Należy próbować zmienić szkołę podstawową, żeby dzieciaki wyszły z niej mądrzejsze i były lepiej przygotowane do zmian cywilizacyjnych” – mówi gość programu „Danie Do Myślenia” fizyk i popularyzator nauki prof. Łukasz Turski. „Nasza szkoła zderzyła się z parowozem rozwoju cywilizacji” – dodaje profesor. Zdaniem gościa RMF Classic „edukacja współczesna, to nie są te kretyńskie podręczniki szkolne, które dzieci muszą targać na plecach”. „Dlaczego nie mogą nosić podręczników np. w czytniku?” – pyta prof. Turski. Pytany o 6-latki w szkołach odpowiada: „Akcja ratujcie maluchy jest jednym z bardziej amoralnych haseł, jakie słyszałem”.

Profesor Łukasz Turski /Kamil Młodawski /RMF FM

Tomasz Skory: Gościem "Dania do myślenia" jest profesor Łukasz Turski - głos bardzo charakterystyczny. To jest człowiek o specjalizacji takiej, że wprawia w zakłopotanie całą masę ludzi, bo to fizyk, specjalista w dziedzinie materii skondensowanej. To dość przerażające, nie odnośmy się do tego panie profesorze.

Prof. Łukasz Turski: Nie, dlaczego?

Jest pan też popularyzatorem nauki i jednocześnie dość nieprzejednanym krytykantem systemu edukacyjnego. Rozmawiamy w przeddzień 1. września. Pan pewnie wie, że od kilku lat resort edukacji ogłasza hasło i priorytety kolejnych lat szkolnych - wie pan?

Tak, ja wiem i rozumiem, że pan chciał, abyśmy o tym mówili. Ale ja chciałbym skorzystać z tego, że mam dzięki Państwu okazję mówić w dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Chciałem skorzystać i złożyć wszystkim dzieciakom, które jutro pójdą do szkoły, ich rodzicom, a także moim przyjaciołom nauczycielom wielkie gratulacje. Życzyć dużo szczęścia... Teraz będzie wyłącznie dla dzieci - w szczególności dla tych dzieci , które idą pierwszy raz do szkoły. Kochani, to jest najwspanialszy dzień w waszym życiu, zaczyna się najwspanialsza zabawa. Nie ma lepszej zabawy w życiu niż uczenie się.

Uczy pan "się", czy "innych"?

Ja siebie uczę i tam trochę innych też. Państwo w studiu mogą zaświadczyć, że to, że ja się uczę, jakoś nie odcisnęło się okropnie na mojej fizjonomii. Kochani, nauka to jest najlepsze zajęcie, jakie można mieć w życiu. Kiedy codziennie jadę rano do swojej pracy, to ja się cieszę, dlatego, że ja się czegoś dowiem. Czegoś się dowiem w tej chwili głównie od moich młodszych kolegów. Wy też będziecie się dowiadywać czegoś w szkole. Przed nauką, przed poznawaniem świata nikt was nie powinien bronić. Hasła, które może słyszeliście, a na pewno słyszeli wasi rodzice "Ratujcie maluchy" jest jednym  z najbardziej amoralnych haseł, jakie mnie się udaje słyszeć w życiu politycznym Polski...

Amoralnych?

Amoralnym, dlatego, że to znaczy "ratujmy maluchy przed uczeniem się", tak? To znaczy "uczenie się jest przestępstwem kryminalnym, jakąś katorgą wysyłanie do szkoły"...

Przed edukacją zbyt wczesną, jak rozumiem.

Szkoła jest najwspanialszą rzeczą. Może traficie, że ławka będzie niewygodna. Tak to się w życiu zdarza. Już od tej chwili w życiu dużo rzeczy będzie niewygodnych. Witajcie w szkole. Witajcie w świecie nauki. A to, że ministerstwa mają jakieś programy, priorytety, założenia...

Rok szkoły zawodowców, rok otwartej szkoły...?

Mnie to zupełnie nic nie obchodzi. Ja mam swoje priorytety i te priorytety realizuję.

Panie profesorze, czy nasza szkoła uczy dobrze?

Nie, ale żadna szkoła na świecie nie uczy dobrze.

To dlaczego pan mówi, że to takie wspaniałe?

