Policjanci sprawdzili już niemal każde podwórko w dzielnicy, w której doszło do kolizji. Odwiedzili także większość warsztatów samochodowych w mieście. Niestety, nadal bez rezultatu. Samochodu, którym jechał sprawca wypadku, nie udało się odnaleźć. A z pewnością jest on mocno uszkodzony. Dorożka, w którą wjechał z całym impetem, dosłownie rozleciała się na kawałki.
Woźnica miał wiele szczęścia, że uszedł z życiem - potłuczony i z urazem głowy trafił do szpitala. Jeszcze więcej szczęścia miał koń, który w wypadku w ogóle nie ucierpiał.