“Tzw. ustawa o wycince drzew generalnie jest rozwiązaniem wspaniałym, bo likwiduje podział Polaków na gorszych i lepszych, którzy mają dostęp do władzy i mogą te zezwolenia dostawać” – stwierdził gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM Roman Kluska. Przedsiębiorca i członek Narodowej Rady Rozwoju uznał, że protesty są rezultatem utraty wpływów. “Jest lament tych, którzy utracili władztwo i często niezbyt czystą kasę z powodu wycinki drzew” – stwierdził. Był też pytany o ocenę założeń planu gospodarczego wicepremiera Morawieckiego. “Idzie w dobrą stronę, ale brakuje mu podstawy w postaci odblokowania małych i średnich firm, na wzór chociażby gospodarki angielskiej. Tam to jest rozwiązane wzorowo. Tam mała i średnia firma nie jest zobowiązana praktycznie żadną regulacją, poza zarejestrowaniem, płaceniem podatków” – uznał. Pozytywnie odniósł się do programu 500+. “Podpisuję się pod nim dwoma rękami. Mieszkam w małej górskiej wiosce, rodziny wielodzietne bez środków do życia. Ci biedni ludzie odzyskali godność” – powiedział gość RMF FM.

Roman Kluska /Andrzej Hrechorowicz /PAP

Krzysztof Ziemiec: Przedsiębiorca, członek Narodowej Rady Rozwoju, a przede wszystkim symbol walki z nieuczciwym urzędnikiem. Roman Kluska jest naszym gościem. Dzień dobry, panie prezesie.

Roman Kluska: Dzień dobry państwu.

04.03 Gość: Roman Kluska


Panie prezesie, jak pan ocenia naszą gospodarkę? To jest tak, jak mówi rząd, że Polska wstaję z kolan, mamy coraz lepsze wyniki, coraz lepsze wskaźniki, czy to jest tak, jak mówią przeciwnicy rządu, którzy mówią: to powrót do gospodarki centralnie sterowanej?

Przede wszystkim mamy w tej chwili w ramach cyklów gospodarczych najprawdopodobniej ożywienie. Wobec powyższego, obojętnie, w jakim stanie jest gospodarka - ona najprawdopodobniej przez najbliższy czas będzie się w miarę poprawnie rozwijać.

Czyli to nie zasługa tego rządu?

Jest pewna zasługa tego rządu, dlatego że niektóre istotne rzeczy hamujące gospodarkę zostały zniesione lub ograniczone. Nie są to rzeczy bardzo istotne, ale jest ich trochę. W związku z tym powstał jak gdyby naturalny, nie najgorszy klimat do rozwoju. Mało tego, zostało przecięte wiele patologii, program 500+, pod którym podpisuję się dwoma rękami. Mieszkam w małej górskiej wiosce, rodziny wielodzietne bez środków do życia. Ci biedni ludzie odzyskali godność.

Przeciwnicy mówią, że to jest program, który zniechęcił młodych ludzi do pracy, szczególnie kobiety.

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jest to tak naprawdę, chyba od początku transformacji jedyna, sprawiedliwa, prosta forma pomocy dla rodzin, zwłaszcza rodzin wielodzietnych.

Jak pan ocenia działania premiera Morawieckiego? Plan Morawieckiego to jest coś, co rzeczywiście zmieni wygląd polskiej gospodarki na lata?

To jest plan, który moim zdaniem ma ogromną perspektywę i możliwości. Jednakże pod warunkiem, że odblokujemy małe i średnie firmy. Małe i średnie firmy, jeżeli zaczną być faktyczną krwią polskiej gospodarki - one wymuszą na średnich innowacyjność, no bo one mają małe koszty, one mają ogromny dynamit, bo nie mają nic do stracenia. One prą do przodu i one wymuszają na dużych firmach postęp. To jest klucz do innowacyjności gospodarki.

Rząd mówi o innowacyjności ciągle, że stawia na innowacyjność.

