​Ulewne deszcze, z którymi od środy zmagają się mieszkańcy Afganistanu i Pakistanu, doprowadziły do rozległych powodzi. Zginęło co najmniej 45 osób, a 74 zostały ranne - oświadczyły w poniedziałek afgańskie i pakistańskie instytucje odpowiedzialne za zarządzanie kryzysowe. Organizacja Narodów Zjednoczonych uznaje obydwa państwa za najbardziej narażone na zmiany klimatu.

REKLAMA

  • Ulewne deszcze od środy spowodowały rozległe powodzie w Afganistanie i Pakistanie.
  • Zginęło co najmniej 45 osób, a 74 zostały ranne - podają lokalne służby kryzysowe.
  • Powodzie zniszczyły lub uszkodziły 566 domów i doprowadziły do śmierci ponad 240 zwierząt; ucierpiało łącznie 1130 rodzin.
  • Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Krajowy Urząd Zarządzania Kryzysowego (NDMA) w Afganistanie poinformował, że w ciągu kilku dni zginęło co najmniej 28 osób. W Pakistanie liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 17, w tym 14 dzieci - podała agencja zarządzania kryzysowego w prowincji Chajber Pasztunchwa na północnym zachodzie państwa.

Trudna sytuacja w Afganistanie. Ucierpiało ponad tysiąc rodzin

Większość ofiar w Afganistanie odnotowano w centralnej i wschodniej części kraju, w tym w prowincjach Parwan, Wardak, Dajkondi i Logar. NDMA przekazał, że ekstremalna sytuacja pogodowa doprowadziła do śmierci ponad 240 zwierząt oraz zniszczenia lub uszkodzenia łącznie 566 domów. W ostatnich dniach ucierpiało łącznie 1130 rodzin.

Organizacja Narodów Zjednoczonych uznaje obydwa państwa za najbardziej narażone na zmiany klimatu. Ubiegłoroczna pora monsunowa spowodowała spustoszenie w Pakistanie, zabijając prawie 1 tys. osób. Natomiast w Afganistanie z powodu cięć pomocy międzynarodowej, która stanowiła podstawę finansów publicznych do czasów przejęcia władzy przez talibów w 2021 r., kraj zmaga się z rozlicznymi kryzysami.

W listopadowym raporcie Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju zaalarmowano, że w 2025 r. trzęsienia ziemi, powodzie i susze zniszczyły w Afganistanie 8 tys. domów i obciążyły tamtejsze służby publiczne "ponad ich możliwości".