Dariusz Matecki i Michał Woś zostali ukarani za zakłócanie prowadzenia obrad Sejmu na sali plenarnej. Poinformował o tym marszałek Włodzimierz Czarzasty. Kara dla posłów to zabranie połowy uposażenia przez trzy miesiące. To około 7 tys. zł brutto miesięcznie. Co dokładnie zrobili politycy PiS?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Sejm rozpoczął we wtorek trzydniowe posiedzenie. Przed rozpoczęciem obrad krótką konferencję odbył marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Poinformował o karze dla dwóch posłów Prawa i Sprawiedliwości za ich zachowanie podczas ostatniego posiedzenia Sejmu.
Jak powiedział marszałek Czarzasty, podczas bloku głosowań Dariusz Matecki i Michał Woś pojawili się przy mównicy z planszami z napisem "Tylko nie mów nikomu" oraz zdjęciami premira Donalda Tuska i wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej w towarzystwie kobiety skazanej nieprawomocnie na 6,5 roku więzienia w związku z aferą pedofilską w Kłodzku. Skazana w przeszłości była działaczką KO.
Marszałek Sejmu poinformował, że kara dla posłów to zabranie połowy uposażenia przez trzy miesiące. Jak informuje na swojej stronie Sejm, uposażenie poselskie w 2026 roku wynosi 13 872 zł brutto miesięcznie, zatem posłom miesięcznie zostanie "obcięte" około 7 tys. zł brutto.
41-letnia Kamila L. była sądzona za to, że nie udzieliła pomocy małoletniej, która padła ofiarą przemocy seksualnej ze strony jej męża. Śledczy ustalili, że trwało to od 2011 do 2022 r. W tym samym czasie kobieta była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim. Dlatego odpowiadała również za znęcanie się nad zwierzętami.
Wcześniej nieprawomocny wyrok 25 lat więzienia usłyszał 45-letni mąż kobiety. Odpowiadał m.in. za gwałt, podawanie ofiarom substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych, a także za znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura podała, że mężczyzna dopuścił się przestępstw seksualnych wobec dzieci poniżej 15. roku życia oraz zwierząt.
Na początku kwietnia szef MS Waldemar Żurek poinformował, że zwrócił się do prokuratora krajowego o przekazanie szczegółowych informacji dotyczących sprawy z Kłodzka. Podkreślił, że szanuje orzeczenia sądu, chciałby jednak przyjrzeć się sprawie. Chciałbym wiedzieć, jaka była rola tej pani, która została skazana na 6 lat. Ktoś powie, że to też wysoki wyrok. Ale tam koszmar tej sprawy jest tak wielki. Tam powinny być najsurowsze kary - ocenił Żurek.
Prokurator krajowy Dariusz Korneluk mówił w TVP Info, że sprawa pedofilii w Kłodzku nie nadaje się do publicznego komentowania, ponieważ opisy zarzutów są drastyczne. Zapewnił, że na żadnym etapie nikt nie próbował ingerować w śledztwo. Iformował też, że prokurator wniósł o sporządzenie uzasadnienia orzeczeń dotyczących obu postępowań i po ich analizie zdecyduje, czy wniesie odwołanie. Wskazał, że prokurator wnosił o wielokrotnie większy wymiar kary, niż ten, który zapadł w przypadku kobiety, czyli 6,5 roku.
W mediach pojawiały się informacje, że Kamila L. była członkinią Platformy Obywatelskiej. Na portalach społecznościowych publikowano m.in. zdjęcia, na których pojawia się w towarzystwie wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej, polityczki związanej z kłodzkimi strukturami KO, a także z premierem Donaldem Tuskiem. Były to głównie zdjęcia robione w trakcie kampanii wyborczych.
27 marca o horror, do którego doszło w Kłodzku, na sejmowym korytarzu dziennikarze zapytali premiera Donalda Tuska.
Jest wyjątkowym skandalem próba politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii. Mnie nikt nie musi przekonywać. Byłem pierwszym politykiem, który wytoczył bezwzględną walkę pedofilii i innym przestępstwom na tle seksualnym. Wtedy, kiedy byłem po raz pierwszy premierem. W sprawie kłodzkiej przestępca winny ohydnej zbrodni pedofilii i gwałtów dostał 25 lat więzienia. Nikt niczego nie krył (...) - powiedział szef rządu.
Ja znam tylko jeden przypadek zbrodni pedofilii kryty przez polityków. On dotyczy jednego z najważniejszych polityków PiS-u. Nie będę używał nazwiska, bo nie chcę robić z tego polityki. Dobrze wiecie, o jakiej sprawie mówię (...). Każdy, kto podnosi rękę na dziecko, szczególnie w tak obrzydliwych zamiarach jak wykorzystanie seksualne, szczególnie z użyciem przemocy, będzie bezwzględnie ścigany - dodał Donald Tusk.
2 kwietnia Monika Wielichowska opublikowała w tej sprawie oświadczenie. Odcina się w nim od znajomości z Kamilą L.
"Jedna ze skazanych osób przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach. Stało się to już ponad 2 lata temu. Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej (...)" - napisała Monika Wielichowska.