Małgorzata A. i Dawid P., dwoje byłych pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości oskarżonych o półmilionową korupcję, chce dobrowolnie poddać się karze, a jedna osoba z tej dwójki ma status małego świadka koronnego - podaje w środę "Gazeta Wyborcza". To pokłosie śledztwa w sprawie byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego. Do przestępstw, według "GW", miało dochodzić w latach 2010-2013.
- Więcej najnowszych informacji z Polski i całego świata znajdziesz na RMF24.pl.
Według "Wyborczej" do przestępstw miało dochodzić w latach 2010-13, czyli kiedy resortem sprawiedliwości kierowali Krzysztof Kwiatkowski i Jarosław Gowin, ministrowie w ówczesnym rządzie Donalda Tuska.
Gazeta poinformowała, że poznała kulisy tajnego śledztwa, które prowadził śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Katowicach. Zajmuje się on zwalczaniem przestępczości zorganizowanej oraz korupcji.
"Katowiccy prokuratorzy na trop afery korupcyjnej w Ministerstwie Sprawiedliwości wpadli przy okazji śledztwa przeciwko Markowi Chrzanowskiemu, prezesowi Komisji Nadzoru Finansowego (zgodził się na podawanie nazwiska)" - można przeczytać w środę.
Korupcję śledczy znaleźli przy dwóch zamówieniach publicznych zleconych przez resort sprawiedliwości. W obu przypadkach zaangażowani byli w nich urzędnicy resortu: Małgorzata A. i Dawid P.
Według informacji "GW" to Dawid P. jest osobą, która poszła na współpracę ze śledczymi i ma teraz status małego świadka koronnego.