Dlatego, że życie też nie jest wspaniałe. Widział pan wspaniałe życie? Nie ma! To się wszystko zmienia. Szkoła uczy niedobrze dlatego, że szkoła zderzyła się - szkoła na całym świecie, ja to powtarzam - zderzyła się z parowozem rozwoju cywilizacji, który w ciągu ostatnich kilkunastu lat, dokładnie chyba od 21 listopada 2001 roku, kiedy pojawił się na rynku pierwszy iPod, przyśpieszyła niebywale. Świat dziś jest zupełnie inny, niż był 15 lat temu czy 20.

Ale przyzna pan, że szkoła nie może nadążyć, bo technologie zmieniają się co parę miesięcy czasami.

To jest problem. Priorytetem moim i moich kolegów jest jak dopasować uczenie się, poznawanie świata do tych zmian. To się daję zrobić. Ja przyniosłem tutaj panu pokazać, żeby nie było, że ja tylko siedzę i gadam. Nie zostawię tego państwu, bo to jest jeden z nielicznych egzemplarzy wydrukowanych.

Przyniósł, pokaże i zabierze...

Ale on istnieje na stronie internetowej Centrum Nauki Kopernik

Dobrze, poszukamy.

To jest wynik pracy instytucji, która nie jest Instytutem Naukowo-Badawczym ani Pedagogicznym, Centrum Nauki Kopernik to jest nowa pracowania przyrody. Nasza odpowiedź na to,  jak należy spróbować zmienić szkołę podstawową, żeby dzieciaki wyszły z niej mądrzejsze i przede wszystkim, żeby były lepiej przygotowane do tych permanentnych zmian cywilizacyjnych.

A czy ze strony władz, ministerstwa tych programów, priorytetów, haseł da się coś zrobić? Czy to trzeba robić tak od dołu od ministerstwa, od centrum Kopernik, od inicjatyw społecznych?

Da się. Mnie się wydaję, że akurat to było dobrze zrobione, bo ministerstwo sfinansowało te badania. Na tym polega rola ministerstwa. Ministerstwa nie powinny zajmować się pisaniem priorytetów, powinny umieć znajdować ludzi, którzy wiedzą, grupy ludzi i instytucje , które potrafią coś wymyślić. Proszę pana, kilka dni temu amerykańskie ministerstwo obrony tak to nazwijmy, podpisało umowę dotyczącą nowej technologii  - to się nazywa dokładnie flexible tech corporation. Chodzi o technologię elektroniczną, która jest elastyczna. Daje się wszyć w mundur żołnierza. I to konsorcjum, które ma to robić za 100, chyba 80 milionów dolarów - w nim jest Harvard, Apple i Kalamazoo Community College - mała szkoła, naprawdę liceum.

Czyli to jest integrowanie przeróżnych instytucji, przemysłu i szkół i resortów...

To powstaje dlatego, że edukacja się zmienia. Edukacja nie jest taka sama. Edukacja współczesna to nie są ławki w szkole, białe czy zielone tablice. To nie są również te kretyńskie podręczniki szkolne, które dzieci muszą targać  nie wiadomo dlaczego na plecach i dostawać skoliozy. Dlaczego nie mogą nosić podręczników - czytników, który waży...?

No czytnik troszkę kosztuje.

Taki jest pan pewny? Ja akurat nie wiem, ile kosztuje. Ile? Sto złotych?

Kilkaset złotych.

Dwieście złotych, tak? Ale on starcza na wiele lat.

No tak.

Proszę pana w moim czytniku, już nie będę się chwalił, ja mam w tym czytniku dwie biblioteki. Jak jadę na wakacje i przyszłoby mi do głowy, wyjąć na plaży mój czytnik, to mogę sobie czytać Kanta. Na środku plaży. Przecież bym dostał obustronnej przepukliny, gdybym chciał wziąć tyle książek ze sobą na wakacje.

Poza tym pan jest silniejszy niż dzieciaki.

No, tego nie wolno, to się wszystko zmienia. Dzieci w szkole prowadzą badania naukowe. To się daje zrobić. Te doświadczenia, które proponujemy dla szkół, to jest wstęp do nauki, do badań naukowych. Trzeba zrozumieć, że my się uczymy i prowadzimy badania naukowe od momentu, kiedy się urodzimy, do momentu, kiedy nam odłączą respirator.

Panie profesorze, to jest chyba niezbyt szczęśliwa puenta tej rozmowy, ale musimy kończyć niestety. Zapraszamy dzieciaki do szkoły.

Kochani do szkoły! To jest fantastyczna rzecz. A nauczyciele są przyjaciółmi a nie jakimiś, no już nie będę mówił...

No już nie mówmy.