"Przy obecnej intensywności wojny Iran jest w stanie walczyć ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem jeszcze przez co najmniej pół roku" - powiedział w niedzielę rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ali Mohammad Naini. Zapowiedział, że w najbliższych dniach Iran użyje niestandardowej broni.

REKLAMA

  • Donald Trump twierdził, że operacja obalenia reżimu w Iranie potrwa 4-5 tygodni, wzorując się na Wenezueli.
  • Rzecznik irańskich Strażników Rewolucji powiedział dzisiaj, że Iran jest gotowy na co najmniej pół roku intensywnych walk.
  • Iran zapowiedział także nowe, bardziej precyzyjne i bolesne ataki z użyciem zaawansowanych pocisków dalekiego zasięgu.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie główniej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak długo Iran będzie w stanie odpierać uderzenia i samemu atakować?

Cztery do pięciu tygodni - tyle według Donalda Trumpa ma trwać operacja zmiany władzy w Iranie. W rozmowie z dziennikiem "New York Times" prezydent USA zasugerował, że uważa scenariusz z Wenezueli jako idealny przykład zmiany tamtejszego reżimu. Okazuje się jednak - biorąc pod uwagę skalę i liczbę ataków rozlewających się na kolejne państwa we wschodniej części świata - że Donald Trump być może przeszacował nie tylko zdolności uderzeniowe USA i Izraela, ale i to, ile potrwa konflikt. Rzecznik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ali Mohammad Naini powiedział bowiem, że Iran jest gotowy na co najmniej półroczną wojnę.

Siły zbrojne Islamskiej Republiki Iranu są w stanie kontynuować intensywną wojnę przez co najmniej sześć miesięcy przy obecnym tempie operacji – powiedział w telewizji państwowej Ali Mohammad Naini.

W najbliższych dniach przeprowadzone zostaną ataki nowego typu przy użyciu zaawansowanych i rzadziej stosowanych pocisków dalekiego zasięgu. Wróg powinien spodziewać się bardziej bolesnych i precyzyjnych ataków – ostrzegł.

Bliski Wschód w ogniu

Niedziela jest dziewiątym dniem amerykańsko-izraelskiej operacji Epicka Furia przeciwko Iranowi. Już w pierwszym dniu bombardowań, 28 lutego - tydzień po zainaugurowaniu przed Donalda Trumpa Rady Pokoju - zabity został najwyższy przywódca polityczno-duchowy Iranu ajatollah Ali Chamenei. W piątek prezydent USA Donald Trump ogłosił, że nie zaakceptuje żadnego układu z Iranem poza jego "bezwarunkową kapitulacją". Oznajmił też, że nowy przywódca Iranu musi być akceptowalny dla Stanów Zjednoczonych. Kikanaście godzin temu prezydent USA Donald Trump zapowiedział natomiast "bardzo mocne" uderzenie na Iran, nie wykluczając "całkowitego zniszczenia wybranych obszarów i grup ludzi".

W sobotę późnym wieczorem czasu polskiego siły Izraela i USA uderzyły w bazę naftową w północno-zachodnim Teheranie, gdzie mieszka ok. 10 mln ludzi. Wybuchł potężny pożar, a świadkowie określają sytuację jako "apokaliptyczną". "Times of Israel" napisał, że był to pierwszy przypadek od początku obecnej wojny, kiedy Izrael zaatakował infrastrukturę narodową Iranu. W nocy z soboty na niedzielę irańskie drony uderzyły w lotnisko w Kuwejcie i port w Bahrajnie, a izraelskie lotnictwo po raz pierwszy od rozpoczęcia walk zbombardowało centrum Bejrutu. Co najmniej 4 osoby zginęły, a 10 zostało rannych.