„Zakładano, że trzeba przeskoczyć epokę. To nie była najlepsza decyzja”- mówi o zakupie Pendolino, pociągów wysokich prędkości, wicepremier Janusz Piechociński w Kontrwywiadzie RMF FM. Minister gospodarki zapowiada w rozmowie z Konradem Piaseckim, że „kontrakt na Pendolino może zostać zerwany”. „Ten kontrakt skończy się konfliktem. Nie zostały spełnione warunki zamówienia” - tłumaczy. O pomyśle Pendolino w Polsce mówi: „trzeba było postawić na pociągi osiągające prędkość do160 km/h”. Chwali polskie firmy, które jego zdaniem doskonale wywiązałyby się z kontraktu. W tej chwili pociągi Pendolino „nie są dopuszczone do jeżdżenia po polskich torach” - tłumaczy.

Posłuchaj całego Kontrwywiadu RMF FM

Konrad Piasecki: Powódź nie taka straszna, jak ją premier malował - przesadziliśmy trochę z dramatyzmem? Politycy przesadzili?

Janusz Piechociński: Nie tylko w zdrowiu lepiej zapobiegać, niż leczyć albo - nie daj Bóg - leczyć ze spóźnieniem, z brakiem wyobraźni. Po to budowaliśmy system monitoringu sytuacji klimatycznej w Polsce, żeby wychodzić naprzeciw niebezpieczeństwu.

Na pewno monitoring i ostrzeganie - ważna rzecz, ale trochę politycy zapachnieli ludźmi, którym przydałaby się do czegoś ta powódź.

No i to pokazuje, w który ślepy zakątek wchodzi polska polityka, bo jak sztaby wyborcze sądzą, że pojawienie się polityka na wałach i zapowiedzenie działań skutecznych albo skrytykowanie tego, który zapowiedział działania skuteczne, powoduje wzrost ciśnienia, pojawienie się słońca i opadanie wód - to życzę konsekwencji.

Kaczyński na wałach, Tusk na wałach, a pan nie miał ochoty?

A ja byłem w Zachodniopomorskiem i w Wielkopolsce wczoraj i bardzo...

A tam piękna pogoda.

...bardzo piękne plony na polach, świetnie kwitnący rzepak, bardzo dużo zaradnych ludzi, bardzo pracowitych, nowe inwestycje. Ja dowodzę i nadzoruję właścicielsko Agencję Rezerw Materiałowych, stosowne działania w zakresie ponadstandardowej gotowości dla wsparcia podjęliśmy, ale jeszcze raz powiem: polityka deszczowa, zapowiedzi słów, chamskich często, określeń czy nienawiści jest bez sensu.

Ale gdzie było to chamstwo, jeśli chodzi o powódź?

Nie, ale nie o powódź. Zwraca pan uwagę, co się dzieje...

Chamstwo w polityce oczywiście występuje.

...kajdaneczki sobie dajemy, coś mówimy, mówimy, że ktoś zdradził, że nie reprezentuje, mamy czelność mówienia, że tylko my reprezentujemy dobrze kogoś. To jest żałosne.

Pan jest obrzydzony polską polityką.

Nie no, wie pan: jestem w tym świecie, w którym jestem...

Wicepremier i szef partii obrzydzony polityką - brzmi ciekawie.

Pokazuję bardzo wyraźnie, że trzeba inaczej, trzeba budować wspólnotę działań, myśli, nie skakać z tematu na temat. Popatrzcie państwo choćby na mało poważną kampanię europejską: to jest porażające, że dzisiaj wielu z nas jest odsuwanych od racjonalnego bycia we wspólnocie.

Kończąc wątek powodzi: premier przesadził trochę, "pompując" powódź, "pompując" zagrożenie powodziowe?

Naprawdę ostrzeżenia klimatologów i tzw. łowców burz mówiły o tym, że mamy deszcze na południu Polski na poziomie 120 ml, czyli więcej niż w 2010 roku, a wiemy, że w 2010 roku problem był i to poważny.

