“Poprosimy zupę cebulową, na danie główne wołowinę po burgundzku, a na aperitif pasztet paryski” - to zdanie dobiegło do mnie z sąsiedniego stolika w restauracji, do której parę dni temu wybrałem się na obiad. Trzeba przyznać, że siedząca obok mnie para skonstruowała sobie wspaniały trzydaniowy posiłek. W ich zamówienie wkradł się jednak pewien błąd, popełniany dziś przez wiele osób, który mógł się stać powodem żartów i złośliwych komentarzy. Paryski pasztet moi sąsiedzi chcieli zamówić raczej na… przystawkę.

Savoir-vivre: aperitif, wino, digestif, czyli alkohole przy jedzeniu / J.M. Guyon /PAP/EPA

Aperitif

Aperitif to alkohol podawany przed jedzeniem. Posiada dwie funkcje: po pierwsze ma pobudzić apetyt, a po drugie - jeśli podawany jest przed późnym obiadem lub kolacją - rozluźnić nas po trudach i znojach długiego dnia. Jednym z najpopularniejszych koktajli, serwowanych przed posiłkiem, jest campari z sokiem pomarańczowym lub grejpfrutowym. Możliwości mamy oczywiście więcej. Mile nastroi nas przed jedzeniem wytrawne wino musujące lub szampan, sherry, wermut czy koktajle: cynar z tonikiem lub gin z tonikiem. I to właśnie jest aperitif. Nic innego.

W trakcie posiłku

W trakcie posiłku podaje się oczywiście wino. Przypomnijmy kilka zasad: białe podajemy przed czerwonym, schłodzone przed tym podawanym w temperaturze pokojowej, wytrawne przed półwytrawnymi, półsłodkimi i słodkimi, lekkie przed ciężkimi, słabe przed mocnymi. Najczęściej do przystawki podaje się białe wino, a do dania głównego - czerwone. Przyczyna tego jest prosta: chodzi o potęgowanie doznań.

Rzadziej podczas elegantszych przyjęć, częściej w czasie biesiad w gronie rodziny i przyjaciół do dania głównego podaje się piwo. Będzie idealnie pasowało do golonki (równie popularnej w kuchni polskiej, co niemieckiej) czy alzackiego choucroute (czyt. szukrut), czyli kapusty z kiełbasą i ziemniakami.

Digestif

Digestif to napój alkoholowy serwowany po posiłku. Ma za zadanie wspomóc trawienie. Najczęściej serwuje się likiery, nalewki i wódki ziołowe. Do popularnych digestifów należą Jägermesiter czy Fernet-Branca. Dobrze nadawałaby się również nasza piołunówka. Nigdy nie zapomnę wspaniałego smaku i jeszcze lepszego działania nalewki przygotowywanej przez mojego znajomego, znakomitego kucharza i eksperta od polskiej kuchni barokowej, pana Jerzego Poznańskiego. Autor sporządza ją z ponad 40 ziół, o rozpoznanie których - w ramach dowcipnej zabawy - prosi swoich gości po jej skosztowaniu.

Wśród innych popularnych alkoholi, pitych po jedzeniu są: grappa, koniaki, brandy, whiskey, ouzo czy słodkie likiery. Mocniejsze alkohole, tradycyjnie, chętniej pijają panowie, te słodkie (tak jak np. włoski likier Limoncello) - panie. Digestif, dodajmy, stanowi osobny punkt programu, wpisany w program posiłku po deserze. Może mu też towarzyszyć kawa (często podaje się ją dopiero po).

***

Niektórzy obawiają się, że spożycie takiej ilości rozmaitych alkoholi może się skończyć rozstrojem żołądka. W końcu co rusz słyszymy o złotej zasadzie, by “nie mieszać". Nic bardziej mylnego. Opisany wyżej zestaw, pity z umiarem (!) i przeplatany jedzeniem, nie spowoduje skutków ubocznych, pozwoli za to poczuć, co oznacza ów sławny “rausz", co to znaczy być “na rauszu", czyli odczuwać lekkie odurzenie lub podniecenie wywołane alkoholem. Uczucie to bardzo przyjemne i poparte raczej miłością do świata i otoczenia, niźli jakimiś negatywnymi emocjami.

Udanego weekendu!