W Polsce powinien być nakaz jazdy zimą na zimowych oponach - uważają samorządowcy z Podhala. Jak pisze "Dziennik Polski", twierdzą, że to turyści na letnich oponach najczęściej powodują w regionie paraliż komunikacyjny dróg, gdy pada śnieg. Dlatego burmistrz Zakopanego rozważa wystąpienie z apelem do Sejmu o zmianę kodeksu ruchu drogowego.

Tegoroczna zima mocno daje się we znaki kierowcom w górach. I to zarówno tym miejscowym, jak i przyjezdnym. Tym pierwszym głównie z powodu tych drugich. Choć pojawiają się ostrzeżenia, że pod Tatrami w tym roku śniegu jest mnóstwo, nadal wielu turystów przyjechało na wypoczynek samochodami na letnich oponach - zauważa "Dziennik Polski".

Śnieg w Zakopanem leży od świąt Bożego Narodzenia, na dodatek niemal cały styczeń sypało cały czas. Warunki na drogach były bardzo trudne. Gdy do tego dojdzie wzmożony ruch, zwłaszcza kierowców spoza górskiego terenu, paraliż komunikacyjny jest pewny.

Burmistrz Zakopanego rozważa wystąpienie z apelem do Sejmu o zmianę kodeksu ruchu drogowego. Zapowiedział, że będzie na ten temat rozmawiał z samorządowcami na konwencie tatrzańskim. Jeśli większość opowie się za nakazem jazdy na zimowych oponach zimą, wystąpią do posłów z apelem o zmianę kodeksu ruchu drogowego.

Asp. sztab. Roman Wieczorek studzi jednak emocje: taki nakaz może zostać wprowadzony wyłącznie przez zmianę kodeksu ruchu drogowego. A to już kompetencja parlamentu. Policjanci nie mogą nikogo ukarać za jazdę na letnich oponach. Mogą za to, w ramach rutynowej kontroli stanu technicznego pojazdu, sprawdzić stan ogumienia. I na przykład karać za jazdę na oponach, które nie mają już bieżnika - zaznacza.

Nakaz jazdy na zimowych oponach obowiązuje już w kilku europejskich krajach - i to niezależnie od tego, czy zima jest akurat śnieżna, czy nie. Takie prawo wprowadzili między innymi nasi sąsiedzi, Słowacy, ale funkcjonuje też w Austrii i niektórych regionach Włoch.

Opracowanie: