Nowy selekcjoner polskich piłkarzy Fernando Santos przyleciał z Portugalii do Warszawy, gdzie pozostanie już na czas pracy z kadrą narodową. Na razie będzie kontynuować rozmowy w sprawie swojego sztabu. W czwartek spotka się z prezesem PZPN Cezarym Kuleszą.

REKLAMA

68-letni Santos został 24 stycznia przedstawiony w Warszawie jako następca Czesława Michniewicza, z którym PZPN nie przedłużył kontraktu.

Po oficjalnej prezentacji portugalski szkoleniowiec poleciał do ojczyzny, gdzie - jak sam przyznawał - miał jeszcze "trochę spraw do załatwienia". Po dwóch tygodniach, zgodnie z zapowiedziami, wrócił do Polski ze swoimi portugalskimi współpracownikami.

Najbliższe dni będą pracowite dla Santosa, trwa bowiem kompletowanie jego sztabu - oprócz portugalskich współpracowników znajdą się tam również Polacy.

Na czwartek zaplanowano spotkanie w siedzibie PZPN selekcjonera z prezesem Kuleszą, po którym będzie już więcej wiadomo.

Prowadzone są rozmowy z byłym reprezentantem Polski Łukaszem Piszczkiem oraz byłym trenerem Lechii Gdańsk Tomaszem Kaczmarkiem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Portugalczyk może przedstawić również swojego polskiego kandydata do sztabu.

Wśród współpracowników Santosa będzie też miejsce dla Huberta Małowiejskiego, cenionego analityka, od wielu lat odpowiedzialnego za "bank informacji" w sztabach kolejnych selekcjonerów reprezentacji Polski. Team menedżerem kadry prawdopodobnie pozostanie Jakub Kwiatkowski.

Nową osobą przy reprezentacji ma być natomiast Radosław Michalski, oddelegowany tam jako przedstawiciel zarządu PZPN - ktoś w rodzaju łącznika między kadrą i władzami związku.

Wraz z kompletowaniem sztabu trwa również poszukiwanie mieszkań dla Santosa (przeprowadzi się do Warszawy z żoną) i jego portugalskich współpracowników. Selekcjoner dokona wyboru z przedstawionych mu propozycji.

Santos zadebiutuje w reprezentacji Polski 24 marca. Biało-czerwoni rozpoczną wówczas eliminacje mistrzostw Europy - z Czechami w Pradze. Trzy dni później spotkają się u siebie z Albanią. Do wtorku wciąż nie było przesądzone, czy na PGE Narodowym w Warszawie.

Operator tego obiektu podkreśla, że dokłada wszelkich starań, aby wszystkie planowane w bieżącym roku wydarzenia, w tym mecz z Albanią, doszły tam do skutku. Stadion został zamknięty w połowie listopada ubiegłego roku po wykryciu podczas standardowego, corocznego przeglądu technicznego wady jednego z elementów konstrukcji stalowo-linowej.