Wyrok nie jest prawomocny. Polak nie przyznaje się do winy. Miał on obiecywać czeskiemu przedsiębiorcy podejrzanemu o korupcję przy prywatyzacji czeskiego giganta petrochemicznego Unipetrol, że wykorzysta swoje wpływy w polskim wymiarze sprawiedliwości.
Sprawa prywatyzacji Unipetrolu wyszła na jaw jesienią 2005 roku. Z relacji polskich i czeskich mediów wynikało, że Orlen, który kupił większościowe udziały w firmie, musiał dla wygrania przetargu prywatyzacyjnego zawrzeć niekorzystne umowy z jedną z czeskich firm. Polski lobbysta występował w imieniu spółki , która również zabiegała o udział w prywatyzacji Unipetrolu. PKN Orlen zawarł jednak umowę z inną firmą.
Jedyną osobą, której postawiono dotąd zarzuty w sprawie korupcyjnej przy prywatyzacji Unipetrolu, jest były szef gabinetu ówczesnego premiera Stanislava Grossa, Zdeniek Doleżel. Według materiałów śledztwa, miał zgodzić się na przyjęcie milionowej łapówki.