To załoga ujawniła przemycaną na masowcu UBC Savannah kokainę i sama zawiadomiła o tym meksykańską policję. Mimo to po czterech dniach od kontroli na statku, meksykańskie służby zdecydowały o aresztowaniu 22 jej członków. Wśród aresztowanych są trzej Polacy – kapitan, pierwszy oficer i pracownik maszynowni. Pozostali to obywatele Filipin. Nikt z członków załogi nie usłyszał jak dotąd formalnych zarzutów. Mimo to wszyscy nadal przebywają w areszcie i czekają na proces.

Statek UBC Savannah to masowiec pływający pod cypryjską banderą. 11 lipca o 4:15 czasu lokalnego jednostka zacumowała w porcie w kolumbijskiej Branquilli. Załoga przypłynęła tam zrealizować zlecenie transportu 16 500 ton tzw. met-coke, czyli koksu metalurgicznego. O godzinie 12:00 tego samego dnia rozpoczęto załadunek pierwszej i czwartej ładowni. Kolejnego dnia o godzinie 14:15 zaczęto zasypywać kolejne dwie ładownie - 2 i 5. Po zakończeniu załadunku załoga zaczęła przygotowywać się do wypłynięcia, załatwiając niezbędne formalności związane z odprawą statku. Zarówno kapitan jak i miejscowe służby miały informację o tym, że istnieje ryzyko próby przemytu kokainy z Kolumbii. M.in. dlatego UBC Savannah przed wypłynięciem z portu w Branquilli była dwukrotnie kontrolowana przez kolumbijską policję antynarkotykową. Pierwszą kontrolę w dzienniku pokładowym odnotowano 14 lipca między 01:21 a 02:30 miejscowego czasu. Kolejną - w ciągu dnia, między 16:20 a 18:50. Dodatkowo, jak udało się ustalić reporterowi RMF FM, w biurze menagera statku - miejscowe służby miały przyglądać się również samemu procesowi załadunku. Żadna z kontroli nie wykazała nieprawidłowości. Statek mógł więc wypływać w rejs, zgodnie z zaplanowaną wcześniej trasą. Godzina wypłynięcia z portu odnotowana w dzienniku to 22:12. Kolejnym przystankiem była meksykańska Altamira.

Do meksykańskiej Altamiry UBC Savannah dotarła po 5 dniach, 19 lipca. Po wypełnieniu dokumentów, inspekcji służb portowych na pokładzie i dobiciu do nabrzeża, załoga mogła rozpoczynać rozładunek. Pierwsze trzy ładownie (4,1 i 3) rozładowywano 23 i 24 lipca. Ładownię piątą opróżniono kolejnego dnia. 26 o 9:40 czasu lokalnego lipca ruszył rozładunek ładowni numer 2. Kiedy tylko niemal na dnie ładowni zauważono podejrzane pakunki - drugi oficer wezwał na pokład kapitana, który 27 lipca o godzinie 02:30, zdecydował o wstrzymaniu wyładunku i zamknięciu ładowni. Kapitan natychmiast zawiadomił o sprawie miejscowe służby. Ich przedstawiciele (kapitan portu i miejscowa marynarka) weszli na pokład o 03:10. O 10:48 czynności śledcze na pokładzie rozpoczął prokurator federalny. Na miejscu wykryto pakunki z kokainą. Z relacji miejscowych służb wynika, że zabezpieczono w sumie ponad 200 kg narkotyku. Spakowano go w niewielkie pakunki, ważące około kilograma. Całość była zwinięta w jeden duży pakunek, przysypany transportowanym kruszywem.

Po dwóch dniach - 29 lipca, ośmiu członków załogi na zlecenie prokuratora, doprowadzono na przesłuchanie w Cuidad Victoria, mieście oddalonym o prawie 300 km od Altamiry. Po dwóch dniach zatrzymani wrócili na statek. Kiedy załoga przez kilka dni czekała na dalsze kroki śledczych, 5 sierpnia na pokład weszli policjanci, którzy zatrzymali wszystkich 22 członków załogi. W tym polskiego kapitana, pierwszego oficera i pracownika maszynowni. Nikomu z załogi nie postawiono jak dotąd formalnych zarzutów. Wiadomo jedynie, że miejscowy prokurator zdecydował o zatrzymaniu na podstawie art. 194 ust. 2 Federalnego Kodeksu Karnego, mówiącego o wprowadzeniu narkotyków do obrotu.

Według ustaleń RMF FM, cała załoga przebywa obecnie w areszcie stanowym w Cuidad Victoria, stolicy stanu Tamaulipas. Kapitan otrzymał osobną celę, dwaj pozostali Polacy przebywają w jednej dużej celi z 19 pozostałymi członkami załogi, obywatelami Filipin. Jak usłyszeliśmy, w firmie zatrudniającym załogę UBC Savannah - z relacji osadzonych wynika, że warunki w celi są kiepskie. Marynarze śpią na podłodze lub ławkach. W dzień w pomieszczeniu panuje temperatura sięgająca 40 stopni. Osadzonych można odwiedzać każdego dnia do godziny 15:00. Przedstawiciele konsulatu i firmy zatrudniającej marynarzy dostarczyli im podstawowe środki higieny.

Co dalej ze statkiem?

Po aresztowaniu całej załogi statek UBC Savannah został przeszukany przez 40 funkcjonariuszy różnych służb. Skonfiskowano wszystkie możliwe dokumenty statku, zamknięte w sejfie. Zabrano również pieniądze z tzw. kasy statkowej. Z kabin członków załogi zabrano też wszystkie rzeczy osobiste - dokumenty, komputery telefony i pieniądze. Ani armator, ani firma zarządzająca statkiem nie otrzymali żadnego protokołu po przeszukaniu. Nikt nie wie, jak długo masowiec będzie musiał cumować w Altamirze. Firma zarządzająca statkiem wysłała na miejsce nową załogę, która w hotelu czeka na przejęcie statku. Prokurator nie zezwala jednak, by ktokolwiek mógł na niego wejść. Na pokładzie przebywa obecnie wyłącznie trzech specjalnie upoważnionych marynarzy, którzy zapewniają obsługę agregatów prądotwórczych.

Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić - polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło oficjalną notę dyplomatyczną w meksykańskim MSZ. Podobne kroki podjęły Filipiny i Cypr, który również wystosował notę w związku z zatrzymaniem statku pod banderą tego kraju. Ponadto polski konsul przebywa w Cuidad Victoria, gdzie ma się spotkać z prawnikami i zatrzymanymi Polakami. Działania konsula na miejscu potwierdziły nam dziś służby prasowe polskiego MSZ. Konsul jest w kontakcie z władzami sądowymi i zakładu penitencjarnego, podejmuje działania na rzecz zapewnienia polskim obywatelom stosownej opieki medycznej oraz możliwie najwyższego poziomu bezpieczeństwa - czytamy w odpowiedzi ministerstwa, które zapewnia ponadto, że przedstawiciel naszego kraju w Meksyku współpracuje też z prawnikami wynajętymi przez armatora. Konsul podejmuje działania i interwencje wobec władz meksykańskich celem poszanowania praw i godności polskich obywateli, zapewnienia im uczciwego i zgodnego z prawem postępowania oraz prawa do obrony - wyjaśnia polski MSZ.

Miejscowe służby nie informują o żadnym terminie ewentualnego rozpoczęcia procesu. Według informacji firmy zatrudniającej załogę UBC Savannah, w najgorszym wypadku jego przygotowanie może zająć nawet dwa lata.