Wojsko nadal twierdzi, że mieszkańcy przesadzają, bo hałas nie jest aż tak uciążliwy. Będzie jednak musiało sięgnąć do kieszeni i wypłacić odszkodowania. Kiedy byliśmy w sądzie, też leciały F-16 i nie można było rozmawiać, a co dopiero w Marlewie -mówi prawnik reprezentujący rodziny. Ludzie nie przyznają się do odszkodowań. Boją się zawiści - dodaje w rozmowie z reporterem RMF FM mieszkanka Marlewa.
Zwycięstwo w sądzie sprawy jednak nie przesądza. Kolejni pozywający wojsko muszą udowodnić spadek wartości nieruchomości. Nie wszystkich jednak stać na wynajęcie biegłych z dziedziny budownictwa.