Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały w sobotę rano kompleks nuklearny w Natanz w środkowym Iranie. Taką informację przekazała agencja prasowa Tasnim, publikując oświadczenie Irańskiej Organizacji Energii Atomowej. Poinformowana została o tym Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA).

REKLAMA

  • Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały w sobotę rano kompleks nuklearny w Natanz w środkowym Iranie - poinformowała agencja Tasnim.
  • Izrael oficjalnie zaprzecza, jakoby miał wiedzę o ataku na kompleks w Natanz.
  • Izraelskie media twierdzą, że USA użyły podczas ataku tzw. pogromców bunkrów, czyli bomb penetrujących.
  • Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Jak podkreślono w komunikacie Irańskiej Organizacji Energii Atomowej, nie doszło do radioaktywnego wycieku, a osoby mieszkające w pobliżu obiektu nie są zagrożone. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała, że została powiadomiona o tym ataku przez Iran. Szef MAEA Rafael Grossi wezwał do "powściągliwości militarnej, aby uniknąć ryzyka wypadku nuklearnego".

Izraelskie wojsko twierdzi, że nie wiedziało o ataku na kompleks w Natanz.

Izraelski nadawca publiczny Kan podał, powołując się na swoje źródła, że sobotni atak przeprowadziły Stany Zjednoczone przy użyciu bomb penetrujących, zwanych "pogromcami bunkrów".

Ośrodek w Natanz - dlaczego jest tak ważny?

Obiekt w Natanz był jednym z głównych celów 12-dniowej wojny USA i Izraela z Iranem w czerwcu ubiegłego roku. Był już także atakowany podczas obecnej wojny, rozpoczętej 28 lutego. Skutki bombardowania pozostają nieznane.

Ośrodek ten, położony około 230 km na południe od Teheranu, to jeden z głównych kompleksów irańskiego programu nuklearnego, służący do wzbogacania uranu. Składa się z kilku obiektów, w tym ogromnej podziemnej instalacji wzbogacania paliwa oraz naziemnej instalacji pilotażowego wzbogacania paliwa.

Iran jest od dawna oskarżany przez państwa zachodnie o dążenie do stworzenia broni atomowej. Teheran zaprzeczał, przekonując, że jego celem jest wyłącznie cywilne wykorzystanie energii jądrowej. Równocześnie jednak intensywnie wzbogacał uran do poziomów, których nie da się wykorzystać przy pokojowych zastosowaniach.

Administracja Trumpa chciałaby przejąć materiały nuklearne Iranu

Telewizja CBS News, powołując się na swoje źródła, twierdzi, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa obmyśla sposoby zabezpieczenia lub przejęcia materiałów nuklearnych Iranu.

Planowanie takiej operacji koncentruje się na ewentualności wykorzystania sił Połączonego Dowództwa Operacji Specjalnych (JSOC), elitarnej jednostki wojskowej angażowanej do przeprowadzania najbardziej poufnych misji w sferze zapobiegania rozpowszechnianiu broni masowego rażenia - powiedziały dwa źródła.

Według danych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) z lata ubiegłego roku, Iran zgromadził około 440 kg uranu wzbogaconego do 60 proc. W większości jest on ukryty pod obiektami nuklearnymi, które USA atakowały w 2025 roku.

Bardzo ryzykowna operacja

Przedstawiciele władz amerykańskich mówili, że administracja Trumpa nie wyklucza próby wydostania wysoko wzbogaconego uranu w ramach obecnej operacji wojskowej.

Jakakolwiek próba przechwycenia uranu byłaby jednak ryzykownym przedsięwzięciem - podkreśliła CBS News.

Chodzi o cylindry zawierające heksafluorek uranu wzbogaconego do 60 proc. w postaci gazowej, a więc bardzo trudno nimi manipulować. Nie mówię, że to niemożliwe. Wiem, że istnieją niewiarygodne możliwości wojskowe, by to wykonać, ale na pewno byłaby to operacja stanowiąca ogromne wyzwanie - powiedział CBS News dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi.

W piątek stacja CBS News podała, że Pentagon prowadzi szczegółowe przygotowania do ewentualnej operacji sił lądowych USA w Iranie. Według źródeł Trump rozważa, czy rozmieścić amerykańskie siły lądowe w regionie, a wysokiej rangi dowódcy złożyli konkretne prośby, przygotowując się do takiego wariantu.

W czwartek Trump powiedział, że nie wysyła wojsk do Iranu. Nie, nigdzie nie wysyłam wojsk. Gdybym wysyłał, na pewno bym ci nie powiedział, ale nie wysyłam wojsk - podkreślił.