Pracownicy spółki informują, że ich naturalni pomocnicy zadomowili się w nowych warunkach i doskonale wypełniają swoje zadania.
Pomysł wpuszczenia amurów do dwóch specjalnych osadników pojawił się w spółce Gwda po tym, jak jej pracownicy zaobserwowali, że pływający mieszkańcy rzeki w dużych ilościach przebywają w kanale odprowadzającym oczyszczoną wodę z powrotem do rzeki.
Nasze oczyszczone ścieki mają w sumie lepszą kondycję i jakość oraz skład niż woda w rzece - mówi w rozmowie z RMF FM prezes spółki wodno-ściekowej Gwda w Pile Tomasz Wojciechowski.
Pracownicy pilskiej oczyszczalni postanowili więc wykorzystać pływających mieszkańców rzeki do kontroli jakości wody, co w oczyszczalniach nie jest nową praktyką. Wykorzystuje się do tego raki, ostrygi. My mamy to w nieco większej skali. Obserwujemy po porostu czy rybom żyjącym w osadnikach wtórnych nic się nie dzieje. Mamy teraz pierwszą "kadencję" tych ryb, widzimy że się świetnie zaadaptowały - dodaje prezes pilskiej oczyszczalni.
Wykorzystanie ryb w dwóch osadnikach w pilskiej oczyszczalni jest podyktowane również katastrofą ekologiczną na Odrze. Chodzi o to, by rybom żyjącym naturalnie w środowisku rzecznym zapewnić pewnego rodzaju bufor. Jeśli oczyszczone ścieki z różnych względów zaszkodziłyby żyjącym w odstojnikach amurom - odprowadzanie wody do rzeki zostałoby natychmiast wstrzymane.
Amur jest słodkowodną rybą, której głównym pożywieniem jest fitoplankton i rośliny wodne. Funkcją ryb w tym obiekcie jest oczyszczanie konstrukcji stalowych z glonów. Odpowiednia temperatura i ilość pokarmu sprawiają, że mają one właściwe warunki do życia. Ryby stanowią również bioindykator substancji toksycznych, które mogą zostać wprowadzone na oczyszczalni poprzez system kanalizacji miejskiej. W przypadku wystąpienia toksycznej substancji, zła kondycja ryb lub ich śnięcie pozwoli na natychmiastowe zdiagnozowanie niebezpiecznych związków, które mogłyby dostać się do rzeki Gwda - czytamy w mediach społecznościowych spółki wodno-ściekowej Gwda w Pile.