I dofinansowuje innowacyjność pieniędzmi naszymi - podatników. Natomiast skoro nie załatwiono sprawy podstawowej, a mianowicie tej naturalnej innowacyjności małych i średnich firm, z których zdejmuje się garb biurokracji i urzędników z pleców. Czyli ekstra koszty, których oni nie mogą spełnić, dotąd ta innowacyjność moim zdaniem będzie bardzo ograniczona, bez względu, jak duże pieniądze rząd w to wpompuję.

To plan Morawieckiego idzie w dobrą stronę czy w nie?

Idzie w dobrą stronę, ale brakuje mu podstawy w postaci odblokowania małych i średnich firm, na wzór chociażby gospodarki angielskiej. Tam to jest rozwiązane wzorowo. Tam mała i średnia firma nie jest zobowiązana praktycznie żadną regulacją, poza zarejestrowaniem, płaceniem podatków.

Panie prezesie, pan jest też członkiem Narodowej Rady Rozwoju. Pan jako członek ma jakieś swoje uwagi, jakieś swoje pomysły - zgłasza pan to wszystko, o czym teraz mówimy na antenie członkom rządu, ministrom, czy nie?

Zgłaszam - wielokrotnie występowałem z projektami ustaw. Mam również to minimum satysfakcji, że właśnie wprowadzenie tolerancji w budownictwie to jest jeden z moich projektów. Tu dziękuję bardzo ministrowi Kowalczykowi, że wprost z przykładową sprawnością resort wdrożył ten projekt.

Tolerancja, czyli co?

Mamy wreszcie określoną dwuprocentową dokładność, że jeżeli jest w projekcie budowlanym napisane, że coś ma mieć dwa metry, to nie mierzymy z dokładnością do jednej setnej milimetra tych dwóch metrów, tylko jest 2 proc. dokładności.

Panie prezesie, kluczowe pytanie, bo wiele rząd mówi o tym, że byliśmy czy jesteśmy w pułapce średniego rozwoju. Co zrobić, żeby rzeczywiście i my, a przede wszystkim nasze dzieci, przyszłe pokolenia, odczuły, że żyjemy w kraju, który ma silną gospodarkę, który jest dumny z tej gospodarki, w którym jest praca i godziwa płaca? Czy plan Morawieckiego, działania tego rządu są tym czymś, co idzie rzeczywiście w tę stronę, że za pięć lat powiemy tak mamy sukces?

Miałem to szczęście, że jako szef polskiej firmy mogłem się skonfrontować z najlepszymi na świecie. Wiem, że potencjał Polaków: pracowitość, nietuzinkowe myślenie, innowacyjność - jest tak wspaniała, że jeżeliby nie przeszkadzać, to ja jestem spokojny o rozwój polskiej gospodarki, przede wszystkim o płacę. Jeżeli my pozwolimy na wybuchnięcie tej innowacyjności w Polsce... To to wymusi automatycznie bardzo silny wzrost płac, da też dużo pieniędzy do budżetu, ponieważ gospodarka szybko ruszy.

Mówi pan jak liberał, a rząd jest chyba bardziej tutaj socjalny.

Trzeba pogodzić dwie rzeczy. Zwłaszcza małym i średnim firmom trzeba dać warunki bardzo liberalne. Proszę zobaczyć - one niewiele umieją poza ogromnym dynamizmem, marzeniami o sukcesie, niekonwencjonalnym myśleniem i chęcią bardzo ciężkiej pracy. Po prostu my musimy tym młodym ludziom dać warunki do pracy, nie przeszkadzać. A tym, można powiedzieć, którzy już obeszli tłuszczykiem, wielkie korporacje faktycznie całą maszynę biurokratyczną trzeba skierować na nich, dlatego że oni wykorzystują swoją pozycję i naprawdę muszą być pilnowani. Ja nie jestem przeciwko zejściu z regulacji. Ja jestem tylko przeciwko temu, żeby nadzór, na przykład w Wielkiej Brytanii... W Polsce zrobić warunki do dynamicznego rozwoju młodym ludziom.

