Mimo wycofania przez Waldemara Żurka wniosku o ocenę tzw. ustawy praworządnościowej przez Komisję Wenecką, jej delegacja przyjechała do Polski i nadal pracuje nad opinią w tej sprawie. Zaskakujący zwrot wydarzeń może poważnie skomplikować zamiary rządu, wiele zależy jednak od czasu.

REKLAMA

  • Informacje ze świata polityki, gospodarki, kultury i sportu znajdziesz na RMF24.pl.

Nieszczególnie chciana wizyta

Delegacja Komisji Weneckiej (właściwie to Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo, która jest ciałem doradczym Rady Europy) nie pojawiła się w Polsce dlatego, że o opinię o ustawach praworządnościowych prosił polski rząd. Wcześniej o jej stanowisko i wskazówki przygotowując ustawy związane z naprawą sytuacji w wymiarze sprawiedliwości zwracał się do niej Adam Bodnar. Nowy minister Waldemar Żurek od zawieszenia współpracy z nią zaczął wręcz swoje urzędowanie.

Jedną z pierwszych decyzji było wycofanie wniosku, z Komisji Weneckiej, tzw. ustawy praworządnościowej. Dlatego że chciałbym zmienić styl pracy nad tymi ustawami, dotyczącymi przywracania praworządności - mówił Żurek obejmując urząd pod koniec lipca.

Sporny projekt już gotowy

Przygotowane w ostatnich miesiącach i chwalone przez rząd, ale według ekspertów niespełniające wymagań Komisji Weneckiej ustawy sądowe, trafiły tydzień temu do Sejmu. Wycofanie przez ministra wniosku o opinię nic przy tym nie zmieni, bo Komisja Wenecka działa na zlecenie Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i tylko ono mogłoby wycofać wniosek w tej sprawie. Waldemar Żurek będzie jednak miał kłopot, jeśli się okaże, że jego projekty łamią zasady praworządności. Skalę kłopotu określi jednak czas złożenia opinii.

Jeśli dotycząca tzw. ustawy praworządnościowej opinia Komisji Weneckiej trafi do Polski za kilka tygodni - oczywiste byłoby oczekiwanie, żeby zalecenia Komisji zostały uwzględnione w toku prac Sejmu. Ich zignorowanie będzie zaś lekceważeniem obowiązujących w Europie zasad prawa. Rząd ma jednak nadzieję, że opinia wpłynie do Polski dopiero za kilka miesięcy, po uchwaleniu ustawy, może się jednak przeliczyć.

Komisja Wenecka również gotowa

Delegacja Komisji przyjechała do Polski bardzo dobrze przygotowana, znając projekt mimo że został ujawniony ledwo tydzień wcześniej. W takim tempie przygotowanie opinii wcale nie musi trwać długo. Pięcioro (a nie jak dotychczas troje) członków delegacji Komisji w ciągu kilku dni zdążyło zapewnić sobie tłumaczenie i zapoznać się z projektem, wobec którego część środowisk prawniczych w kraju stawiało poważne zarzuty.

Część z nich pojawiła się podczas wczorajszego spotkania z przedstawicielami organizacji pozarządowych (reprezentacja adwokatury i radców prawnych, a także stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, Fundacja Helsińska i Forum Obywatelskiego Rozwoju). Oszczędni w prezentowaniu opinii członkowie delegacji Komisji Weneckiej skwapliwie notowali zastrzeżenia polskich prawników, dając przy tym jasno do zrozumienia, że mają świadomość warunków, w jakich powstaje projekt i tego, że wysoce prawdopodobne jest jego zawetowanie przez Karola Nawrockiego.

Trudne rozmowy i relacje

W opisywaniu przebiegu spotkań delegacji KW nie można posłużyć się oficjalnymi komunikatami, bo jej wizyta ma charakter studyjny, a takie szczegółowe przekazy nie są formułowane.

Z nieoficjalnych doniesień wynika jednak, że Polska potraktuje opinie Komisji Weneckiej jako wskazówki, nie będą one jednak wiążące przy przywracaniu praworządności. Członkowie delegacji Komisji Weneckiej wielką wagę przywiązują do indywidualnej oceny każdego z tzw. neo-sędziów podlegających ustawowej weryfikacji, polska strona wskazuje raczej na skalę problemu, który dotyczy niemal co trzeciego z orzekających dziś w Polsce sędziów. Bez ich ujęcia w grupy i przyspieszenia procedur, ustalenie ważnego statusu wszystkich polskich sędziów byłoby niemal niemożliwe w ciągu kilku lat.

Rozbieżności i efekty

Nieoficjalnie więc delegacja Komisji Weneckiej wskazywała na konieczność dochowania zasad prawa, uznawanych przez polskie czynniki rządowe za idealistyczne i wynikające z niepełnego zrozumienia specyfiki polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Ostatecznie więc po przeprowadzonych w Warszawie kluczowych rozmowach Komisja Wenecka pozostała przy zastrzeżeniach, minister Żurek zaś przy przekonaniu, że nie da się inaczej. O wadze opinii Komisji Weneckiej zadecyduje czas jej przedłożenia. Jeśli KW przygotuje ją, kiedy będzie jeszcze czas na ujęcie ich w projekcie - minister Żurek znajdzie się w trudnej sytuacji. Jeśli jednak Komisja przyśle opinie do projektu np. w marcu - uwagi mogą być już bezprzedmiotowe, bo ustawa będzie już uchwalona, a także, co bardzo prawdopodobne - zawetowana.