W przemówieniu na politechnice nie dziękowałem premierowi za poparcie, bo nie mam zwyczaju dziękować za coś co jest normalnością - stwierdził w Kontrwywiadzie RMF FM Bronisław Komorowski. Prezydent powinien pojechać do Moskwy na majowe obchody wraz z kombatantami i gen. Wojciechem Jaruzelskim. Szacunek tego wymaga - dodał.

Posłuchaj Kontrwywiadu RMF FM z Bronisławem Komorowskim

Konrad Piasecki: Marszałek Sejmu czy już bardziej kandydat na prezydenta?

Bronisław Komorowski: Zdecydowanie marszałek Sejmu, a kandydatem pewnie formalnie zostanę niedługo. Faktycznie, Platforma Obywatelska jakby dokonała wyboru.

Konrad Piasecki: Oswoił się pan już z tą decyzją partii i partyjnym wyborem?

Bronisław Komorowski: Tak, takie osobiste oswojenie trzeba już przerobić przed stanięciem w szranki wewnętrzne w ramach prawyborów.

Konrad Piasecki: Rodzina, żona - wszyscy zadowoleni czy raczej tylko pogodzeni?

Bronisław Komorowski: Rodzina jest raczej zwarta i nastawiona bojowo. Ale moja rodzina nigdy nie była entuzjastą jakiegoś głębokiego upolityczniania samej rodziny, więc perspektywa utraty resztek prywatności na pewno nie jest rzeczą miłą, aczkolwiek cieszę się zrozumieniem, że na tym polega moja praca, że funkcjonuję w sferze politycznej, która także dotyczy rodziny.

Konrad Piasecki: Panie marszałku, na ile przed ogłoszeniem oficjalnych wyników pan się o nich dowiedział?

Bronisław Komorowski: Nie, w ogóle nie wiedziałem.

Konrad Piasecki: Dopiero na Politechnice pan poznał wyniki?

Bronisław Komorowski: Tak, dopiero na Politechnice.

Konrad Piasecki: I to przemówienie, które pan trochę podczytywał z kartki było przygotowane - w lewej kieszeni było na przegraną w prawej na wygraną?

Bronisław Komorowski: Mieliśmy przede wszystkim bardzo ściśle określony czas. Stąd ta konieczność odczytania. Bardzo precyzyjnie był określony czas, ile możemy go zabrać na osobiste wystąpienie. I było pisane w taki sposób, żeby było w wypadku żadnego głosowania nie mogło zostać odczytane źle. Stąd było moje pierwsze słowa w stosunku do konkurenta, to stąd były takie słowa trochę improwizowane o tym, że nie udaję, że się cieszę, bo się cieszyłem.

Konrad Piasecki: Widział pan radość w oczach premiera na Politechnice?

Bronisław Komorowski: Widziałem.

Konrad Piasecki: Zapomniał mu pan podziękować? Czy to było celowe?

Bronisław Komorowski: Ale za co miałem dziękować?

Konrad Piasecki: Za prawybory, za kampanię, za wsparcie, za pomoc.

Bronisław Komorowski: Nie mam takiego zwyczaju dziękować za coś, co jest normalnością.

Konrad Piasecki: No ale Sikorskiemu pan dziękował, młodzieży pan dziękował, kobietom pan dziękował.

Bronisław Komorowski: Mogłem dziękować Radkowi Sikorskiemu za rywalizację, prawda? A premierowi Donaldowi Tuskowi nie, bo z nim nie rywalizowałem.

Konrad Piasecki: No ale za to, że dał panu taki silny mandat prawyborczy?

Bronisław Komorowski: Ja uważam, że w polityce wszelkie takie magiczne niby słowa o braterstwie, o przyjaźni i o miłości według mnie są nie na miejscu, bo stanowią pewien dysonans do tego, co jest treścią polityki.

Konrad Piasecki: Zaraz, zaraz, a kto to mówił Radku, kocham cię?

Bronisław Komorowski: A to jest zacytowanie z koszulki Janusza Palikota.

Konrad Piasecki: Cytat cytatem, a miłość miłością.

Bronisław Komorowski: To jest cytat z Janusza Palikota, który odegrał swoją istotną rolę w trakcie prawyborów i dlatego był uzasadniony. Najbardziej uzasadniona była pewna parafraza drugiej strony - wygrała Platforma.

Konrad Piasecki: Ja pytam o te podziękowania dla premiera, bo publicyści już piszą: Komorowski, mając nominację w kieszeni, ogłosił swoją niepodległość. Nie mówiąc nic o Donaldzie Tusku.

Bronisław Komorowski: Ale ja nigdy nie byłem podległy. Na tym podlega właśnie niezrozumienie istoty relacji między mną, a Donaldem Tuskiem. To zawsze były relacje partnerskie.

Konrad Piasecki: I będzie pan prowadził niepodległą kampanię prezydencką?

Bronisław Komorowski: Na pewno nie będę prowadził żadnej podległej - może być pan absolutnie spokojny, tak samo jak spokojny jest Donald Tusk. Bo on wie - my się znamy tyle lat, że doskonale wiemy o tym, że liczy się wspólnota celu i wspólnota drogi, poglądów, a nie podległość. Bo podległość może być tylko wobec partii, jeżeli jest się częścią większej całości. Ale w sensie niezależności poglądów i działań, mam nadzieję, że nikt nie jest w stanie nawet wskazać nawet jakiegokolwiek przypadku, kiedy wykonywałem polecenia mimo tego, że uznawałem, że to nie jest słuszne.

Konrad Piasecki: Między panem a Tuskiem nie pozostała po tych prawyborach jakaś zadra?