A jeśli pan słyszy o unarodowieniu gospodarki, to jakie pan ma myśli?

Myślę, że to jest właściwy proces, dlatego że pewne strategiczne elementy gospodarki powinny być w rękach krajowych, natomiast oczywiście trzeba, żeby było w tym jak najmniej polityki, a jak najwięcej pragmatycznego gospodarowania.

To jeszcze ostatnie pytanie dotyczące wycinki drzew. Czy pan jako chyba z ducha liberał popiera tę ustawę, która ułatwia wycinanie drzew, czy jako człowiek, który jak sam pan powiedział, żyje w górach i chyba jest miłośnikiem przyrody, stoi po stronie tych, którzy mówią "dość wycinki, bo to co dziś się dzieje to jest barbarzyństwo"?

Przede wszystkim jestem Polakiem, patriotą, zakochanym w polskiej przyrodzie. W żadnym przypadku nie pozwoliłbym zrobić krzywdy polskiej przyrodzie - byłbym pierwszy, który by protestował. Ale też jestem na wielu szkoleniach prowadzonych przez Lasy Państwowe - przez wybitnych naukowców. Ci pasjonaci leśnictwa, drzew, mówią, że drzewo jest skarbem przyrody, bo rośnie i w sile wieku powinno zostać wycięte. Bo jeżeli się zrobi stare, będzie siało chorobami, będzie zakażało inne drzewa. Będzie niebezpieczeństwo uszkodzeń. Spróchniałe drzewo nie daje żadnego pożytku. W związku z tym drzewo naturalnie powinno być w sile wieku wycięte - i w miejsce pięknego drzewa sadzimy kilkanaście lub kilkadziesiąt małych. Potem po kolei je wycinamy. Jeżeli teraz ten proces zostanie naruszony przez jakieś władztwo urzędnicze, które za wycięcie jednego drzewka każe płacić 100 tysięcy złotych kary to proszę zobaczyć, ile zrobiło się patologii. Nawet, gdyby urzędnicy byli święci, to mając taką pokusę - 100 tysięcy za wycięcie drzewka - powoduje to, że powstała grupa lepszych, związanych z władzą i gorszych, którzy musieli te 100 tysięcy płacić. Ta nierówność, ta krzywda...

Czyli to nie jest spór miłośników przyrody kontra ci, którzy nie chcę przyrody i drzew...

Nie, to jest lament tych, którzy utracili władztwo i często niezbyt czystą kasę z powodu wycinki drzew.

Rzeczywiście w każdym przypadku?

Prawie w każdym, dlatego myślę, że ta ustawa generalnie jest rozwiązaniem wspaniałym, bo likwiduje podział Polaków na gorszych i lepszych, którzy mają dostęp do władzy i mogą te zezwolenia dostawać. Proszę zobaczyć, ile drzew wspaniałych wycinano przy poprzednim prawie i jakoś lamentu nie było. Dlatego, że wycinali swoi.

To zmieniać ustawę czy nie? Bo ona ma być zmieniona.

Jeżeli zmieniać, to minimalnie, żeby wyeliminować jakieś skrajne patologie. Ale proszę zobaczyć, że tej szalonej wycinki nie było, dopóki nie zaczęło się mówić, że prawo będzie zmienione. Dziś każdy myślący człowiek, jeżeli w perspektywie jakieś drzewko będzie mu przeszkadzało, to lepiej dzisiaj je wyciąć. Ale to zrobiła  można powiedzieć nagonka medialna czy atmosfera medialna tę sytuację wycinania, a nie jakieś takie czy inne działania ludzie.

Pan wyciął drzewo u siebie?

Wiele razy w życiu musiałem wyciąć drzewo, bo najpierw sobie tak kształtowałem ogród, a potem chciałem, żeby wyglądał inaczej i wiem, ile patologii w różnych sytuacjach mojego życia występowała z powodu tej naprawdę bardzo korupcyjnej ustawy.