Specyficzny asfalt, zagadkowa przyczepność i nowy samochód – to najtrudniejsze elementy i największe niewiadome zbliżającego się Rajdu Nadwiślańskiego według Marcina Słobodziana. Krakowianin zajął drugie miejsce w pierwszym tegorocznym rajdzie w Świdnicy. Teraz po raz drugi wystartuje w aucie klasy R5 i po cichu liczy na nawiązanie walki z liderem Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski Mikołajem Marczykiem. O najbliższym rajdowym weekendzie z Marcinem Słobodzianem rozmawiał Paweł Pawłowski.

Paweł Pawłowski: Za tobą debiut w aucie kategorii R5, które prowadziłeś na Rajdzie Świdnickim Krause. Jak wrażenia?

Marcin Słobodzian: Auto sprawdziło się i zaskoczyło mnie w wielu kwestiach. To jednak topowa konstrukcja rajdowa, którą można bardzo szybko jeździć. Trzeba się jednak tego nauczyć, bo po przesiadce z Subaru, z bardziej zwykłego samochodu rajdowego, jest dużo zmian. Myślę jednak, że dość szybko się przystosowaliśmy, choć jest jeszcze duży zapas, który możemy wykorzystać.

Czym dokładnie różni się auto R5 od twojego poprzedniego samochodu?

Największą różnicę robi zawieszenie, które w tym samochodzie jest niesamowite. Nie tylko pozwala jechać pełną prędkością po każdego rodzaju drodze, ale też jego działanie w zakrętach i przy hamowaniu jest... no po prostu trudne do opisania. Trzeba to przeżyć, bo cały samochód kładzie się na hamowaniu, przez co dociska przód i możemy hamować bardzo mocno i bardzo późno. Trzeba się do tego przyzwyczaić, żeby móc to wykorzystać w stu procentach.

Dzięki temu udało się ostatnio wygrać 2 odcinki, power stage. To dla ciebie niespodzianka? Czy może spodziewałeś się, że po przesiadce do lepszego auta, możesz powalczyć o wysokie lokaty?

Dla mnie samego była to niespodzianka. Dopiero jak przejechaliśmy pierwsze odcinki, poczułem, że możemy nawiązać walkę. Spodziewałem się jednak, że będzie trudno, bo nie czuję tego samochodu jeszcze w stu procentach. Ale byłem miło zaskoczony, więc mam nadzieję, że z każdym odcinkiem i z każdym rajdem będziemy jeszcze przyspieszać i będziemy mogli walczyć o czołowe lokaty w całym sezonie.

Okazja do przyspieszenia już w najbliższy weekend na Rajdzie Nadwiślańskim. Cała czołówka zjedzie do Puław na bardzo kompaktowy rajd. To sześć odcinków, a właściwie trzy powtarzane dwa razy. Sporo krytyki ze strony kibiców spadło na organizatorów. Nie za mało tych odcinków?

Dla mnie trochę mało, chociaż od zeszłego roku przyzwyczailiśmy się do kompaktowych rajdów. Ma to swoje plusy i minusy. Tutaj, tak jak mówisz, są trzy odcinki przejeżdżane dwukrotnie, ale każdy z nich jest dość długi. Najdłuższy ma 23 kilometry. Będzie tej jazdy dość sporo. Nie jest źle. Ten rajd jest specyficzny, bo ma sporo ciekawych fragmentów. Sama przyczepność asfaltu jest jedyna w swoim rodzaju. Myślę, że nie będzie nudno.

Zastanawia mnie ten rajd z perspektywy kibica. Nie będzie odcinka ulicznego, który zawsze gromadzi najwięcej widzów. Teraz kibice będą musieli jechać na południe od Puław, żeby obserwować odcinki. Czy nie jest to pewna szkoda dla rajdów, bo trochę utrudnia się kibicom obserwowanie rywalizacji?

Trochę szkoda, że nie ma tego odcinka miejskiego, bo takie odcinki są bardzo widowiskowe i przyciągają nowych kibiców do tego sportu. Myślę jednak, że te emocje, które można odczuć na takim odcinku drogowym, gdzie jedziemy bardzo szybko, trochę zrekompensują tę stratę wszystkim kibicom, którzy wybiorą się na ten rajd.

Wspomniałeś o przyczepności asfaltu na Rajdzie Nadwiślańskim. Co jest najtrudniejszego dla kierowcy w tej lubelskiej rundzie?

Ten asfalt jest bardzo specyficzny. Będziemy jeździć przez większość czasu pomiędzy polami i sadami, więc będzie bardzo ślisko. Szczególnie jeśli popada, to zrobi się prawdziwe lodowisko. Największe znaczenie będzie miał tam dobór opon. Mamy mnóstwo mieszanek do wyboru i dobieramy te mieszanki zupełnie inaczej niż na każdym innym rajdzie. Raczej trzeba jechać na bardziej miękkich oponach, żeby jakoś generować tę dodatkową przyczepność. Myślę, że to będzie największą trudnością. Ale też samo opisanie trasy będzie wyzwaniem. Trzeba zwrócić uwagę na śliskość zakrętów. Czasem na innych rajdach takie zakręty możemy pokonywać na pełnym gazie. Tutaj już tak nie jest i często całym autem wywozi nas poza drogę, więc trzeba się bardzo pilnować.

Kluczowy będzie rekonesans i współpraca z pilotem?

Jest to kluczowe na każdym rajdzie, ale tutaj ma to jeszcze większe znaczenie.

Patrząc na klasyfikację generalną RSMP, wasza załoga jest tylko za duetem Miko Marczyk/Szymon Gospodarczyk, która błysnęła w końcówce zeszłego sezonu. Teraz panowie wygrali w Świdnicy. Czy da się z nimi nawiązać walkę na Lubelszczyźnie?

Zawsze jest taka możliwość. Na tym rajdzie może być to nieco łatwiejsze niż na innej imprezie typu Rajd Świdnicki. Wszystko dopiero się okaże. Mój Ford Fiesta R5, którym jeżdżę w tym roku jest dla mnie całkowicie nowy, więc muszę się go nauczyć i zobaczyć czy to, co myślę, przełoży się na rzeczywistą sytuację na trasach różnych rajdów. Zakładam, że będzie dobrze i nawiążemy walkę. Choć wiem, że Mikołaj jest bardzo szybkim kierowcą. Rywalizowałem z nim wielokrotnie, dlatego wiem, ze wszystko musi wyjść tak, jak zaplanowaliśmy, żeby móc z Mikołajem rywalizować.

Kto z całej stawki może namieszać w Puławach?

Samochodów klasy R5 będzie jedenaście. Jest więc sporo kierowców, którzy mogą namieszać. Nie chcę bawić się w typowanie nawet pierwszej trójki, bo dużo się może dziać - szczególnie na tym rajdzie.

Jednym z kierowców, który niedawno przesiadł się do auta R5 i wystartuje nim w Rajdzie Nadwiślańskim, jest Kacper Wróblewski. Młody człowiek, ale już z pewnymi sukcesami. Czy w momencie kiedy taki młody kierowca wsiada do auta tej klasy, to musi się jeszcze sporo nauczyć? Musi mieć trochę pokory? Czy jednak samo auto da mu tyle, że może namieszać w czołówce?

Myślę, że trzeba mieć trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do tego samochodu. Kacper przesiada się z tzw. ośki czyli z auta przednionapędowego. Na początku może mieć trochę problemów, żeby jechać z tą prędkością, jaką zakładał. Ale myślę, że jest na tyle utalentowanym kierowcą, że dość szybko złapie ten feeling i może już pod koniec tego rajdu będzie podpinał się do czołówki.