Bronisław Komorowski: Nie, absolutnie.

Konrad Piasecki: A między panem a Radosławem Sikorskim?

Bronisław Komorowski: Mam nadzieję, że nie.

Konrad Piasecki: Widziałby go pan w swojej kampanii wyborczej, w jakiejś roli?

Bronisław Komorowski: Wie pan, na pewno tak, bo przecież poprzez kontr-kandydowanie zyskał znaczną sympatię i to jest duży kapitał, który może wykorzystać dla siebie osobiście.

Konrad Piasecki: Jedni mówią sympatię, inni mówią antypatię - że też stworzył sobie wielu wrogów w Platformie.

Bronisław Komorowski: To jest kwestia oceny, oczywiście, ale tego rodzaju wyniki, jak poparcie ponad 1/3 członków Platformy - to jest kapitał. Według mnie, to jest kapitał, który może działać na rzecz Platformy jako całości, na rzecz kandydata Platformy w wyborach prezydenckich i na rzecz samego Radosława Sikorskiego.

Konrad Piasecki: Te złośliwości o wąsach, gawędach, o śpiewaczce operowej z piskliwym głosem - wybaczone?

Bronisław Komorowski: Wie pan, to pieszczoty.

Konrad Piasecki: Chyba mamy różne gusta, jeśli chodzi o pieszczoty.

Bronisław Komorowski: Ja też pozwalałem sobie na różne ostrzejsze czy mniej ostre słowa. One jednak nie przekraczały pewnej bariery bezpieczeństwa funkcjonowania partii i ja nie mam kłopotów z zapominaniem tego rodzaju - szczególnie wtedy, jeżeli wygrałem oczywiście…

Konrad Piasecki: To tak, to łatwiej się wybacza.

Bronisław Komorowski: To się łatwiej wybacza.

Konrad Piasecki: Sławomir Nowak na czele kampanii?

Bronisław Komorowski: Jesteśmy już po uzgodnieniach wewnętrznych. Kampania będzie robiona w podobnym mechanizmie, jak poprzednia. Na pewno będzie kampania i samorządowa i prezydencka - mniej więcej w tym samym czasie, więc budujemy machinę wyborczą.

Konrad Piasecki: I kto na czele machiny Bronisława Komorowskiego?

Bronisław Komorowski: No, nie będzie machiny Bronisława Komorowskiego. Będzie machina Platformy Obywatelskiej.

Konrad Piasecki: To kto na czele machiny Platformy?

Bronisław Komorowski: A to ogłosimy w odpowiednim momencie, jeżeli pan pozwoli, ale niewątpliwie Sławomir Nowak jest jedną z osób, które w moim przekonaniu, odegrają istotną rolę w tej trudnej pracy.

Konrad Piasecki: Janusz Palikot?

Bronisław Komorowski: Janusz Palikot jest szefem regionu…

Konrad Piasecki: Ogłosił się pańskim doradcą kreatywnym, już.

Bronisław Komorowski: Ja liczę na podpowiedzi różnych osób - także Janusza Palikota. Jak widać, potrafił on wymyślić takie różne zachowania, które dawały albo "plusy dodatnie", albo "plusy ujemne" - jak mówił Lech Wałęsa. Na przykład ta słynna koszulka, prawda, w której wystąpił w Katowicach, stała się hitem pra-wyborów - prawda? Na pewno też, w jakimś okresie, służyły mojej kampanii dni milczenia Janusza Palikota i on sobie z tego zdaje sprawę a ja to też podkreślam.

Konrad Piasecki: Panie marszałku, krótkie pytanie: gdyby pan był dziś prezydentem - pojechałby pan do Moskwy 9. maja?

Bronisław Komorowski: Ja bym proponował, żeby w ogóle nie łączyć tej kwestii, tzn. co bym zrobił, gdybym był prezydentem.

Konrad Piasecki: Dobrze.

Bronisław Komorowski: Ja mogę panu powiedzieć, że uważam, że prezydent Polski powinien, oczywiście po zbadaniu okoliczności wszystkich, być tam, gdzie się dzieją ważne wydarzenia polityczne - w tym także Moskwa.

Konrad Piasecki: Nawet jeśli jest to Moskwa i jest to 9. maja?

Bronisław Komorowski: Tak, nawet jeżeli jest to Moskwa i jeżeli jest to 9. maja, bo to jest trudny problem zaznaczenia polskiej obecności w obozie zwycięzców nad hitleryzmem w 45 roku. Tego inaczej się nie da zrobić, jak przez obecność polskiego prezydenta reprezentującego niepodległe państwo - także z kombatantami, którzy szli do Berlina.

Konrad Piasecki: A jednym z tych kombatantów - Wojciech Jaruzelski?

Bronisław Komorowski: Tak, oczywiście. Taka jest polska historia, że Wojciech Jaruzelski szedł od Lenino do Berlina.

Konrad Piasecki: Pytanie tylko, czy go wieźć rządowym samolotem na te uroczystości?

Bronisław Komorowski: Ja bym w ogóle unikał tego rodzaju sformułowań: "wieźć rządowym samolotem". Oczywistą rzeczą jest to, że jeżeli są zaproszeni polscy kombatanci przez stronę rosyjską, a jeżeli jednym z nich jest były prezydent, no to się go w sposób szczególny szanuje i nie robi się z tego sprawy publicznej. Ja uważam, że w interesie nas wszystkich leży to, aby nie rozdrapywać tego problemu.

Konrad Piasecki: Marszałek Sejmu - Bronisław Komorowski, dziękuję bardzo.

Bronisław Komorowski: Dziękuję uprzejmie.