Polscy siatkarze wygrali z Chińczykami 3:0 (25:22, 25:13, 25:15) na zakończenie turnieju Ligi Narodów w Ningbo. Biało-czerwoni po dwóch imprezach w tegorocznej edycji rozgrywek mają na koncie cztery zwycięstwa i dwie porażki.

Ekipa gospodarzy była teoretycznie najsłabszym rywalem Polaków w Ningbo i to potwierdziło się w niedzielnym spotkaniu. W ubiegłorocznej edycji LN Azjaci zajęli 15., przedostatnie miejsce. W niedzielę tylko w pierwszej partii byli w stanie prowadzić w miarę wyrównaną walkę z podwójnymi mistrzami świata.

Trener Vital Heynen w wyjściowym składzie tym razem postawił na mieszankę doświadczenia z młodością. Na środku pojawili się Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski, w ataku Dawid Konarski, a jako libero wystąpił Paweł Zatorski. Za rozegranie odpowiadał zaś ogrywający się dopiero na arenie międzynarodowej Marcin Komenda. Na przyjęciu wystawiony został mający za sobą dobry sezon w Modenie Bartosz Bednorz oraz zbierający dopiero doświadczenie w drużynie narodowej Tomasz Fornal.

W pierwszym secie biało-czerwoni kilkakrotnie mieli kilkupunktową przewagę (7:5, 15:12), ale rywale cały czas wciąż odrabiali straty. Chińczycy dobrze radzili sobie w polu zagrywki i popisali się kilkoma skutecznymi blokami. Po ich stronie dobrze spisywał się atakujący Qingyao Dai. Końcówka tej odsłony należała jednak do biało-czerwonych, wśród których ważne punkty zdobywali Konarski i Fornal.

Po niełatwych początkach w dwóch kolejnych partiach Polacy radzili sobie znacznie lepiej. Drużyna gospodarzy nie miała już nic do powiedzenia. Podopieczni Heynena już w końcówce pierwszej partii poprawili zagrywkę i stan ten utrzymali w dalszej części meczu. Notowali kolejne asy, a jeśli nawet przeciwnicy zdołali przyjąć ich serwis, to piłka bardzo często wracała od razu na stronę biało-czerwonych, którzy od razu robili z tego użytek.

Mnożyły się też proste błędy po stronie Chińczyków. W trzecim secie ich zagapienie sprawiło, że punkt zdobył nawet Zatorski. Piłka po jego przyjęciu przeszła na stronę gospodarzy, ale ci nie zareagowali.

Na nic zdawały się kolejne przerwy brane przez znanego polskim kibicom szkoleniowca Raula Lozano. Argentyńczyk w latach 2005-2008 był trenerem biało-czerwonych i 13 lat temu wywalczył z nimi wicemistrzostwo globu. W niedzielę nie był on jednak w stanie nic zmienić w grze Azjatów.

Najwięcej punktów w polskiej ekipie - po 11 - zdobyli Konarski i Bieniek. O jeden mniej uzyskali Fornal i Bednorz. Biało-czerwoni posłali łącznie osiem asów, z czego połowa była zasługą Bieńka.

W piątek w Ningbo podopieczni Heynena przegrali z Francuzami 1:3, a dzień później w takim samym stosunku pokonali Bułgarów.

W przyszłym tygodniu Polaków czeka występ w irańskiej Urmii, gdzie zmierzą się z Rosjanami, gospodarzami oraz Kanadyjczykami. 

Chiny - Polska 0:3 (22:25, 13:25, 15:25).

Chiny: Qingyao Dai, Chuan Jiang, Zhejia Zhang, Longhai Chen, Libin Liu, Guojun Zhan, Jiahua Tong (libero) oraz Haixiang Du, Yaochen Yu, Jingyi Wang, Daoshuai Ji.

Polska: Dawid Konarski, Mateusz Bieniek, Tomasz Fornal, Bartosz Bednorz, Piotr Nowakowski, Marcin Komenda, Paweł Zatorski (libero) oraz Maciej Muzaj, Fabian Drzyzga, Bartosz Kwolek.

Opracowanie: