski będzie miał w tym roku 33 lata.

Na pewno Robert Lewandowski oszukuje fizjologię i wydaje mi się, że on jeszcze jest w stanie grać w piłkę na bardzo wysokim poziomie 3-4 lata. Nie sądzę, że mistrzostwa świata w Katarze, na które wierzę, że pojedziemy, będą jego ostatnim turniejem. Sądzę, że przed nim jeszcze jedno Euro i być może jeszcze jedne mistrzostwa świata. Nie wiem, czy wtedy w podstawowym składzie, czy w roli dżokera. To jest bardzo ciekawe pokolenie reprezentacji Polski. Wydaje mi się, że też taki kolejny zarzut, który można sformułować, jest taki, że większość jednak tych zawodników nie potrafiła w reprezentacji przez 2,5 roku prac Jerzego Brzęczka - to jest czas wystarczający, żeby pewne rzeczy uformować - oni nie potrafili grać na poziomie, który prezentują praktycznie co tydzień w rozgrywkach klubowych, grając w mocnych ligach europejskich, mam na myśli chociażby Anglię, Niemcy czy też Włochy. Mówię w pierwszej kolejności o Klichu czy Zielińskim.

A czy Jerzy Brzęczek dokonał, zrobił z reprezentacją coś dobrego? Czy możemy go za coś pochwalić? Czy tylko: "no tak, odszedł, bo nie wygrywał z Włochami i Holandią"?

Na pewno trzeba pochwalić za zachowanie ciągłości polskiego futbolu. Bo ja się wychowałem w latach, kiedy tęskniłem przez 16 lat za uczestnictwem Polski w wielkim turnieju. I wiem, jak się oglądało mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata bez reprezentacji Polski. Wydaje się, że jednak awans do mistrzostw Europy - może nie był wielki sukces, ale to był dobrze wykonany, solidnie wykonany obowiązek.