Sąd Okręgowy w Łodzi zwrócił się do Sądu Najwyższego o przekazanie innej placówce sprawy adwokata Pawła K., skazanego za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, który ubiega się o odbywanie kary 1,5 roku więzienia w systemie dozoru elektronicznego. Decyzja, który sąd rozpatrzy wniosek obrońcy, ma zapaść w najbliższym czasie.

REKLAMA

  • Sąd Okręgowy w Łodzi chce, by Sąd Najwyższy przekazał sprawę adwokata Pawła K., skazanego za śmiertelny wypadek, do innego sądu.
  • Chodzi o rozpatrzenie wniosku o odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego.
  • Paweł K. został prawomocnie skazany na 1,5 roku więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety; po zdarzeniu opublikował kontrowersyjny film w internecie.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W marcu obrońca Pawła K., skazanego prawomocnie przez Sąd Okręgowy w Olsztynie na 1,5 roku więzienia, złożył do sądu w Łodzi (ze względu na miejsce zamieszkania skazanego) wniosek o możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego.

Do tej pory wniosek nie został jednak rozpatrzony, ponieważ Sąd Okręgowy w Łodzi - ze względu na "dobro wymiaru sprawiedliwości" - poprosił Sąd Najwyższy o przekazanie sprawy do innej placówki. Sąd w Łodzi, zachowując wszelkie standardy i chcąc uniknąć jakichkolwiek spekulacji związanych z tym, że Paweł K. był adwokatem czynnym na terenie okręgu łódzkiego, chciałby, aby Sąd Najwyższy przekazał tę sprawę do rozpoznania innemu sądowi - powiedział w środę sędzia Grzegorz Gała, rzecznik prasowy łódzkiego sądu okręgowego.

Jeśli Sąd Najwyższy nie uwzględni wniosku, będzie to oznaczało obowiązek rozpoznania sprawy przez Sąd Okręgowy w Łodzi.

Obowiązujące przepisy wskazują, że karę pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego sąd może zarządzić, jeżeli kara więzienia nie jest wyższa niż rok i sześć miesięcy oraz nie ma przeszkód do jej zastosowania. Aby skorzystać z możliwości odbywania kary więzienia poza zakładem karnym, skazany musi mieć miejsce stałego pobytu, a jeśli mieszkają z nim osoby pełnoletnie, muszą one wyrazić zgodę na taki sposób odbywania kary. Muszą też zostać spełnione warunki techniczne do nadzoru nad skazanym - chodzi o liczbę i zasięg dostępnych nadajników i rejestratorów.

Paweł K. zostanie skreślony z listy adwokatów?

Obecnie Paweł K. jest zawieszony w czynnościach zawodowych. Jak poinformowała rzeczniczka Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi adw. Justyna Cheda-Onisk, po uzyskaniu uzasadnienia prawomocnego wyroku, sprawą skazanego adwokata zajmie się rzecznik dyscyplinarny tej instytucji.

Wskazała, że podstawą skreślenia prawnika z listy adwokatów przez ORA jest utrata praw publicznych lub prawa wykonywania zawodu na podstawie wyroku sądu. Podstawą skreślenia może być także orzeczenie przez sąd dyscyplinarny kary wydalenia z adwokatury. Sam fakt prawomocnego skazania nie powoduje zatem automatycznej decyzji o wykluczeniu z grona adwokatów - dodała.

Spowodował wypadek, w którym zginęły dwie kobiety

Paweł K. 5 marca br. został prawomocnie skazany za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził wyrok sądu I instancji (w kwietniu 2025 r. Paweł K. usłyszał w I instancji wyrok dwóch lat więzienia i pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych) i skazał Pawła K. na rok i sześć miesięcy więzienia oraz czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów.

Do wypadku doszło we wrześniu 2021 r. na drodze Barczewo - Jeziorany. Według aktu oskarżenia, Paweł K., kierując Mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego - zderzenia z jadącym z naprzeciwka Audi 80. W rezultacie kierująca i pasażerka Audi zginęły na miejscu.

O śmiertelnym wypadku drogowym pod Barczewem stało się głośno, gdy niedługo po nim Paweł K. nagrał i opublikował w internecie film ze swoją wypowiedzią. Stwierdził w nim, że wypadek był konfrontacją bezpiecznego samochodu z "trumną na kółkach" i m.in. dlatego te kobiety zginęły. Wypowiedź zamieszczona na portalach społecznościowych zbulwersowała opinię publiczną.