Napastnicy z lewicowej partyzantki FARC zabili wczoraj 5 żołnierzy w pobliżu granicy z Ekwadorem, w prowincji Putumayo na południu kraju, gdy oddział wojskowy niszczył plantację koki - poinformowali przedstawiciele kolumbijskiej armii. Żołnierze zostali zabici za pomocą środków wybuchowych i min.

Ciągnąca się od dziesięcioleci walka władz Kolumbii z rebeliantami z lewicowych ugrupowań (jak FARC) lub prawicowych grup paramilitarnych stała się w ostatnich latach bardziej efektywna dzięki kampanii prezydenta Alvaro Uribe, którą wsparły Stany Zjednoczone.

W ramach tej ofensywy do walki z rebeliantami wysłano wojsko. Jednak na prowincji, gdzie wpływy państwa są słabe FARC wciąż jest siłą, z którą trzeba się liczyć - przypomina Reuters. FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) jest jedną z najstarszych organizacji tego typu w Kolumbii.

W prowincji Putumayo, w pobliżu granicy z Ekwadorem dochodzi bardzo często do starć między rebeliantami z FARC a przemytnikami narkotyków, którzy walczą o pola koki, używanej do produkcji kokainy.