„Trwa taka mała rewolucja w naszym kraju. Rządzący mają plan i go skutecznie realizują. Opozycja sobie z tym nie radzi, stąd tyle irytacji, tyle emocji, natomiast Polacy chcieliby żyć w kraju dobrze, sprawnie zarządzanym. Myślę, że samorządy w tym kontekście są bardzo ważnym elementem” – powiedział prezydent Szczecina Piotr Krzystek w Porannej rozmowie w RMF FM. Odnosząc się do możliwych zmian w ordynacji wyborczej Krzystek stwierdził, że dzięki nim wybory samorządowe staną się bardziej „przejrzyste”. „Natomiast kluczem jest sposób ustalania okręgów wyborczych, bo ta ordynacja jest skonstruowana dla wielkich partii. Platforma za bardzo się tym jakoś nie ekscytuje, myślę że to jest rozwiązanie korzystne zarówno dla PiS-u, jak i dla Platformy. Możemy powiedzieć o jakimś takim quasi-sojuszu wokół ordynacji, bo małe okręgi będą sprzyjały dużym partiom” – ocenił.

Piotr Krzysztek /Aneta Łuczkowska / 

Robert Mazurek, RMF FM: W Warszawie wszyscy się teraz emocjonują ustawami o sądach. A czy w Szczecinie również taka ekscytacja?

Piotr Krzystek: Ja myślę, że czym dalej od Warszawy, tym ta ekscytacja jest mniejsza.

23.11 Gość: Piotr Krzystek

Chce pan powiedzieć, że tym normalniej?

Myślę, że tak i myślę, że tak uważa również większość Polaków de facto.

No dobrze, ale w Warszawie rzeczywiście ta kolejna odsłona awantury o prezydenckie ustawy. To się skończy dobrze? Tak na pański polityczno-obywatelski nos?

Ja myślę, że trwa taka mała rewolucja w naszym kraju. Rządzący mają plan i go skutecznie realizują. Opozycja sobie z tym nie radzi, stąd tyle irytacji, tyle emocji, natomiast Polacy chcieliby żyć w kraju dobrze, sprawnie zarządzanym. Myślę, że samorządy w tym kontekście są bardzo ważnym elementem.

Panie prezydencie, dzisiaj ma być czytana w Sejmie ordynacja wyborcza. Ta, która będzie decydowała o tym, jak będziemy głosować w wyborach samorządowych. Jest kilka nowości, będą kamery w komisjach wyborczych, będą przezroczyste urny, ale nie to budzi zastrzeżenia Państwowej Komisji Wyborczej. Ona uważa, że zmiany są zbyt rewolucyjne i nie dadzą rady po prostu w ciągu roku się z tym uporać.

To prawda, ponieważ wybory trzeba przygotować, to jest proces. Myślę, że jawność to jest jedno i bardzo dobrze, że będzie jej więcej, większa przejrzystość tego wszystkiego, łącznie z urnami. Natomiast kluczem jest sposób ustalania okręgów wyborczych, bo ta ordynacja jest skonstruowana dla wielkich partii. Proszę zauważyć ciekawą rzecz...

Pana to nie obejmuje.

... Platforma za bardzo się tym jakoś nie ekscytuje, myślę że to jest rozwiązanie korzystne zarówno dla PiS-u, jak i dla Platformy. Możemy powiedzieć o jakimś takim quasi-sojuszu wokół ordynacji, bo małe okręgi będą sprzyjały dużym partiom.

Wytłumaczmy naszym słuchaczom, że chodzi o tak naprawdę o okręgi w wyborach do sejmików wojewódzkich...

No nie tylko, również do rad gmin.

No tak, ale jeżeli będą rzeczywiście tylko cztery mandaty, to wiadomo, że dostaną to największe partie, a te które mają po 10-15 proc...

To jest betonowanie tego układu politycznego, który w Polsce jest.

O tym za chwileczkę jeszcze porozmawiamy, natomiast ja bym chciał z panem porozmawiać o innych zastrzeżeniach, już nawet nie Państwowej Komisji Wyborczej, bo tym razem to nie ona będzie organizowała wybory, tylko samorządy. Chodzi - rozumiem - o to, żeby wybory były bardziej przejrzyste, bardziej uczciwe, sprawniejsze.

Przede wszystkim będzie to zadanie dla komisarzy wyborczych, nowa forma w ogóle w Polsce. Organizacja pozostaje oczywiście po stronie samorządów. Ten sposób liczenia też budzi wątpliwości, bo oglądanie każdej karty przez wszystkich członków komisji to jest kłopot.

Powiedzmy, że mają być dwie komisje wyborcze, z czego jedna będzie tylko liczyła głosy.

No właśnie, i tu wydaje mi się, że jest poważny organizacyjny problem, bo wyobraźmy sobie, że tych głosów w urnie jest 2 tysiące. Każdy trzeba obejrzeć wspólnie, a rzecz dzieje się w lokalu wyborczym umieszczonym w przedszkolu. Pytanie, czy w poniedziałek rano my będziemy mogli wpuścić dzieci z rodzicami do tego przedszkola.

Panie prezydencie, dwukadencyjność to pomysł na to, żeby rozbić lokalne kliki. Pan jest prezydentem już trzecią kadencję. Będzie się pan ubiegał pewnie o kolejną. To pana akurat nie obejmie, bo dwukadencyjność będzie od następnych wyborów.