To wracając do tego obrzydzenia polityką. Jak się patrzy na kampanię kandydatów PSL-u, czasami można odnieść wrażenie, że wy od 7 lat jesteście w opozycji.

O której kampanii pan mówi?

Twarde jakieś, że "nie, nie pozwolimy", "nowi ludzie", "nowy sposób, "nowe systemy". Tak jakbyście się nagle urodzili i przystąpili jako świeża, opozycyjna partia do walki.

Chyba oglądał pan nie te materiały wyborcze Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Oglądam różne. Dywersyfikacja.

Nasza dywersyfikacja to jest to, że budujemy wspólnotę, nie atakujemy nikogo, mówimy bardzo spokojnie i racjonalnie, idziemy do Europy, żeby ją zmieniać na lepsze dla Polski i Polaków, a nie żeby ją rozwalać i się ośmieszać.

Ale wciąż coś słabo doskakujecie do progu pięcioprocentowego.

Ile razy już opowiadamy o tych progach. W mieście powiatowym Chojnice dwa tygodnie temu były prawybory. 340 uprawnionych do głosowania w tych wyborach poszło - czyli więcej niż wynoszą te sondaże w skali kraju. Pierwsze miejsce - 30 proc. - PSL.

Sondaż na 340 osób nie jest imponujący.

Ale w mieście Chojnice. Jest bardziej reprezentatywny niż wszystkie te badania telefoniczne za 6 do 10 tys.

Czyli każdy wynik jednocyfrowy będzie klęską PSL-u?

6 mandatów i - uwaga - niektórzy mi ciągle nie wierzą, kiedy mówię, że o 0,1 do 0,2 przeskoczymy SLD na trzecim miejscu.

A jak was Korwin wyprzedzi i spadniecie na piąte?

To będzie wybór Polski i Polaków, ale jestem przekonany, mam wiarę - nie tylko w ludowców, których jest już ponad 147 tys. w Polsce, którzy wiedzą, co się robi w dniu wyborów, razem z rodzinami. Wierzę także w racjonalność polskich przedsiębiorców, którzy uzyskali świetny wynik za ten kwartał. Tak trzymać. Gdybyśmy się nie kłócili, nie tylko my w polityce, gdybyśmy z jeszcze większą energią wykorzystywali nasz potencjał, to byłoby więcej. Gdyby nie te zagrożenia na Ukrainie czy na rynku rosyjskim, to ten rok mógłby być rekordowy. I będzie dobrym rokiem gospodarczym, jestem o tym przekonany.

Pan zna takiego człowieka, który się nazywa Mykoła Złoczewski?

Nie, nie znam.

Pan zna takiego człowieka, który się nazywa Mykoła Złoczewski?

Nie, nie znam. Dzisiaj Warszawie przyjmuję pół gospodarczego rządu Ukrainy.

To jest biznesmen, któremu doradza Aleksander Kwaśniewski.

Z reguły nie spotykam się z przedsiębiorcami na tym poziomie. Jeśli już, to z małymi i średnimi, z którymi polskie przedsiębiorstwa współpracują. Teraz mamy potężne tąpnięcie w relacjach. Dużo mniejszy eksport spowodowany przede wszystkim niestabilnością polityczną Ukrainy, brakiem zaufania i dramatycznym osłabieniem hrywny.

A pan rozumie, po co takiemu ukraińskiemu oligarsze gazowemu Aleksander Kwaśniewski jako doradca?

Jak zaprosi pan tego oligarchę i Aleksandra Kwaśniewskiego... to może być imponujące także dla mnie.

Aleksander Kwaśniewski mówi, że dużo wie to może dużo doradzać. Tylko zastanawiam się, co może doradzać człowiekowi, który na wewnętrznym rynku ukraińskim handluje gazem.

