Przed pół godziną ze szpitala w Głownie w Łódzkiem zostali ewakuowani ostatni pacjenci z oddziału internistycznego. Musieli zostać przetransportowani, bo lekarze i pielęgniarki odeszli od łóżek. Domagają się 500 złotych podwyżki. Rodziny, jak i pacjenci są zbulwersowani całą sytuacją.

Zobacz, co usłyszałam od pacjentów, ich rodzin, dyrektora szpitala - Jacka Kupisa i lekarza Grzegorza Klejnego

Kilka godzin trwała ewakuacja 16-ściorga pacjentów ze szpitala w Głownie w Łódzkiem. Chorzy trafili do placówek w Zgierzu, Łowiczu i Brzezinach. Wszystko przez to, że lekarze i pielęgniarki chcą 500 złotych podwyżek na stałe, a dyrektor zaproponował wzrost płac tylko do końca roku.

Na konflikcie ucierpieli pacjenci

Kolejnych ewakuacji nie będzie - zapewnia dyrektor szpitala - Jacek Kupis - bo podczas strajku na pozostałych oddziałach, pacjentami będą zajmować się pielęgniarki i lekarze dyżurni.

Pacjenci i ich bliscy byli zdenerwowani i zagubieni

Personel medyczny walczy stałą podwyżkę w wysokości 500 złotych. Dyrektor chce tyle dać, ale tylko do końca roku, bo potem szpitalem będzie zarządzać Wyższa Szkoła Informatyki w Łodzi.