Dokładne brzmienie pytania sformułuje szkocki parlament na podstawie specjalnych uprawnień, które uzyska od brytyjskiego rządu odpowiedzialnego za sprawy konstytucyjne. Przy tym, pytanie musi zaaprobować Komisja Wyborcza. Jeśli w jej ocenie będzie ono niejasne lub stronnicze, to będzie mogła je zmienić. Komisja ustali też pułap wydatków, którego nie będzie można przekroczyć w kampanii poprzedzającej referendum.
Wcześniej obserwatorzy sugerowali, że Szkoci mieliby w referendum również trzecią opcję - tzw. devo max, czyli maksymalnego zwiększenia zakresu autonomii Edynburga wobec Londynu. Zwolennikiem takiego rozwiązania był sam Salmond. Szkocki premier ustąpił jednak w tym względzie Cameronowi, ale za to postawił na swoim, jeśli chodzi o datę referendum. Przeforsował 2014 rok, gdy przypada 700-letnia rocznica zwycięskiej dla Szkotów bitwy pod Bannockburn w 1314 roku, podczas gdy Cameron wolał wcześniejszą datę.
Nowością jest także to, że prawo udziału w referendum otrzymała młodzież - osoby, które w dniu głosowania będą mieć ukończone 16 lat.
Umowa (podpisana w Edynburgu) jest początkiem ważnego rozdziału w historii Szkocji zapoczątkowującego merytoryczną debatę. Umożliwia rozstrzygnięcie najważniejszej kwestii, czyli statusu prawno-politycznego Szkocji. Jeśli o mnie chodzi, będę wysuwał pozytywne argumenty za utrzymaniem Zjednoczonego Królestwa - powiedział w Edynburgu Cameron.
W ocenie komentatorów Wielka Brytania wchodzi w fazę przygotowań do jednego z najdłuższych i najważniejszych referendów w historii. Większość obserwatorów sądzi, że zwolennikom niepodległości trudno będzie przekonać szkocką opinię co do tego, że Szkocja gospodarczo nie straci na niepodległości. Potencjalnie sporne kwestie dotyczą kontroli zasobów ropy i gazu u wybrzeży Szkocji, polityki obronnej (szkoccy nacjonaliści chcą neutralności) i zagranicznej.
Po zwycięstwie w wyborach w maju 2011 r. w Szkocji samodzielną władzę sprawuje tam Szkocka Partia Narodowa (SNP). Szkocja i Anglia są połączone unią od 305 lat. Od 1999 r. Szkoci mają własny parlament.