Dwukadencyjność to jest bardzo dobry pomysł, pod warunkiem, że dotyczy wszystkich, czyli również parlamentarzystów, senatorów. Ja myślę, że warto przewietrzyć wszystkie organy, a nie tylko wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Panie prezydencie, ale tak serio - na całym świecie jest przyjęta zasada dwukadencyjności w wyborach prezydentów, prezydentów państw. To ma jakiś sens. Natomiast nigdzie nie ma takiego przepisu, by zabraniać kandydowania posłom.

To prawda, ale też niewiele jest krajów - w Europie przynajmniej - gdzie ta dwukadencyjność dotyczy wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Czyli powiedzmy wprost: pan jest przeciwnikiem dwukadencyjności.

Nie, ja jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, żeby to dotyczyło wszystkich. Jeżeli chcemy odświeżyć polską scenę polityczną, to to jest bardzo dobry pomysł, bardzo dobra idea i żałuję, że ci, którzy decydują o tym, nie pomyśleli w pierwszej kolejności o sobie.

Tak przy okazji, rozumiem że pan jest pewny zwycięstwa. Według sondażu z 10 listopada ma pan 43 proc., a następny w tym sondażu - Bartosz Arłukowicz, kandydat Platformy - ma 16 proc.

Myślę, że nie można być nigdy pewnym wyniku i wybory w Polsce pokazują wielokrotnie, że wola wyborców różnie przekłada się na wynik. Ja myślę, że mój dobry wynik w Szczecinie to jest efekt tego, że mieszkańcy doceniają to, co się w naszym mieście dzieje, te zmiany, które udało się przeprowadzić. Idziemy w dobrym kierunku.

Zaczynał pan jako kandydat Platformy, ale szybko się pan z partią matką skłócił i teraz pan wystartuje przeciwko niej, jako kandydat niezależny, ale rozumiem że tak naprawdę pan balansuje między jednym, a drugim, czyli między PiS-em a Platformą. To wygląda tak, że panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Wiceprezydenta ma pan z PiS-u, ale zakładał pan komitet poparcia Bronisława Komorowskiego.

To prawda. Prezydent miasta musi być przede wszystkim skuteczny, tego oczekują mieszkańcy, musi rozwiązywać problemy.

Ale oczekują od pana, że pan się dogada z każdym?

Nie, oczekują żebym zrealizował to, co obiecałem. Temu celowi służą moje działania. Ja mogę rozmawiać z każdym, kto traktuje poważnie sprawy Szczecina. Z drugiej strony też nie pozwolę, żeby żadna z partii politycznych weszła mi na głowę. To jest chyba właściwy kierunek, skoro mieszkańcy oceniają to pozytywnie.

Jest pan w koalicji z PiS-em, chociaż pan jej nie nazywa koalicją tylko porozumieniem, ale jak zwał, tak zwał. Sprowadza się to do jednego - oni głosują tak, jak pan chce.

To nie jest takie proste. Myślę, że partie polityczne mają swoje poglądy i zgodności pełnej nie ma. Rzeczywiście, jako prezydent mogę zorganizować swoją pracę. Mogę też zawierać porozumienia z radnymi, z ugrupowaniami politycznymi, partiami i to robię. Robię to skutecznie. Myślę, że to jest dobry kierunek.

Panie prezydencie, dobrze, ale u pana kwitnie kolesiostwo i to takie podniesione do rangi cnoty. Pan mówi sam, że rady nadzorcze miejskich spółek są dzielone według klucza politycznego. Pan jest z tego dumny. "Zawsze było tak, że przedstawiciele formacji obecnych w radzie miasta mieli swoich reprezentantów w radach nadzorczych" - to pańskie słowa.

Tak to działa. Ja nie mówię, że jestem z tego dumny. Pewna pula miejsc jest przewidziana również w takim rozdaniu. To się dzieje również w sferze rządowej, więc taka jest tradycja polityczna w Polsce, niestety.

Panie prezydencie, znalazło się u was miejsce w spółce o pięknej nazwie Fabryka Wody dla człowieka zwolnionego w atmosferze skandalu z szefa Polskiej Organizacji Turystyki, który wyleciał z niej dlatego, że wypowiadał się, że w zasadzie nie warto wysyłać dziennikarzy zagranicznych do Auschwitz, bo po co im to.

Wypowiedź niefortunna, to prawda. Tak jak wcześniej powiedziałem, moim celem jest rozwiązywanie konkretnych problemów.

I co? I nie było innego specjalisty do wybudowania aquaparku niż ten dżentelmen?

Ta wypowiedź oczywiście może być różnie oceniana.

A jak pan ją ocenia?

Ja oceniam ją negatywnie, natomiast to nie ma wpływu na fakt, że taka osoba może - mając określone kwalifikacje i przygotowanie - pełnić swoją funkcję w radzie nadzorczej, tym bardziej, że takie jest oczekiwanie partnera w postaci Prawa i Sprawiedliwości.

Zostawmy politykę, zostawmy to wszystko. Jak się mieszka na granicy z Niemcami?

Doskonale. To jest dobre miejsce do mieszkania i naprawdę z tych relacji można wyciągać tylko korzyści.

Pan wyciąga korzyści, bo pan lata z Berlina taniej.

To prawda, ale też robimy wiele ciekawych wspólnych projektów. Myślę, że korzystają na tym obie strony. To jest dobry przykład. Szczecin może być w wielu przestrzeniach wzorem dla innych.