Niemiecka prasa krytycznie oceniła groźby prezydenta USA Donalda Trumpa kierowane pod adresem sojuszników z NATO za brak wsparcia w wojnie z Iranem. Zdaniem komentatorów wycofanie żołnierzy amerykańskich z Niemiec czy Hiszpanii byłoby strategicznym błędem. "Trump znów robi to, co lubi najbardziej: grozi, dzieli, eskaluje. Na celownik wziął ponownie NATO i Europę" - napisała komentatorka.
- Niemiecka prasa ostro krytykuje prezydenta USA Donalda Trumpa za groźby wobec sojuszników z NATO dotyczące braku wsparcia w wojnie z Iranem.
- Komentatorzy ostrzegają, że wycofanie amerykańskich żołnierzy z Niemiec czy Hiszpanii byłoby strategicznym błędem i osłabiłoby bezpieczeństwo Europy.
- Europejczycy są wciąż zależni od militarnego wsparcia USA, a ich działania na rzecz zwiększenia niezależności postępują zbyt wolno.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl.
Jak podają media, Trump zamierza ukarać sojuszników, którzy w wojnie amerykańsko-izraelskiej przeciwko Iranowi okazali się "papierowym tygrysem" i nie udzielili pomocy. "Chodzi o relokację wojska, być może kosztem Niemiec" - wyjaśnił niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Podkreśliła, że Trumpowi chodzi o szantaż. Prezydent wie, że w razie wojny Europa ciągle jeszcze uzależniona jest od militarnego potencjału USA. Szybkie i nieskoordynowane wycofanie amerykańskich oddziałów miałoby poważne następstwa.
Europejczycy od dawna zapowiadają, że zwiększą swoją niezależność w dziedzinie obrony. Gorzką prawdą jest to, że niewiele z tego zrealizowali. Co prawda, Bundeswehra nadrabia braki, lecz dzieje się to za wolno. Groźby Trumpa nie powinny wywoływać w Europie histerycznych reakcji, lecz powinny motywować do zdecydowanego działania. Dopóki prezydent USA traktuje bezpieczeństwo Europy jak instrument nacisku, dopóty zależność od tego partnera pozostaje ryzykiem. "Koniecznością jest zacieśnienie współpracy europejskiej, rozbudowa militarnych zdolności, strategiczna niezależność i szybsze tempo w zamykaniu krytycznych niedoborów" - czytamy w konkluzji komentarza w "Sueddeutsche Zeitung".
Z kolei zdaniem "Handelsblatt" Niemcy muszą pokazać w konflikcie w Zatoce Perskiej "zdolności przywódcze". "Wojna z Iranem nie była wojną Europy. Mimo to Europejczycy muszą odegrać w procesie pokojowym rolę kluczową. Stawką jest ratowanie NATO" - napisał komentator największej niemieckiej gazety o profilu ekonomicznym.
Podkreślił, że "wojna z Iranem była strategiczną porażką Trumpa - klęską, której nie można zagłuszyć triumfalnym pohukiwaniem i chełpliwymi wpisami w internecie". "Europejczycy przestrzegali przed tym, że Epicka Furia stanie się epicką porażką, i mieli rację. Jednak sytuacja jest za poważna, aby pozwolić sobie na besserwisserstwo i schadenfreude. Europa musi się zaangażować w Zatoce Perskiej, najlepszym wyjściem byłaby misja morska w ramach NATO" - czytamy w publikacji.
Nie chodzi o to, żeby ugiąć się przed żądaniami Trumpa, ani o schlebianie ego prezydenta. Dopóki ruch statków przez cieśninę Ormuz nie zostanie odblokowany, dopóty europejska gospodarka nie przezwycięży szoku wywołanego wojną w Iranie - napisał w podsumowaniu "Handelsblatt".
"Czy Trump wycofa amerykańskich żołnierzy z Niemiec?" - zapytał wprost dziennik "Der Spiegel" i ostrzegł przed "drastycznymi następstwami" takiej decyzji.
"Z mułłami w Teheranie negocjacje, wobec sojuszników z NATO groźby - tak wygląda obecnie polityka zagraniczna Donalda Trumpa" - czytamy w komentarzu, w którym przypomniano, że Trump od dawna odczuwa wstręt do NATO - dotychczas krytykował zbyt mały wkład finansowy, teraz zarzuca Sojuszowi brak pomocy.
Zdaniem "Spiegla" wycofanie wszystkich żołnierzy czy zamknięcie baz wojskowych spotkałoby się ze sprzeciwem armii USA. Bazy na terenie Niemiec odgrywają z logistycznego punktu widzenia centralną rolę dla zdolności operacyjnych armii USA. Możliwe jest jednak ograniczenie liczby żołnierzy. Jak napisał "Spiegel", gniew Trumpa skierowany jest osobiście przeciwko kanclerzowi Friedrichowi Merzowi. Prezydent przypisał Merzowi słowa, które w rzeczywistości wypowiedzieli wicekanclerz Lars Klingbeil i minister obrony Boris Pistorius: "To nie jest nasza wojna".
Po rozmowie z Donaldem Trumpem w czwartek Merz zapewniał, że nie było mowy o wycofaniu wojska. Rząd niemiecki nie ma wątpliwości, że USA będą przestrzegać zapisów w umowie o stacjonowaniu wojska - mówił kanclerz.
Stephan-Andreas Casdorff na łamach "Tagesspiegla" ostrzegł natomiast Donalda Trumpa przed popełnieniem strategicznego błędu, jakim byłoby wycofanie żołnierzy USA. "To dobrze znany scenariusz - gry w Waszyngtonie sytuacja staje się poważna, wzrasta siła głosu" - zauważył komentator. Jak pisze, atak na Iran był "wysoce kontrowersyjny z punktu widzenia prawa międzynarodowego co najmniej kontrowersyjny, strategicznie ryzykowny". To, że europejskie kraje demokratyczne nie powiedziały po prostu "tak", "nie jest zdradą, lecz polityką" - tłumaczył komentator.
Trump oczekuje od sojuszników posłuszeństwa, jednak nie na tym polega przywództwo. Wymaga ono nie tylko posłuszeństwa, lecz także siły przekonywania.
Groźba wycofania wojska z Hiszpanii czy Niemiec oraz przemieszczenia go do Europy Wschodniej jest zdaniem komentatora "czymś więcej niż tylko instrumentem nacisku". Byłoby strategiczną zmianą z poważnymi następstwami - dla odstraszania Rosji, dla stabilności w NATO oraz dla i tak już nadwyrężonego zaufania. "Kto tak postępuje, ten nie tylko chce ukarać rzekomych niechętnych (do pomocy), lecz zmienia cały sojusz" - ocenił Casdorff.
"Ten, kto przekuwa złość w politykę, powinien potrafić ją dozować. W przeciwnym razie popełni strategiczny błąd" - ostrzegł w konkluzji komentator "Tagesspiegla".