"To nie jest zmiana personalna, to jest nowe ministerstwo, to jest zmiana strukturalna" – tak o Przemysławie Czarnku na stanowisku szefa resortu edukacji i nauki mówi Jacek Sasin. Gość Porannej rozmowy w RMF FM ocenił, że Czarnek, "biorąc pod uwagę binarność nowego ministerstwa lepiej odpowiada wyzwaniom".


Odnosząc się do poglądów Przemysława Czarnka, Sasin powiedział: "Rozumiem, że to, że ktoś ma wyraziste poglądy to może niektórym przeszkadzać".

"Te poglądy, które ma pan poseł Czarnek odpowiadają temu, co nasze środowisko polityczne głosi. Czyli że nie ma miejsca w Polsce, nie ma miejsca w edukacji na narzucanie ideologii" -  powiedział wicepremier rządu Prawa i Sprawiedliwości.



Sasin o poglądach Czarnka na karcenie dzieci

"Trzeba karcić, ale nie poprzez bicie kogokolwiek" - mówił Jacek Sasin odnosząc się z kolei do pracy naukowej Przemysława Czarnka, który nie kryje swoich poglądów na temat kar cielesnych.

Przyszły minister edukacji i nauki w artykule "Karcenie małoletnich w świetle Konstytucji RP" tak uzasadniał kary cielesne wobec dzieci: "Niekiedy istnieje konieczność zastosowania przymusu fizycznego, w tym kary cielesnej (...) Konieczność stosowania tego rodzaju kar wydaje się być oczywista: qui bene amat, bene castigat (kto kocha naprawdę, ten karci surowo), melius est pueros flere quam senes (lepiej płakać w dzieciństwie niż na starość) - mówili starożytni, którym trudno zarzucić wyznawanie nierealistycznej wizji człowieka".

"Ja tych poglądów akurat nie podzielam" - stwierdził gość Roberta Mazurka w RMF FM, zaznaczając, że nie zna "tych opracowań naukowych".

"Nie sądzę, żeby poseł Czarnek jako minister edukacji promował tego typu metody wychowawcze w szkole" - dodał wicepremier Jacek Sasin.  

   (...)


Robert Mazurek: Czemu zmieniacie bezbarwnego, ale nie robiącego chyba większej szkody ministra Piątkowskiego na kontrowersyjnego i wzbudzającego protesty na samym początku Przemysława Czarnka? Na stanowisku ministra edukacji.

Jacek Sasin: To jest nowe ministerstwo. To jest zmiana nie personalna, ale również strukturalna. Dochodzi do połączenia ministerstwa edukacji z ministerstwem nauki

I kawałkiem sportu.

Nie, ministerstwo sportu, dotychczasowe ministerstwo sportu w takiej formie znika, ale jako urząd do spraw kultury fizycznej i sportu będzie podlegało ministrowi kultury, czyli panu premierowi Glińskiemu.

A, to przepraszam. Bo to kultura i kultura fizyczna.

Natomiast to nowe ministerstwo, pan minister, za chwilę minister, bo jeszcze przecież nominacji nie otrzymał, pan minister Czarnek, biorąc pod uwagę właśnie taką binarność tego nowego ministerstwa - myślę lepiej odpowiada wyzwaniom.

Bardzo pana przepraszam. Jak słyszę "binarny", to myślę o Margot.

Nie, nie. Ja wiem, każdy myśli to, co akurat jest mu najbliższe. Natomiast no raczej "podwójny".

Pytanie było jednak cokolwiek inne. Jednak cokolwiek mówić, minister Piontkowski nie wzbudzał wielkich protestów, w ogóle wielkich emocji nie wzbudza. Natomiast jednak Przemysław Czarnek te emocje wzbudza. Czy potrzebny wam jest ktoś, kto skupić gniew ludu? Żeby cała reszta mogła sobie spokojnie pracować?

Ja rozumiem, że to, że ktoś ma wyraziste poglądy, może niektórym przeszkadzać, ale te poglądy, które ma pan poseł, minister Czarnek, to są poglądy, które odpowiadają również temu co nasze środowisko polityczne głosi, czyli że nie ma miejsca w Polsce, a przede wszystkim nie ma miejsca w edukacji na narzucanie ideologii.

Porozmawiajmy o tych poglądach, o których tak ciepło pan się wyraża. poparcie wyraża. "Bronimy rodzinę przed tego rodzaju zepsuciem i deprawacją" - mówił Przemysław Czarnek, pokazując zdjęcia gejów z Ameryki. "Skończymy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka, jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym'.

Panie redaktorze. To są przede wszystkim wyrwane z kontekstu.

Nie, to nie jest wyrwane z kontekstu.

To jest bardzo atrakcyjne, pod jakąś możliwość zaatakowania pana ministra Czarnka.


Bardzo pana przepraszam, ale nie jest wyrwane z kontekstu. Wiedziałem, że pan postawi ten zarzut, bo też stary numer polityków - jak nie wiedzą, co powiedzieć, mówią "wyrwane z kontekstu".

Ja wiem, co powiedzieć.

Czy pana zdaniem "ludzie homoseksualni nie są równi ludziom normalnym"?

Nie, nie. Nie mam takiego zdania i nie ma takiego zdania takiego pan poseł Czarnek. Nie chodzi o ludzi homoseksualnych.

