Najcięższym zarzutem grupy audytorskiej wobec byłego rządu jest bezprawne wykorzystanie 2,3 mld hrywien, ok. 200 mln euro, uzyskanych przez Ukrainę ze sprzedaży kwot emisyjnych dwutlenku węgla. Urzędnicy wykorzystali te środki na pokrycie poważnego deficytu w systemie emerytalnym tuż przed wyborami - oświadczył Mark MacDougall z kancelarii prawniczej Akin Gump Strauss Hauer&Feld, która wraz z innymi dwoma amerykańskimi firmami kontroluje wydatki rządu Tymoszenko.
Audytorzy ujawnili także, że sporządzając umowy o zakupie samochodów i leków na zamówienie państwowe, urzędnicy zawyżali ich ceny, a do operacji tych angażowali firmy z rajów podatkowych.
Otoczenie byłej premier utrzymuje, że audyt nie jest wiarygodny i został zamówiony w ramkach walki politycznej z Tymoszenko, która jest w opozycji do prezydenta Wiktora Janukowycza. Wszystko to ma na celu dyskredytację opozycji - oświadczył w odpowiedzi Hryhorij Nemyria, bliski współpracownik Julii Tymoszenko i wicepremier ds. integracji europejskiej w jej byłym rządzie. Polityk wskazał, że jedna z firm, które badają działalność rządu Tymoszenko, pracowała wcześniej dla Dmytra Firtasza, współwłaściciela firmy RosUkrEnergo, wyrugowanej przez byłą premier z pośrednictwa w handlu gazem między Rosją i Ukrainą.