To znowu pije do tych naszych spotów, w których nikogo nie obrażamy, a mówimy o wspólnocie pracy, która jest do wykonania dla Polski. Ja staram się nie stygmatyzować ani przyszłych, ani obecnego, którego bardzo szanuję, ani przeszłych prezydentów Rzeczpospolitej. Chociaż w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego dziwię się, że nie potrafi się odnaleźć i nie wie, czy chce być byłym prezydentem - człowiekiem, który wspiera działania gospodarcze, czy bardzo aktywnym - nie tylko na krajowym rynku - politykiem.

Czy kontrakt na Pendolino skończy się gigantycznym skandalem?

Nie, skończy się konfliktem pomiędzy tym, który wygrał przetarg a zamawiającym, bo nie zostały spełnione zapisy umowy w zakresie dostarczenia do Polski scertyfikowanego do odpowiedniej prędkości pojazdu.

Czyli co - może być tak, że ten wielki i rozplanowany kontrakt zostanie unieważniony?

Nie unieważniony. Może zostać zerwany i dojdzie do dużego, także biznesowego, konfliktu.

Czyli co - odeślemy wtedy te Pendolino, które gdzieś tam już są testowane i jeżdżą?

To jeszcze raz pokazuje bardzo wyraźnie, że kiedy zaczynał się europejski kryzys, nie była to najlepsza decyzja. Trzeba było postawić na zakupienie nowego taboru na prędkość 160 km/h, a wtedy w przestrzeni polskiej gospodarki nie tylko PESA... Gratuluję, będę w przyszłym tygodniu. Prezes Zaboklicki i załoga PESY - bo to jest spółka sprywatyzowana ścieżką pracowniczą - i NEWAG na przykład potrafiły dać świetnej jakości pojazdy.

Czyli zakup Pendolino - duży błąd?

Wtedy zakładano, że trzeba przeskoczyć epokę i przynieść na polskie tory tę pierwszą światową jakość, a wiemy, że z różnych bardzo powodów, także tych, których kolejarze się bronią, nie tylko można ich z łatwością atakować - inwestycje kolejowe z punktu widzenia osiągnięcia prędkości 220, 250 km/h na głównych trasach w Polsce się opóźniają.

Problem jest taki, że dali nam takie Pendolino, które tej prędkości, którą miały rozwijać wcale nie rozwijają.

Mieli określoną, wyznaczoną zgodnie z umową datę, w której to Pendolino, które testowało wstępnie jazdę miało uzyskać certyfikację Urzędu Transportu Kolejowego. Już wiemy, że tej certyfikacji to Pendolino nie uzyskało.

Czyli będzie jeździło ile?

Będzie jeździło na tyle, na ile można jeździć, bo w górnictwie głębinowym i na kolei, i w dostawach gazu bezpieczeństwo jest najważniejsze. W związku z tym zwracam uwagę, że obok kontynuowania procesów inwestycyjnych nie tylko na Centralnej Magistrali Kolejowej musi tam jeździć stosownej jakości dopuszczony do jeżdżenia z podwyższoną prędkością tabor.

Jak szybko to Pendolino będzie mogło jeździć? 160 km/h czy 220 km/h?

Po pierwsze to są wymogi infrastruktury, ale zwracam uwagę, że warunkiem tej umowy było to, że w określonym czasie Pendolino musi być scertyfikowane w naszym regulatorze rynku kolejowego, który dopuszcza nowe techniki, technologie, czyli w Urzędzie Transportu Kolejowego i potwierdziło, czy te pojazdy są w stanie jeździć w określonej prędkości.

Panie premierze, ile one będą jeździć, te które dzisiaj są w Polsce?

Na odcisku, gdzie jest spowolnienie, na przykład 60 km/h, mogą jeździć 60 km/h. Na odcinku gdzie jest 160 km/h, będą jeździły z prędkością 160 km/h, a na odcinku gdzie można jeździć 220 km/h czy 240 km/h, powinny jeździć z zakładaną konstrukcyjną prędkością.

A będą jeździły z mniejszą, bo są niescertyfikowane?

Po pierwsze nie są dopuszczone do jeżdżenia po polskich torach, w związku z tym poza przejazdami testowymi.