Tylko?

Chodzi o ideologów LGBT.

A jak pan rozpozna na zdjęciu ideologa?

Nie mam zamiaru rozpoznawać kogokolwiek po zdjęciu, natomiast widziałem ostatnio w internecie taki filmik nagrany w centrum Warszawy, jak zgromadzenie wspólnoty różańcowej bodajże jest brutalnie atakowane właśnie przez aktywistki LGBT, które szczekają. Tak, szczekają po prostu, by zagłuszyć. To nie są zachowania normalne, o. Powiedziałbym tak.

Dobrze. Rozumiem, że pana zdaniem szczekanie na ulicy nie jest normalne i tu się mogę z panem zgodzić, niemniej jednak mówienie przez posła, a teraz ministra edukacji, że ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i "skończmy te idiotyzmy o prawach człowieka czy równości"... Proszę pana, to nie są rzeczy, które jakikolwiek cywilizowany polityk może mówić.

I rzeczywiście, jak pan to w wyrwie z tego całego kontekstu audycji, w której te słowa padły, to rzeczywiście trudno się tymi słowami zgodzić. Natomiast jeśli się je odniesie do całej... Wiadomo, o co chodziło panu posłowi Czarnkowi wtedy. Chodziło mu właśnie ludzi, którzy próbują wywracać dzisiaj do góry nogami całą naszą cywilizację, kulturę, to na czym opiera się cała nasza tożsamość od tysiąca lat. I próbują narzucać ideologię LGBT, dzisiaj również tym, którzy tego nie życzą.

Pan kocha swojego syna?

Owszem.

A jak często go pan bije?

Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek uderzył.

Widzi pan, zdaniem Przemysława Czarnka - teraz będzie cytował jego pracę naukową, więc zapewne nie wyrywam jej z kontekstu - "istnieje konieczność zastosowania przymusu fizycznego, w tym kary cielesnej". Pisze Przemysław Czarnek. "Konieczność stosowania tego rodzaju kar wydaje się być oczywista". Więc rozumiem, że nie jest. I tutaj są piękne łacińskie sformułowania. "Kto kocha naprawdę, ten karci surowo", "lepiej płakać w dzieciństwie niż na starość". To są mądrości Przemysława Czarnka. Czy on będzie tego uczył w szkole?

Ja myślę, że trzeba karcić, rzeczywiście, ale chyba nie... tak uważam przynajmniej... nie przez bicie kogokolwiek. Nie przypominam sobie, żebym go kiedykolwiek uderzył.

To pan go nie kocha.

Mam inne metody, że tak powiem, może karcenia. Czy miałem, bo mój syn już ma 19 lat, więc w tej chwili, to można tylko z nim rozmawiać i argumentem przekonywać.


Pan sobie żartuje...

Nie, ja sobie nie żartuję. Ja tych poglądów akurat nie podzielam. Nie znam tych opracowań naukowych, bardzo mi przykro, nie jestem...

Ale Przemysław Czarnek ma tego rodzaju poglądy. W wolnym kraju gotów bym był przystać na to. Tylko czy wy musicie? Bo to jest pytanie. Czy wy musicie kogoś takiego, o takich poglądach robić ministrem edukacji.

Szanowny panie redaktorze. (Co - red.) do spuścizny naukowej doktora, prof. Czarnka, nie poznałem jego wszystkich prac. Bardzo przykro, bym się lepiej przygotował, gdybym wiedział, że będziemy o tym rozmawiać.

Natomiast jeśli to jest taki pogląd, to tego nie popieram. Natomiast nie sądzę też - jestem o tym przekonany - żeby pan poseł Czarnek jako minister edukacji promował tego typu metody wychowawcze w szkole.

Kto będzie w rządzie najważniejszy?

W rządzie najważniejszy jest premier.

"Jarosław Kaczyński jest kimś ważniejszym niż premier. Jest szefem większości parlamentarnej, a bez niej nie byłoby ani rządu, ani premiera". Kto to powiedział?

To jest oczywiście prawda, co pan powiedział.

Bo to powiedział Jacek Sasin.

Natomiast kiedy pan pyta "w rządzie", to sam rząd jest pewną organizacją i tutaj na czele rządu stoi premier.

Ale tak w ogóle to Kaczyński jest ważniejszy?

Oczywiście. Jest tak, że ten rząd ma swoje zaplecze polityczne a na czele tego zaplecza politycznego stoi Jarosław Kaczyński. W tym sensie, politycznie. Pod względem pozycji jest ważniejszy. To przecież jest oczywiste, co powiedziałem.


Ma pan jakiś pomysł na to, co będą robić dwaj ministrowie w kancelarii premiera? Michał Wójcik i Michał Cieślak?

Co do Michała Wójcika, to nawet nie wiem, czy to on będzie, bo wczoraj ta decyzja nie została jeszcze podana, natomiast pan minister Cieślak będzie ministrem odpowiedzialnym za kontakty z samorządami, rozwój samorządów. To jest potrzebne, rzeczywiście, bo ta polityka państwa wobec samorządów powinna być koordynowana i kancelaria premiera jest dobrym miejscem. Co do drugiego ministra, to jak poznamy jego zakres odpowiedzialności i kto to będzie, to wtedy będziemy się do tego odnosić.