Reklama

  • Szymielewicz: "Dokument ACTA nikogo do więzienia nie wsadzi"

    Poniedziałek, 23 stycznia (17:36)

    "Rządy nie myślą jak rozwiązać problem piractwa w internecie. Nie zastanawiają się skąd bierze nowy nurt w sieci: wymieniania się plikami. Chcą tylko tępo karać poszczególnych internautów" - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Mariuszem Piekarskim, Katarzyna Szymielewicz z fundacji Panoptykon. "Diabeł tkwi w celu, filozofii i sensie umowy"- ocenia zapisy konwencji ACTA. Wciąż nie wiadomo jednak, czy Polska przystąpi do umowy.

    Mariusz Piekarski: Gdzie jest ten diabeł w szczegółach ACTA?

    Katarzyna Szymielewicz: Właśnie diabeł nie tkwi w szczegółach, diabeł tkwi w celu, filozofii i w sensie umowy. Rządy przez ileś lat poświęcają swój cenny czas, swoich prawników i swój wysiłek nie na rozważanie dlaczego mamy piractwo, jak ten problem rozwiązać, skąd się bierze nowy nurt w internecie dzielenia się plikami. Politycy za to przystępują do wzmocnienia egzekwowania prawa.

    Moim zdaniem wymagałoby to zmian prawnych w momencie ratyfikacji konkretnych ustaw.

    Reklama

    Eksperci nie zostawiają suchej nitki na zabezpieczeniu informacyjnych stron rządowych. W sieci pojawił się screenshot zablokowanej strony www.premier.gov.pl. Hakerzy ujawnili tam, że login do panelu administracyjnego brzmiał ADMIN, a hasło ADMIN1. "To skandal i śmieszność" - komentują... czytaj więcej

    Czyli w ślad za podpisaniem tego dokumentu musiałby pójść zmiany w polskim prawodawstwie?

    Tak, gdyby miały się spełnić te czarne scenariusze w postaci np. przymuszenia biznesu do monitorowania sieci. Dzisiaj biznes takiego obowiązku nie ma. Jeżeli rząd chciałby taki obowiązek na biznes nałożyć w imię ochrony praw autorskich i zapobiegania naruszeniom, musiałoby się zmienić prawo. Bez konkretnych zmian w prawie, nie ma dla mnie tragedii. Jeżeli minister Boni obiecuje, że nawet jak ACTA podpiszemy, rząd polski prawa nie zmieni, to jest to dla mnie konkretna deklaracja polityczna, że ACTA bierzemy "luźno".

    Czy może dojść do takiej sytuacji w Polsce, że japoński koncern produkujący konsole do gier i gry lub amerykański koncern fonograficzny zmusi dostawcę internetu w moim domu do podania moich danych?

    Moim zdaniem nie, ponieważ tego dostawcę internetu w Polsce czy w Pana domu wciąż obowiązuje prawo. Jest związany prawem polskim i nawet jeżeli taki wniosek przyszedłby gdzieś zza zagranicy, musiałby przejść w pełni procedurę sądową. Musiałby przejść np. sąd amerykański, czy japoński. Potem trafić do sądu polskiego w ramach pomocy prawnej. I polski sąd musiałby to - mówiąc kolokwialnie - "klepnąć". Moim zdaniem nie ma prawa tego zaakceptować. Tu chodzi raczej o poglądy polskiego rządu na problematykę praw autorskich a nie o konkretny dokument. Ten dokument sam w sobie nikogo do więzienia nie wsadzi.

    A co jest złego w tych poglądach?

    Odwraca on uwagę od realnego problemu. Realnym problemem jest to, że mamy internet, który daje kompletnie nowe możliwości i twórcom i pośrednikom i odbiorcom i ten stan, ewolucyjny stan trwający od 20 lat, powinien wpływać na normy prawa autorskiego, które nie przystają do rzeczywistości: ochrona prawna 70 lat po śmierci twórcy, bardzo wąsko zakrojony dozwolony użytek i tak dalej i tak dalej. Mamy te wszystkie problemy, które dotykają Kowalskiego w sieci. I one nie są rozwiązywane. Mówi się wręcz: nie będziemy ich rozwiązywać. Będziemy to co mamy dziś egzekwować mocniej. Kowalski, który może nawet nieświadomie, może bez premedytacji narusza te granice prawa będzie za to karany. To jest ten kierunek.

    Chcą dostosować internet do prawa a nie prawo do internetu.

    Dobre porównanie.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Tylko w RMF24

Reklama

Wasze komentarze (3)

  • 24.01 (21:48)
    ~Buuuuu
    Buuuuuuuuuuu to jakiś banał do hakerów programistów szanujących się specjalistów ja cały dzień dziś siedzę zresztą jak zwykle i protestuję gdzie się tylko da wyłączyć cały globalny internet łącznie z bankami i lotnictwem na miesiąc dokładnie 30 dni a potem uruchomić go z powrotem zobaczymy co będzie się działo a Tuska stronę zablokować pokazać potęgę siły jaką maja hakerzy władzę i rząd musi ulec hakerom czy to się komuś podoba czy nie zrozumcie to hakerzy mają władzę czy wam się to podoba czy nie zamykajcie strony po kolei zaczynajcie od wysokich elit potem banki jak leci nie okradać lecz zamykać by przestały funkcjonować jeśli i to nie pomoc to zamknąć lotniska kontrole lotów unieruchomić a na końcu wielkie korporacja i jeśli nie władza nie wysłucha racji to unicestwić cały internet w Polsce na 30 dni jestem ciekawy co będzie brak łączności gps satelitarnej telefony ......................
  • 23.01 (23:57)
    ~gg
    ZwyczajnyTłumaczenie dla głupiego ....mało razy mówiono ,że nie ma się czego bać a zawsze społeczeństwo dostaje po tyłku.to jest to co już pisałem .Ustawa była tworzona we wrednych warunkach i we wrednych zostanie wcielona w życie
  • 23.01 (20:02)
    Zwyczajny
    1403
    Tłumaczenie dla głupiego ....mało razy mówiono ,że nie ma się czego bać a zawsze społeczeństwo dostaje po tyłku.