Po pierwszej serii nie czułem tak wielkiej presji, jak można by się spodziewać. Dlaczego? Ponieważ uświadomiłem sobie, że nie ma czego się bać, bo tu w Zakopanem jest właśnie to miejsce, w którym chciałem zwyciężyć. Tak się stało - spełniło się jedno z moich największych marzeń - stanąłem na podium, usłyszałem i zaśpiewałem Mazurka Dąbrowskiego - powiedział wzruszony zawodnik zakopiańskiego AZS.
Kamil Stoch nie zamierza spocząć na laurach. Skoczek ma już kolejne sportowe marzenia. Przeżyć takie wzruszenie i radość jak dziś najpierw na mistrzostwach świata, a potem na igrzyskach olimpijskich. To na początek - skomentował z uśmiechem.
Pierwszą okazją do sprawdzenia swoich umiejętności będą mistrzostwa świata, które już 23 lutego rozpoczną się w Oslo. Po zwycięstwach Małysza i Stocha rosną nadzieje polskich kibiców na medal w konkursie drużynowym. Wszystko będzie zależało od dyspozycji każdego z nas. Potrzeba też oczywiście szczęścia. Skocznia w Holmenkollen budzi podziw. Jest bardzo podobna do tej nowej w Ga-Pa, a ja właśnie takie profile lubię, więc obiecuję - będę tam mocno walczył - deklarował nasz reprezentant.
Z konkursem po pierwszej serii pożegnał się Adam Małysz. Najlepszy polski zawodnik po skoku na odległość 120 metrów w pierwszej serii przewrócił się i opuścił zeskok w asyście służb medycznych. Jest mi niezmiernie przykro i zdaję sobie sprawę, jaki to wielki dramat dla Adama Małysza wypaść z konkursu. Zwłaszcza tu, w tak bardzo ważnym dla nas miejscu, jakim jest Zakopane. Liczę jednak, że wszystko bardzo szybko dojdzie do normy i razem powalczymy na MŚ - stwierdził Stoch.
Badanie ultrasonografem potwierdziło, że Adam Małysz nie doznał poważnego urazu kolana. Stoch dzięki wygranej awansował na 11. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. Małysz, choć nie powiększył dorobku, jest wciąż czwarty. Prowadzi Austriak Thomas Morgenstern, który wyraźnie wyprzedza Szwajcara Simona Ammanna i swojego rodaka Andreasa Koflera.